Szkoła zakazała uczniom chodzenia w dresach. „Niemcy i Anglicy znają zasady kultury, tylko Polaczki robią problem”
Nowy rok szkolny i nowe zasady. Jedna z nich szczególnie zaskoczyła Joannę Kamińską, Polkę mieszkającą w Belgii. Jej syn wrócił ze szkoły i oznajmił, że uczniowie nie mogą już przychodzić w dresach. Problem w tym, że właśnie takie ubrania rodzina kupiła dziecku przed rozpoczęciem roku. Pod wpisem szybko rozgorzała dyskusja. Część osób przyznała mamie rację, ale inni wytknęli jej, że szkoła może przecież uczyć także tego, jak ubrać się stosownie do okazji.

„Zaczął się nowy rok szkolny, więc oczywiście zaczęły się też... nowe absurdy” – rozpoczęła swój wpis Joanna Kamińska. Jak opisała, 1 września syn wrócił ze szkoły i już na dzień dobry przekazał jej nową zasadę.
Kobiecie trudno było ukryć zdziwienie. Przed rozpoczęciem roku szkolnego kupiła synowi kilka nowych, wygodnych kompletów. Jak podkreśliła, zrobiła to również dlatego, że dresy są bardzo popularnym strojem wśród chłopców z jego klasy.
Autorka zastanawia się więc, dlaczego właśnie ten element garderoby stał się dla szkoły problemem.
„Nie wiem, czym dokładnie zagrażają szkolnej społeczności spodnie dresowe. Może obniżają poziom matematyki? Może utrudniają naukę niderlandzkiego?” – ironizowała.
Jej zdaniem trudno pogodzić taki zakaz z problemami, z którymi szkoła mierzyła się wcześniej. Jak wspomina, w ciągu ostatnich dwóch lat zdarzało się, że 20–30 proc. lekcji nie odbywało się z powodu braku nauczycieli, a dzieci zamiast na zajęciach spędzały czas na świetlicy.
„Ale spokojnie. Najważniejsze, żeby nie siedziały w dresach” – podsumowała z przekąsem.
Jednocześnie zaznaczyła, że zupełnie inaczej patrzy na zakaz używania telefonów podczas lekcji. Ten uważa za rozsądny, bo uczniowie powinni się uczyć, zamiast scrollować TikToka pod ławką.
„Szkoła uczy. Właściwy strój do właściwego miejsca”
Nie wszyscy komentujący podzielili jednak oburzenie mamy. Jedna z kobiet zwróciła uwagę, że problem może nie dotyczyć samych dresów, lecz tego, czego szkoła chce nauczyć dzieci.
„Szkoła to nie sala ćwiczeń fizycznych, gdzie wymagany jest dres. Bardzo dobrze. Mieszkam w Holandii i z odległości poznaję rodaków, którzy chodzą w dresach” – napisała.
Jej zdaniem w Holandii strój sportowy traktowany jest przede wszystkim jako ubranie do ćwiczeń, biegania czy uprawiania sportu. Na co dzień wiele osób wybiera jeansy lub spodnie materiałowe.
Podobne argumenty pojawiły się w innych komentarzach. Jedna z internautek zwróciła uwagę, że szkoła może być miejscem, w którym dzieci uczą się również zasad dotyczących wyglądu.
„Szkoła uczy. Właściwy strój do właściwego miejsca. Dresy – strój sportowy. Zapraszamy na WF” – stwierdziła.
Jako przykłady podała teatr, operę czy uroczyste okazje. Jej zdaniem fakt, że wygodny strój nie przeszkadza w wykonaniu jakiejś czynności, nie oznacza jeszcze, że jest odpowiedni w każdym miejscu.
„Uczmy dzieci: właściwe ubranie do właściwego miejsca” – podsumowała.
Jeszcze inna komentująca porównała podejście do ubioru w Polsce i Wielkiej Brytanii. Napisała: „Zastanawia mnie, czemu w Polsce wszystkie dzieci nie mogą wyglądać jednakowo schludnie bez oceny bez kombinacji” i dodała, że w brytyjskich szkołach uczniowie często od początku edukacji noszą określone stroje lub ubrania utrzymane w ustalonej kolorystyce. Z czasem dochodzą marynarki, koszule czy krawaty z logo szkoły.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Facebook i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Czy szkoła powinna decydować, co wypada założyć?
Dyskusja pod postem pokazuje, że za pozornie błahym zakazem kryje się większy spór. Czy szkoła powinna przede wszystkim zapewniać dzieciom wygodę, czy również uczyć zasad dotyczących wyglądu?
Z jednej strony trudno zaprzeczyć, że dres jest wygodny. Dziecko może w nim siedzieć przez kilka godzin, biegać podczas przerwy i bez problemu uczestniczyć w różnych aktywnościach. Sam fakt, że spodnie są wykonane z miękkiego materiału i mają sportowy krój, nie wpływa przecież na to, czy uczeń będzie uważał na lekcji.
Z drugiej strony szkoła jest jednym z miejsc, w których dzieci uczą się funkcjonowania w społeczeństwie. A jego częścią są również niepisane zasady dotyczące stroju. Tak jak uczymy dziecko, że na WF zakłada się strój sportowy, a na ważną uroczystość można wybrać coś bardziej eleganckiego, tak samo można rozmawiać o tym, że różne miejsca mają różne wymagania.
Tyle że im starsze dziecko, tym trudniej sprowadzić ubranie wyłącznie do zasad i schludności.
Ubranie pomaga wyrażać siebie
Dla młodzieży ubiór jest często sposobem na wyrażanie siebie. Nastolatek nie zakłada określonych spodni czy bluzy wyłącznie dlatego, że jest mu w nich wygodnie. Strój może być częścią jego stylu, przynależności do grupy, zainteresowań, a czasem także sposobem na pokazanie niezależności.
Dlatego szkolne zasady dotyczące ubioru mogą być potrzebne, ale dobrze, jeśli nie kończą się na prostym komunikacie: „tego nie wolno nosić”. Warto wyjaśnić młodym ludziom, dlaczego dana zasada obowiązuje i czego właściwie ma ich nauczyć.
Można nauczyć dziecko, że na konkretną okazję zakłada się konkretny strój, nie odbierając mu jednocześnie prawa do własnego stylu.
A dres? Cóż, może rzeczywiście nie jest najlepszym wyborem na każdą okazję. Ale trudno też uznać, że sam w sobie jest miarą tego, czy uczeń szanuje szkołę, nauczycieli i naukę.
Zobacz także: „Syn wrócił ze szkoły i zapytał, czy jesteśmy biedni”. Matka zajrzała do plecaka i zamarła