Reklama

Amerykańska influencerka i tiktokerka Lottie Weaver, obserwowana przez miliony użytkowników, zasłynęła z kontrowersyjnej wypowiedzi na TikToku na temat dzielenia się. 32-latka, która wychowuje trzy córki – Berklie (13 lat), Kinlee (10 lat) i Hadley (6 lat) – opublikowała nagranie, w którym wyjaśniła, że nie zmusza swoich dzieci do dzielenia się zabawkami ani przekąskami z innymi dziećmi podczas zabawy poza domem.

Na ten moment (11 czerwca) film wyświetlono już ponad 1,5 mln razy. Pod nagraniem pojawiły się tysiące komentarzy. Jedni uznali jej podejście za rozsądne uczenie dzieci stawiania granic. Inni stwierdzili, że takie wychowanie może prowadzić do egoizmu i braku empatii.

„To ich zabawka. Nie muszą się dzielić”

W nagraniu Weaver wyjaśnia, że jeśli jej dzieci zabierają do parku hulajnogę, lalkę, bańki mydlane czy inną zabawkę, nie mają obowiązku dzielić się nimi z innymi dziećmi, nawet jeśli te o to poproszą.

Influencerka podkreśliła, że jej zdaniem własność dziecka powinna być szanowana tak samo jak własność osoby dorosłej.

Według niej dzieci powinny wiedzieć, że nie są zobowiązane do spełniania każdej prośby tylko dlatego, że ktoś o coś poprosi. Szczególnie ważne jest to – jak zaznacza – w przypadku dziewczynek, które od najmłodszych lat często są uczone ustępowania innym.

– To, że ktoś mówi: ‘Czy mogę to dostać?’ albo ‘Czy mogę się tym pobawić?’, nie oznacza, że musisz powiedzieć tak – przekonuje mama na nagraniu.

Gdzie kończy się empatia, a zaczyna zdrowie stawianie granic?

Największe kontrowersje wzbudził fakt, że obecnie wielu rodziców stawia na uczenie dzieci empatii, współpracy i dzielenia się z innymi. W przedszkolach i szkołach maluchy często słyszą, że warto pożyczyć zabawkę koledze czy podzielić się przekąską.

Krytycy podejścia Weaver twierdzą, że takie zachowanie pomaga budować relacje społeczne, rozwija wrażliwość na potrzeby innych i uczy kompromisu. Ich zdaniem dziecko, które nigdy nie zachęca się do dzielenia, może mieć później trudności z funkcjonowaniem w grupie.

Zwolennicy influencerki odpowiadają jednak, że zmuszanie do oddawania własnych rzeczy wcale nie jest dobrą lekcją. Według nich dziecko powinno mieć prawo decydować o swojej własności i samodzielnie podejmować decyzję, czy chce się czymś podzielić.

To właśnie ten argument najczęściej pojawia się wśród rodziców popierających stanowisko tiktokerki. Uważają oni, że dobrowolne dzielenie się ma większą wartość niż dzielenie wymuszone przez dorosłych.

Sama zachęca do dzielenia się, ale stawia jeden warunek

Co ciekawe, Weaver nie twierdzi, że dzieci nie powinny dzielić się nigdy. Wyraźnie zaznacza, że sytuacja wygląda inaczej podczas spotkań w jej domu. Gdy zaprasza innych gości na wspólną zabawę, dzielenie się zabawkami jest czymś naturalnym.

Podkreśla też, że jej córki często same decydują się pożyczyć swoje rzeczy innym dzieciom. W takich sytuacjach całkowicie je wspiera.

Jednocześnie zaznacza, że jeśli dziecko zmieni zdanie albo druga osoba nie chce oddać zabawki właścicielowi, reaguje natychmiast.

– Możecie być pewni, że zareaguję, podejdę i powiem: oddaj. Twoja mamusia powinna była przynieść własne zabawki. Nie musimy się dzielić – stwierdziła w nagraniu.

Debata wywołana przez influencerkę pokazuje, że współcześni rodzice coraz częściej zastanawiają się nad tym, jak znaleźć równowagę między uczeniem empatii a szanowaniem granic dziecka. Jedni uważają, że dzielenie się jest podstawową umiejętnością społeczną. Inni są przekonani, że równie ważna jest nauka mówienia „nie”. Jak zwykle w przypadku wychowania dzieci, jednoznacznej odpowiedzi prawdopodobnie nie ma.

Czytaj także: Nie ucz dziecka, by dzieliło się z innymi. Przez to 1 zdanie wyrośnie na zahukanego dorosłego

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...