Reklama

Jestem nauczycielką od prawie dwudziestu lat. Pamiętam czasy, kiedy uczeń przychodził na lekcję przygotowany, z zeszytem, zrobioną pracą domową i – co najważniejsze – z przekonaniem, że w szkole obowiązują pewne zasady.

Nauczyciel nie ma już prawa wymagać?

Dziś coraz częściej spotykam się z sytuacją, w której uczeń nie ma nic. Ani zeszytu, ani książki, ani chęci. A kiedy zwracam uwagę, słyszę potem od rodzica: „Proszę nie wywierać presji na moje dziecko”. Naprawdę? To czego ja mam go nauczyć? Tego, że nic nie musi?

„Moje dziecko nie musi się dostosowywać”

Najbardziej bolą mnie wiadomości od rodziców. Takie, w których nie ma ani jednego pytania o to, co się dzieje na lekcji, tylko od razu jest oskarżenie.

„Moje dziecko mówi, że jest pani niesprawiedliwa”.
„Nie zgadzam się na takie traktowanie”.
„Proszę zmienić podejście”.

Tylko że nikt nie pyta, czy dziecko było przygotowane. Czy odrobiło zadanie. Czy przeszkadzało innym.

Zdarzyło mi się usłyszeć wprost: „Moje dziecko nie musi się do wszystkiego dostosowywać”. I wtedy pomyślałam – to jak ma funkcjonować w życiu? W pracy też powie szefowi, że nie musi się dostosować?

„Uczeń ma być przygotowany i stosować się do poleceń”

Powiem coś, co może się nie spodobać, ale uważam, że ktoś musi to powiedzieć jasno: szkoła to nie jest miejsce, gdzie wszystko kręci się wokół wygody ucznia.

Uczeń ma obowiązki. Ma być przygotowany i stosować się do poleceń nauczyciela. To nie jest żadna przemoc ani „złe podejście”. To są podstawy funkcjonowania w społeczeństwie.

Ja naprawdę wkładam serce w swoją pracę. Przygotowuję lekcje, sprawdzam prace, staram się tłumaczyć najlepiej, jak potrafię. Ale nie jestem w stanie nauczyć kogoś, kto nie chce słuchać i nie ma żadnych granic.

A tych granic coraz częściej brakuje… nie w szkole, tylko w domu. Piszę to jako osoba zmęczona ciągłym tłumaczeniem się z tego, że wymaga. Dziś od nauczyciela oczekuje się wszystkiego, a od ucznia… coraz mniej.

I mam jedną radę dla rodziców: zanim napiszecie kolejną wiadomość z pretensjami, zapytajcie swoje dziecko, czy naprawdę zrobiło wszystko, co powinno. Bo może się okazać, że problem nie leży tam, gdzie najłatwiej go wskazać.

M.


Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz też: 1 proste pytanie od rodziców rozwścieczyło nauczycielkę. „Chamstwo”

Reklama
Reklama
Reklama