Reklama

Do redakcji napisała mama piątoklasisty, która od kilku tygodni jest wściekła na nauczycielkę matematyki. Kobieta twierdzi, że nauczycielka regularnie zadaje uczniom prace domowe i je ocenia, mimo że – jej zdaniem – przepisy jasno tego zabraniają. „Syn wraca do domu zapłakany, bo boi się kolejnej jedynki” – pisze matka.

Przeczytaj jej list, a jeśli również chcesz do nas napisać, czekamy na maile: redakcja@mamotoja.pl.

„Przecież tego nie wolno wam zadawać”

Mój syn jest w piątej klasie i od początku roku ma ogromny problem z matematyką. Nie dlatego, że niczego nie rozumie. Po prostu nauczycielka zadaje bardzo dużo prac domowych i później je ocenia.

Kilka razy syn wrócił do domu z płaczem, bo nie zdążył zrobić wszystkiego i potem był minus. Ma też inne przedmioty, sprawdziany, naukę i swoje zajęcia. Nie uważam, że dziecko powinno spędzać całe popołudnie nad zeszytem z matematyki. W końcu powiedziałam mu, że przecież prace domowe w podstawówce są nieobowiązkowe. Sama pamiętam, że kiedy wprowadzano te przepisy, wszędzie o tym mówiono.

Kiedy syn powiedział nauczycielce, że nie ma prawa mu nic zadawać i oceniać, dostał uwagę do Librusa. Naprawdę się zagotowałam. Przecież nauczyciel nie może sobie ustalać własnych zasad. Po co w takim razie były te wszystkie zmiany?

Mam wrażenie, że ta pani jest przekonana, że skoro przez lata nauczyciele zadawali prace domowe, to teraz też będzie robiła dokładnie to, co chce.

„Nie pozwolę, żeby moje dziecko przez nią płakało”

Najgorsze jest to, że syn naprawdę zaczął się bać matematyki. Kiedy wieczorem orientuje się, że ma zadanie, od razu mówi, że nie chce go robić, bo „i tak będzie źle” i zaczął go boleć brzuch przed szkołą, pewnie z nerwów.

Ostatnio rozpłakał się przy biurku. Powiedział, że nauczycielka znowu wpisze mu jedynkę, jeśli czegoś nie zrobi. Mam już tego dość.

Rozmawiałam z innymi rodzicami i niektórzy mówią, żebym poszła do wychowawcy, inni, żeby od razu do dyrektora. Ja zaczęłam się nawet zastanawiać, czy nie zgłosić tej nauczycielki dalej i nie iść z tym na policję, bo skoro ta pani łamie przepisy, to chyba powinna ponieść konsekwencje prawne.

Komentarz redakcji

W tej sprawie warto rozdzielić dwie rzeczy. Popularne określenie „zakaz prac domowych” nie oznacza, że w klasach IV–VIII nauczyciel w ogóle nie może zadać uczniom pracy do wykonania w domu. Przepisy obowiązujące od 1 kwietnia 2024 r. sprawiły, że takie prace w klasach IV–VIII są nieobowiązkowe i nie można ustalać z nich oceny. Nauczyciel może je natomiast sprawdzić i przekazać uczniowi informację zwrotną.

Od 1 września 2026 r. przepisy zostały dodatkowo zmienione. W klasach IV–VIII nie można już zadawać w czasie wolnym od zajęć prac praktyczno-technicznych. W przypadku prac pisemnych doprecyzowano natomiast, że mają służyć utrwalaniu, rozwijaniu lub praktycznemu stosowaniu treści nauczania zrealizowanych podczas lekcji. Każda wykonana praca pisemna powinna zostać sprawdzona, a uczeń powinien otrzymać informację o jej poprawności.

Jest też ważna nowość: od września 2026 r. szkoła może przewidzieć w swoim statucie możliwość podwyższenia rocznej oceny klasyfikacyjnej uczniowi wykonującemu nieobowiązkowe pisemne prace domowe. Nie oznacza to jednak, że nauczyciel może po prostu wystawić za pojedynczą pracę domową ocenę bieżącą, tak jak za sprawdzian czy kartkówkę.

Dlatego jeśli nauczycielka rzeczywiście wpisuje uczniom oceny za wykonanie lub niewykonanie zwykłych pisemnych prac domowych, warto sprawę wyjaśnić z wychowawcą i dyrektorem szkoły. Samo zadawanie piątoklasiście pisemnych prac domowych nie jest jednak obecnie „nielegalne” – uczeń nie ma obowiązku ich wykonywać, a zwykła ocena za taką pracę nie powinna być ustalana na zasadach oceny bieżącej.

Zobacz także:

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...