Nowy obowiązek dla nauczycieli za te same pieniądze. MEN chce wprowadzić zmiany już od września
Ministerstwo Edukacji Narodowej opracowało projekt zmian w przepisach dotyczących oceniania, klasyfikacji i promowania uczniów, który został skierowany do konsultacji publicznych. Wśród najważniejszych propozycji znalazły się nowe zasady odnoszące się do prac domowych.

Zmiany proponowane przez MEN mają wejść w życie już od września 2026. Część z nich wiąże się z kolejnymi obowiązkami dla nauczycieli.
Co z pracami domowymi? Nowe przepisy MEN
Projekt nowelizacji przepisów dotyczących oceniania, klasyfikowania i egzaminowania uczniów trafił do konsultacji publicznych (i uzgodnień międzyresortowych). Zgodnie z założeniami pisemne oraz praktyczno-techniczne prace domowe w klasach IV–VIII szkoły podstawowej nadal nie mają być obowiązkowe. Jednocześnie MEN chce, by nauczyciel mógł brać pod uwagę systematyczność wykonywania takich zadań przy ustalaniu rocznej oceny klasyfikacyjnej z przedmiotu.
Część rodziców (i uczniów) może tę zmianę interpretować jako powrót do punktu wyjścia: skoro odrobienie pracy domowej może pomóc na koniec roku, to łatwo o presję i codzienne negocjacje przy biurku. Z perspektywy ucznia oznacza to, że regularność może zostać zauważona i doceniona, nawet bez stawiania stopni za konkretne zadanie.
MEN podkreśla, że nie planuje powrotu do wcześniejszego modelu obowiązkowych prac domowych. Jednocześnie temat budzi emocje, bo po wprowadzonych wcześniej ograniczeniach część nauczycieli zwracała uwagę na spadek motywacji uczniów do regularnej nauki, a w badaniu CBOS większość ankietowanych opowiadała się za przywróceniem obowiązkowych zadań.
Nowy obowiązek dla nauczycieli: każda oddana praca ma być sprawdzona i omówiona
Projekt zakłada, że każdą wykonaną pracę domową (pisemną oraz praktyczną) nauczyciel będzie musiał sprawdzić i przekazać uczniowi informację zwrotną. To ważne doprecyzowanie, bo samo odnotowanie, czy uczeń odrobił zadanie domowe (lub nie), nie spełnia tego wymogu.
Dla ucznia informacja zwrotna może oznaczać konkret: co jest zrobione dobrze, co wymaga poprawy, co warto przećwiczyć jeszcze raz. W praktyce to także przesunięcie akcentu z samej kontroli na uczenie się. MEN sygnalizowało wcześniej, że w tym podejściu ważniejszy ma być komentarz nauczyciela niż stopień w e-dzienniku.
Jeśli dziecko dostaje jasny komunikat od nauczyciela, łatwiej budować plan: co poprawić, kiedy wrócić do tematu, czy trzeba dopytać o coś na lekcji.
Prace domowe to nie wszystko. Co jeszcze się zmieni?
Projekt obejmuje też organizację sprawdzianów i egzaminów klasyfikacyjnych oraz poprawkowych. MEN chce, by odbywały się stacjonarnie, w szkole, i by obowiązywał zakaz korzystania z urządzeń telekomunikacyjnych (z wyjątkiem sprzętu do monitorowania stanu zdrowia).
Zaproponowano też ramy czasu trwania egzaminów: w szkołach podstawowych 30–45 minut, a w ponadpodstawowych 40–60 minut. Dodatkowo uczeń miałby zdawać maksymalnie trzy egzaminy jednego dnia.
W projekcie pojawiają się również zmiany dotyczące oceny zachowania: MEN chce doprecyzować obszary, które szkoły mają brać pod uwagę. Wśród nich wskazano m.in. wywiązywanie się z obowiązków ucznia, okazywanie szacunku, przestrzeganie norm społecznych, dbanie o bezpieczeństwo, współpracę oraz relacje.
Na marginesie zapowiedziano też rozwiązanie dotyczące szkół branżowych: dyrektor będzie mógł zwolnić ucznia z zajęć przygotowujących do uzyskania prawa jazdy określonej kategorii, jeśli uczeń wcześniej ukończył szkolenie i przedstawi zaświadczenie.
Konsultacje publiczne mają potrwać do 10 czerwca 2026 r., a planowany termin wejścia przepisów w życie to 1 września 2026 r. Jeśli zmiany wejdą w proponowanym kształcie, warto zawczasu przyjrzeć się szkolnym zasadom i temu, jak w danej klasie będzie rozumiana „systematyczność” oraz jak ma wyglądać informacja zwrotna dla dziecka.
Źródła: wprost.pl, dziennik.pl, gazetaolsztynska.pl
Zobacz także: Ten typ rodzica wyprowadza nauczycieli z równowagi. „Przez nich płaczę po nocach”