Reklama

Kiedy to usłyszałam, aż mną zatrzęsło i pomyślałam sobie, że ta pani chyba upadła na głowę, żeby małe dziecko latem ślęczało nad grubą książką, zamiast łapać słońce i regenerować siły.

Chcę za pośrednictwem Państwa portalu powiedzieć wszystkim nauczycielom głośno i wyraźnie: wakacje są od odpoczywania, a nie od realizowania podstawy programowej i nadrabiania zaległości, które szkoła powinna przerobić w trakcie roku szkolnego.

Szkolne obowiązki w lipcu i sierpniu czyli zabieranie dzieciństwa

Rozumiem doskonale, że czytanie jest ważne i rozwija wyobraźnię, ale zmuszanie ośmiolatka do ślęczenia nad lekturą w trakcie upalnych, letnich dni to najprostsza droga do tego, by na zawsze zniechęcić go do jakichkolwiek książek. Moje dziecko przez całe dziesięć miesięcy ciężko pracowało, uczyło się pisać, liczyć i przystosowywało się do nowych, trudnych obowiązków szkolnych po wyjściu z przedszkola. Teraz, gdy nadchodzi lipiec i czas zasłużonego resetu, nauczycielka funduje nam rygor i przymusową naukę, bo przecież książka sama się nie przeczyta.

Dla mnie to jest absolutne niedopełnienie obowiązków ze strony placówki, która woli przerzucić ciężar edukacji na rodziców podczas ich urlopów, niż zorganizować czas na lekcjach. Nie mam zamiaru tolerować sytuacji, w której moje plany urlopowe i wyjazdy mają być podporządkowane sprawdzaniu, ile stron Wiktor dzisiaj przeczytał i czy pamięta imiona bohaterów. Wakacje to święty czas każdego dziecka i nikt, nawet najbardziej ambitna wychowawczyni, nie ma prawa wchodzić z butami w naszą rodzinną przestrzeń i dyktować nam, jak mój syn ma spędzać wolne popołudnia.

„Dzieci z Bullerbyn” na plaży to absolutna bzdura i męczarnia

Naprawdę śmieszy mnie argument nauczycielki, która z uśmiechem stwierdziła, że to lekka i przyjemna opowieść, idealna do czytania na kocyku w parku czy podczas podróży pociągiem. To jest bolesna bzdura, którą opowiadają ludzie niebędący rodzicami żywiołowych ośmiolatków, chcących w lecie robić wszystko, tylko nie siedzieć w miejscu z otwartą książką. Wyobrażam sobie te codzienne awantury i płacz mojego syna, gdy będę musiała odciągać go od roweru, hulajnogi czy zabawy z rówieśnikami na placu zabaw, bo pani kazała przeczytać książkę.

Zamiast budować w dziecku miłość do literatury, szkoła funduje nam uciążliwy obowiązek, który kojarzy się wyłącznie z przymusem, stresem i poczuciem winy, że marnuje się piękny, słoneczny dzień na naukę. Mój syn ma prawo spędzić ten czas na boso, goniąc żaby, budując szałasy w lesie i kąpiąc się w morzu, bo to są realne, bezcenne doświadczenia, które rozwijają młodego człowieka o wiele bardziej niż czytanie o realiach szwedzkiej wsi sprzed stu lat.

Wojna o wolny czas i bojkot wakacyjnych prac domowych

Ta sytuacja wywołała już potężny konflikt na naszej klasowej grupie, ponieważ część rodziców ślepo zgadza się na każdy absurd, twierdząc, że dzieci zapomną przez lato, jak się czyta, i trzeba je kontrolować. Ja jednak otwarcie zapowiedziałam, że nasz egzemplarz lektury zostanie głęboko schowany w szafie aż do pierwszego września, bo w naszym domu szanujemy prawo do odpoczynku. Złożyłam też oficjalny protest w sekretariacie placówki, domagając się jasnej deklaracji, czy nieprzeczytanie książki w sierpniu zaowocuje gorszą oceną na starcie nowego roku szkolnego, co byłoby jawnym skandalem.

Mój wniosek? Przestańmy dawać przyzwolenie na to, by szkoła terroryzowała nas i nasze dzieci przez cały okrągły rok, bez prawa do urlopu i świętego spokoju. Mamy pełne prawo wymagać, by wakacje były wolne od Librusa, zadań, lektur i ciągłej presji ocen, bo zdrowie psychiczne naszych dzieci i ich prawo do beztroskiego dzieciństwa są o wiele ważniejsze niż chory pęd za realizacją programu. Zostawmy książki na jesienne, deszczowe wieczory, a w lecie dajmy maluchom po prostu żyć, bawić się i cieszyć każdą chwilą wolności.

Z poważaniem,

Agata


Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz też: W czerwcu szkoły świecą pustkami. MEN: „Jest obowiązek szkolny. Rodzica można zatrzymać na lotnisku”

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...