Nauczyciele nie chcą drogich prezentów na koniec roku. „Lepiej skupcie się na wychowaniu, bo jest dramat”
Jako pedagożka z kilkuletnim stażem chcę Wam głośno i wyraźnie powiedzieć to, o czym większość moich koleżanek boi się wspomnieć na głos: naprawdę nie chcemy Waszych drogich prezentów na koniec roku.

Obserwuję to szaleństwo od lat i z każdym rokiem czuję coraz większy niesmak, gdy widzę walkę komitetów rodzicielskich o to, kto kupi paniom wychowawczyniom droższy voucher do SPA, markową biżuterię czy luksusowy kosz pełen słodyczy za kilkaset złotych. Rozumiem intencje, doceniam chęć podziękowania za trud włożony w edukację Waszych dzieci, ale jako środowisko czujemy się tym po prostu skrępowani i zmęczeni.
Te kosztowne podarunki stały się formą społecznego przymusu i festiwalem hipokryzji, który próbuje przypudrować brutalną prawdę o tym, jak wygląda codzienna rzeczywistość w murach naszych szkół. Zamiast wydawać fortunę na błyskotki, lepiej skupcie się na wychowaniu swoich pociech, bo w tej materii mamy w Polsce prawdziwy dramat, z którym my, nauczyciele, nie jesteśmy już w stanie sami walczyć.
Złoty łańcuszek nie wymaże braku szacunku w szkolnych ławkach
Najbardziej bolesny jest ten niesamowity kontrast między czerwcem a resztą roku szkolnego. Przez dziesięć miesięcy wylewa się na nas, nauczycieli, fala krytyki, pretensji w wiadomościach na e-dzienniku, w SMS-ach po godzinie 22:00 i ciągłego podważania naszych kompetencji na forach klasowych. Na lekcjach walczymy o ułamek uwagi uczniów, którzy potrafią bezczelnie patrzeć nam w oczy, ignorować polecenia, rzucać wulgaryzmami pod nosem i nagrywać nas z ukrycia na TikToka.
Gdy zwracamy uwagę, słyszymy od rodziców, że ich aniołek by tak nie zrobił, albo że szkoła traumatyzuje dziecko wymaganiami. A potem przychodzi koniec czerwca i ten sam rodzic, który jeszcze miesiąc temu groził nam kuratorium za ocenę niedostateczną, wręcza nam z uśmiechem bukiet kwiatów i drogi gadżet. To jest farsa. Żaden voucher do kosmetyczki nie wymaże upokorzenia, jakiego doświadczamy na co dzień, gdy próbujemy uczyć młodzież podstawowych zasad kultury osobistej.
Plaga roszczeniowości i smartfonowa samotność naszych uczniów
Problem, przed którym stoimy, tkwi głęboko w domach rodzinnych. Do szkół trafiają dzieci, które nie znają pojęcia granic, empatii ani szacunku dla drugiego człowieka. Wyrastają w świecie, gdzie wszystko dostają na zawołanie, a rodzice, zamiast poświęcić im czas, wolą kupić kolejny drogi gadżet dla świętego spokoju. W klasie owocuje to potężną plagą roszczeniowości − uczeń uważa, że dobra ocena mu się należy, a obowiązki są tylko dla nauczyciela.
Dzieci spędzają przerwy i lekcje z nosami w smartfonach, zatracając umiejętność normalnej, ludzkiej rozmowy. Kiedy próbujemy interweniować, organizować zajęcia integrujące, rozmawiać o emocjach, odbijamy się od ściany obojętności, bo w domach te tematy po prostu nie istnieją. Rodzice abdykowali z funkcji wychowawczej, zrzucając cały ten ciężar na szkołę, a od nas wymagają cudów. Prawda jest taka, że jesteśmy bezradni, jeśli z Waszej strony nie będzie wsparcia w budowaniu fundamentów dobrego wychowania od najmłodszych lat.
Najpiękniejszy prezent dla pedagoga, który nic nie kosztuje
Dlatego apeluję do Was z całego serca: przestańcie organizować te absurdalne, kosztowne zbiórki. Jeśli naprawdę chcecie podziękować nauczycielowi za jego pracę, dajcie mu coś, co ma autentyczną wartość. Najpiękniejszym prezentem dla każdego pedagoga jest uczeń, który wchodząc do klasy, mówi szczere „Dzień dobry”, potrafi przeprosić, gdy popełni błąd, i szanuje pracę innych ludzi.
Przynieście nam laurkę narysowaną przez dziecko, napiszcie kilka ciepłych słów od serca na zwykłej kartce papieru − takie rzeczy trzymamy w szufladach przez lata i wracamy do nich w chwilach kryzysu zawodowego. Ale przede wszystkim przynieście nam swoją gotowość do współpracy przez cały rok, a nie tylko w czerwcu. Pomóżcie nam wychować te dzieci na mądrych, wrażliwych ludzi, bo bez Waszych starań w domach, żadna szkoła i żaden − nawet najdroższy − prezent nie uratuje tego pokolenia przed emocjonalną katastrofą.
Z wyrazami szacunki,
Pani od matematyki
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz też: Ten typ rodzica wyprowadza nauczycieli z równowagi. „Przez nich płaczę po nocach”