Reklama

Ewa Przeworska, lekarka i twórczyni cyfrowa, którą na Facebooku obserwuje 17 tys. osób, opublikowała zdjęcie z podręcznika do 3 klasy. Na zdjęciu widnieją dwa zadania, ale to pierwsze – z żabami i kretami – wywołało dyskusję o polskim systemie edukacji.

Treść zadania brzmi: „Na łące pojawiły się żaby i krety. Każda żaba ma cztery kończyny i dwoje oczu. Każdy kret ma cztery kończyny i dwoje oczu. Ile kretów i ile żab jest na łące, jeśli oczu i kończyn mają w sumie 48?”.

„Niedziela wieczór... Praca domowa dla trzecioklasisty w spektrum. Nie zasługuję jednak na dyplom lekarza” – podpisała zdjęcie lekarka.

Podchwytliwe zadanie z 3 klasy: jaka jest odpowiedź?

Nigdy nie byłam orłem z matematyki, ale przeanalizujmy, dlaczego to zadanie wzbudziło tyle emocji u (dorosłych) internautów. Z pozoru polecenie jest proste i jesteśmy w stanie obliczyć, ile zwierząt jest na łące, skoro w sumie mają 48 kończyn i oczu.

Zarówno żaba, jak i kret mają cztery kończyny i dwoje oczu, czyli każdy zwierzak ma w sumie sześć kończyn i oczu. Jeśli podzielimy 48 przez 6, otrzymujemy 8. W teorii to poprawna odpowiedź: na łące jest 8 kretów i żab, które mają w sumie 48 kończyn i oczu.

Ale... właśnie. W zadaniu pada pytanie ILE kretów i ILE żab jest na łące. Jeśli uznamy, że mamy podać dwie liczby – liczbę kretów i liczbę żab – okazuje się, że nie jesteśmy w stanie tego obliczyć przy pomocy jednego równania.

Skoro dorośli się głowią, jak ma sobie poradzić z tym 3-klasista? A tu przecież mowa o 3-klasiście w spektrum.

To edukacja jest problemem czy podejście dorosłych?

Na ten moment (15.04) pod postem jest ponad 400 komentarzy, również od rodziców. Niektórzy próbują liczyć, inni proszą o pomoc dzieci. W tej dość burzliwej dyskusji przewija się jeden ciekawy wątek: czy to rzeczywiście ten system edukacji jest taki zły i okropny, i tłamsi te nasze dzieci, czy może to my, dorośli, robimy z igły widły?

Jedna z mam napisała: „Odczytałam zadania moim nastolatkom (14 i 11 lat). Rozwiązali bez problemu. W związku z tym stwierdzam, że dorośli szukają dziury w całym tam, gdzie jej nie ma”. Na tym można by poprzestać, pośmiać się, jak to ci dorośli komplikują życie sobie, a potem jeszcze swoim dzieciom.

A potem czytam też takie komentarze: „Pani doktor, też jestem mamą autystyków. Jedno z dzieci też jest w trzeciej klasie. Zmagam się z tym bezlitośnie głupim systemem, w którym dziecko z zaburzeniem nie ma właśnie żadnej pomocy. I jako nauczyciel widzę, że edukacja w Polsce zmierza donikąd”. I nagle bach.

Szukajmy dziur tam, gdzie są

To zadanie zostało sformułowane nieprecyzyjnie, co może budzić wątpliwości i utrudniać obliczenie poprawnego wyniku. Bo skoro dorośli się głowią, to jak mają sobie poradzić z nim dzieciaki, które już i tak zmagają się z wieloma trudnościami? To tylko kolejny przykład na to, że rodzice dzieci z orzeczeniami nieustannie walczą z systemem, który przecież powinien ich wspierać.

Na koniec, żeby nie było tak gorzko, zostawię tu komentarz, który szczerze mnie rozbawił: „Wiele odpowiedzi się nasuwa, ale wniosek jeden: przecież krety są ślepe, więc czyje to w końcu były oczy? Oczy-wiście nie wiadomo”.

Może to jednak jest humor z podręcznika?

Tematu monet nawet nie będę zaczynać, bo przecież o pieniądzach się nie rozmawia!

Napisz do mnie: hanna.szczesiak@burdamedia.pl lub na redakcyjną skrzynkę: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz także: Zdradliwe dwójki: ta zagadka rozkłada dorosłych na łopatki. Jaki jest wynik?

Reklama
Reklama
Reklama