„Wczoraj sprzątałam kupę z klasy, dziś łapałam ucznia bez majtek. Tak się pracuje w szkole specjalnej, nie ważcie się nas obrażać” [LIST DO REDAKCJI]
„Czuję, jak społeczeństwo od lat wylewa nam, nauczycielom, wiadro pomyj na głowę, a kompletnie nie ma pojęcia, jak wygląda praca w szkole. Boli mnie, że wszystkich nauczycieli wrzuca się do jednego worka. A przecież są różne szkoły, różne wymagania, różne dzieci, a także różni są rodzice... Od 30 lat pracuję w szkole specjalnej i powiem jedno: praca nauczyciela daje ogrom satysfakcji, ale to bardzo, bardzo trudna praca. Niesamowicie obciążająca psychicznie”, napisała do redakcji mamotoja.pl nauczycielka pracująca w szkole socjalnej.
„Jestem oburzona trwającą od lat nagonką na nauczycieli. Co chwilę czytam w mediach, że w głowach nam się poprzewracało, że oczekujemy podwyżek za nic. To ja wam powiem, co to jest to >>za nic
Płacisz za swoje albo wylatujesz
W swojej karierze ukończyłam trzy rodzaje studiów podyplomowych, aby móc uczyć dzieci. Świetnie, brawo, że się rozwijasz! – ktoś mi powie. Ale nikt nie widzi tego, że po pierwsze musiałam za nie zapłacić, jak większość, jeśli nie wszyscy nauczyciele, z własnej kieszeni, a na szkolenia jeździć we własnym czasie wolnym. Po trzecie, co jest tajemnicą poliszynela, nauczyciele często dostają ultimatum: albo dostosujesz swoje wykształcenie do zmian w programach nauczania, albo kończymy współpracę. Na jedne studia podyplomowe musiałam dojeżdżać z ponad 200 km, a także opłacać sobie nocleg. Kto za to płacił? Ja! I co, nadal jest tak fajnie?
To praca obciążająca psychicznie
Kocham swoją pracę, uwielbiam dzieci (sama mam dwie dorosłe córki) i nie wyobrażam sobie innej. Dlatego tak mnie boli to, co społeczeństwo mówi o nauczycielach. I boli mnie, że wszystkich nauczycieli wrzuca się do jednego worka. A przecież są różne szkoły, różne wymagania, różne dzieci, a także różni są rodzice.
Od 30 lat pracuję w szkole specjalnej i powiem jedno: praca nauczyciela daje ogrom satysfakcji, ale to bardzo, bardzo trudna praca. Niesamowicie obciążająca psychicznie. To praca z drugim człowiekiem, a także z jego rodziną. Dzieci, ba! Nastolatki z postury są na etapie kilkuletnich maluszków, trzeba im cierpliwie objaśniać świat na miarę ich możliwości intelektualnych. I nikt nie myśli o tym, że to także praca fizyczna, powiedziałabym nawet, że w ciężkich warunkach. Przykłady? Wczoraj sprzątałam kupę z klasy, dziś łapałam ucznia bez majtek. Nie wspominając, że niektórzy uczniowie potrafią się onanizować w czasie lekcji. I takich sytuacji mogę wymieniać bez końca. Dlatego powiem wam jedno: tak się pracuje w szkole specjalnej, nie ważcie się nas obrażać”.
Emilia
Jeśli chcesz się podzielić swoją historią, napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl. Czytamy wszystkie listy i zastrzegamy prawo do wyboru najciekawszych oraz do ich redagowania lub skracania.
Piszemy też o:
- „Córka wróciła z przedszkola z płaczem. Wychowawczyni upokorzyła ją przy innych dzieciach, bo mała nie zdążyła do łazienki” [LIST DO REDAKCJI]
- „Plujecie na nas, nauczycieli, jakbyśmy mieli za mało dramatów. A my harujemy za grosze, bo kochamy wasze dzieci” [LIST DO REDAKCJI]
- „Czy to normalne, że 3-latka ciągle płacze w przedszkolu? Paniom na nasz widok już rzedną miny, bo znów przyszła ta, co wyje i straszy dzieci” [LIST DO REDAKCJI]