Reklama

Napisała do nas mama ucznia pierwszej klasy liceum. Jej syn oomawia na języku polskim „Makbeta” Williama Szekspira. Kobieta uważa, że szkoła posuwa się za daleko, a sama lektura „powinna zniknąć z listy obowiązkowych książek”. Najbardziej zabolała ją jednak reakcja nauczycielki, gdy postanowiła zgłosić swoje zastrzeżenia.

Przeczytajcie wiadomość, która trafiła do naszej skrzynki:

„To ma być edukacja? Przecież tam jest samo zło”

Jestem matką licealisty i naprawdę nie rozumiem, co się dzieje ze szkołą. Syn przyniósł do domu „Makbeta” i zaczął mi opowiadać, o czym jest ta książka. Morderstwa, zdrady, obsesja władzy, manipulacja, namawianie. Ja pytam: to ma być lektura dla dzieci?

Najgorsze jest to, że nauczycielka przedstawia tę historię niemal jak coś fascynującego. Dyskusje o tym, czy Makbet miał wybór. Analizowanie, co czuł po tym wszystkim. Przepraszam bardzo, ale czy my naprawdę musimy wczuwać się w psychikę kogoś takiego?

Syn powiedział mi też, że na lekcji rozmawiali o tym, jak ambicja może „usprawiedliwiać” różne zachowania. Ja aż usiadłam. Od kiedy szkoła bawi się w tłumaczenie zbrodni?

Zgłosiłam swoje uwagi nauczycielce. I wiecie, co usłyszałam? Że „to klasyka literatury” i że młodzież musi poznawać trudne emocje. A potem kobieta dosłownie się zaśmiała. Jakby moje obawy były śmieszne.

Mam wrażenie, że dziś w szkołach coraz częściej przekracza się granice. Wszystko tłumaczy się „sztuką”, „rozwojem”, „psychologią”. Tylko że to nadal są dzieci. Naprawdę nie widzę powodu, żeby 15-latek czytał o takich rzeczach.

Potem dziwimy się, że młodzież jest zobojętniała na przemoc. Może problem zaczyna się właśnie tutaj – od lektur, które pokazują zło w tak intensywny sposób. Dla mnie „Makbet” nie jest żadną wartościową książką. To historia o ludziach moralnie zepsutych i uważam, że szkoła nie powinna robić z tego obowiązkowej lektury.

Czy „Makbet” naprawdę szkodzi młodzieży? Głos redakcji

Trudno nie zauważyć emocji tej mamy. Wielu rodziców reaguje podobnie, gdy szkolne lektury poruszają tematy przemocy, śmierci czy manipulacji. Zwłaszcza dziś, gdy coraz częściej rozmawiamy o zdrowiu psychicznym młodzieży i wpływie treści na młodych ludzi.

Warto jednak pamiętać, że „Makbet” od lat znajduje się w kanonie lektur nie po to, by gloryfikować zło, ale by pokazywać jego konsekwencje. Uczniowie analizują mechanizmy manipulacji, wpływ ambicji na człowieka, poczucie winy i moralny upadek bohaterów. To także okazja do rozmowy o odpowiedzialności za własne decyzje i o tym, jak łatwo przekroczyć granicę między dobrem a złem.

Dla wielu nauczycieli „Makbet” jest punktem wyjścia do ważnych dyskusji o emocjach, presji i konsekwencjach wyborów. Nie zmienia to jednak faktu, że część rodziców może odczuwać dyskomfort wobec tak trudnych tematów. I o tych emocjach również warto rozmawiać – spokojnie, bez wyśmiewania i wzajemnych oskarżeń.

Zobacz także:

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...