Paweł Zawitkowski podczas pikniku Rossnę Zdrowo
fot. materiały prasowe

Co robić, by zdrowo rosło? Radzi Paweł Zawitkowski

Nikt nie urodził się z umiejętnością pielęgnacji dziecka, tak jak nikt nie urodził się z prawem jazdy w ręce. Tego trzeba się nauczyć – mówi Paweł Zawitkowski, fizjoterapeuta.
Sylwia Niemczyk
Paweł Zawitkowski podczas pikniku Rossnę Zdrowo
fot. materiały prasowe
Paweł Zawitkowski, fizjoterapeuta, specjalista terapii metodą NDT-Bobath,  autor m.in. książki i filmu „Co nieco o rozwoju dziecka” oraz poradników z serii „Mamo, Tato, co Ty na to?”. Pracuje w Klinice Neonatologii i Intensywnej Terapii Noworodka Instytutu Matki i Dziecka. Rozmawiamy o tym, jak poprzez codzienne czynności wspierać rozwój dziecka:

Dużo się teraz mówi o wspieraniu rozwoju dzieci, ale zastanawiam się, czy ono naprawdę ma sens?

Zdrowe dziecko rozwija się w sposób naturalny i nie musimy go jakoś specjalnie trenować. Warto jedynie zapewnić mu dużo swobody ruchu, dużo różnorodnych doświadczeń zmysłowych, różnych modeli ruchu, dużo rotacji – robimy to np. podczas zwykłego ubierania, kąpieli, zabawy.
  [content:8_1392,8_980,,8_818,8_983:ECVideo]

Zwykle przy ubieraniu czy kąpieli dziecka nie myślę o zapewnianiu różnorodnych doświadczeń, tylko
o tym, by jak najszybciej skończyć te trudne dla nas obojga chwile…

Jeżeli niemowlę płacze przy kąpieli, ubieraniu czy przewijaniu, to prawdopodobnie nie dlatego, że coś je boli. Raczej właśnie dlatego, że za szybko i zbyt gwałtownie zmieniamy jego pozycję albo dlatego, że nie zwracamy uwagi na jego potrzeby. Często jest tak, że po kąpieli dziecko zaczyna płakać, a my na siłę
zakładamy mu piżamkę, by najpierw je jak najszybciej ubrać, a dopiero potem ukoić. To nie tak! Zamiast w takiej chwili je ubierać, lepiej okryj kocem i utul, a dopiero gdy przestanie płakać, ubierz. To będzie bardzo wyraźna deklaracja szacunku dla dziecka jako osobnej istoty – dodajmy: deklaracja konieczna dla jego rozwoju emocjonalnego, społecznego, fizycznego. Niestety, zwykle po porodzie takiej uważności na sygnały i potrzeby dziecka dopiero musimy się uczyć.

Co jeszcze muszę poprawić w pielęgnacji mojego dziecka?

Najogólniej mówiąc, nie opiekujmy się nim w mechaniczny sposób. Nie ma sensu, żebyśmy np. budzili dziecko na jedzenie, kiedy jego gałki oczne są nieruchome, a twarz bez wyrazu, dlatego że te objawy wskazują, iż trwa faza snu głębokiego i dziecko jest nieprzygotowane na pobudkę. Nawet jeśli je wtedy obudzimy, ono źle nam zje, a potem długo będzie niespokojne.

Co w takim razie robić, kiedy dziecko płacze?

Kiedy płacze, najpierw zadajmy sobie pytanie, co chce nam w ten sposób zasygnalizować. Poszukajmy możliwych przyczyn jego płaczu. Od tego trzeba zacząć, a nie nerwowo i gwałtownie bujać malucha, żeby jak najszybciej się uspokoił. Rzeczywiście pewnie pod wpływem takiego trząsania dziecko się uspokoi i pójdzie spać, ale z mechanizmu obronnego! Kołysanie, tulenie jest niezbywalną potrzebą niemowlęcia, ale jeśli jest zbyt gwałtowne, to staje się przykrym doświadczeniem dla dziecka.

Powiedzieć „Najpierw poszukajmy możliwych przyczyn płaczu” jest łatwo, ale znaleźć ten właściwy powód łez jest już dużo trudniej.

Nieprawda. Wystarczy słuchać i obserwować swoje dziecko. Kiedy np. płacze przy wychodzeniu na spacer, to najpewniej przez to mówi: „Jest mi gorąco, następnym razem to siebie najpierw ubierz, a dopiero potem mnie”. Kiedy płacze przy przewijaniu to z dużym prawdopodobieństwem możemy założyć, że chce nam powiedzieć: „Ta chusteczka jest dla mnie za zimna”. Zacznijmy od najprostszych spraw. Podążajmy za potrzebami swojego dziecka, bo właśnie to jest najlepszym wsparciem jego rozwoju. Niemowlę w dużym stopniu rozwija się poprzez obserwowanie, jak na jego potrzeby i oczekiwania reaguje świat zewnętrzny. Kiedy wiemy, o co mu chodzi, i nam jest łatwiej nim się opiekować.

Często po porodzie boimy się, że niechcący zrobimy temu kruchemu niemowlęciu krzywdę.

Nikt nie potrafi w pełni sprawnie opiekować się swoim dzieckiem tuż po jego urodzeniu, podobnie jak nikt nie urodził się z prawem jazdy w ręce. Wszystkiego uczymy się w praktyce. Nie poprzez czytanie poradników, ale przez obserwację i próby – najpierw ostrożne, potem bardziej pewne. Przy zachowaniu minimalnego rozsądku i absolutnie intuicyjnej troskliwości nie ma mowy o tym, żeby skrzywdzić dziecko.

Może to odnosi się do starszego dziecka, bo noworodek wydaje się taki kruchy, że aż strach go dotknąć.

Ale mimo wszystko warto go dotykać jak najwięcej, choćby dlatego, że poprzez tulenie, noszenie przekazujemy mu nasze emocje. Nasze ciało w różnych stanach emocjonalnych inaczej pachnie, inaczej się rusza, inaczej jest napięte, inaczej wtedy bije nam serce. Przytulone do nas niemowlę umie to odczytać. Poza tym nasza bliskość powoduje całą kaskadę różnych zjawisk biochemicznych w organizmie dziecka, które regulują jego oddychanie, częstość pracy serca, wydzielanie hormonalne, trawienie i inne mechanizmy, od których zależy jego prawidłowy rozwój. To dlatego odpowiednie techniki pielęgnacji i opieki stanowią najważniejszy element terapii i stymulacji rozwoju wcześniaków.

Co robić, jeżeli nasze dziecko rozwija się wolniej niż rówieśnicy. Nie dźwiga główki po skończeniu miesiąca albo np. nie lubi leżeć na brzuszku…

Ależ ono ma prawo nie lubić leżenia na brzuszku. Połowa dzieci lubi, połowa nie. To samo tyczy się podnoszenia główki. Dzieci zaczynają się uczyć tego dopiero po porodzie i różnie im to wychodzi. Jedne niemowlęta rozwijają się trochę szybciej, inne wolniej – to jest zupełnie naturalne.

A czy taki wolniejszy rozwój nie jest objawem nieprawidłowego napięcia mięśniowego?

To już nie historia, ale histeria naszych czasów! Rodzice dopatrują się zaburzeń napięcia mięśniowego np. w zaciśniętych piąstkach noworodka, w chowaniu kciuka w piąstce albo niesymetrycznym ułożeniu ciała, tymczasem w 99 przypadkach na 100 to są zupełnie naturalne, fizjologiczne zachowania. Nie oczekujmy, że niemowlę będzie miało tak swobodne ruchy jak dorosły. Dziecko po porodzie wkracza w zupełnie nieznany dla siebie świat i ma prawo czuć się niepewnie. Przypomnijmy sobie ten dzień, kiedy pierwszy raz przypięliśmy do nóg narty – też wtedy mieliśmy spięte mięśnie, zaciśnięte kurczowo dłonie
i strach w oczach. A zjazd z górki przecież jest łatwiejszy niż te wszystkie nowe doświadczenia, z jakimi styka się dziecko po narodzinach.

Teoria w praktyce:  Jak ułatwić opiekę nad dzieckiem? – radzi Paweł Zawitkowski:

Najważniejsze by wszystkie czynności związane z pielęgnacją wykonywać zdecydowanie, ale jednocześnie wolno i delikatnie. Dostosuj tempo i zakres działań do możliwości dziecka, by ułatwić mu odpowiednią reakcję na twoje ruchy.
  • Podnosząc niemowlę, zapewniaj mu oparcie pod całe ciało, a nie podtrzymuj wyłącznie pod główką i pod pupką.
  • Przed przewijaniem ogrzej chusteczki w dłoniach, aby bobas nie miał styczności z mokrym i zimnym materiałem.
  • Obracając niemowlę, nie „przepychaj” go przez barki, ale steruj jego biodrami.
  • Wkładaj dziecko do wanienki bokiem, żeby widziało, co się z nim dzieje. Dzięki temu nie będzie się bać.
Rady zostały zaczerpnięte z książki Pawła Zawitkowskiego „Mamo, Tato, co Ty na to”.
Redakcja poleca: Paweł Zawitkowski: czego potrzebuje wcześniak? – film
Najgorszą rzeczą, jaką mogą zrobić rodzice wcześniaka, to bać się jego pielęgnacji – mówi znany fizjoterapeuta, Paweł Zawitkowski. Zamiast się bać, warto uwierzyć w siebie i wsłuchać się w swoje dziecko. Zobacz film.
Oceń artykuł

Ocena 5 na 9 głosy

Zobacz także

Popularne tematy