imgu7kKh1-bc23a64
Lubię, jak moje przyjaciółki, kuzynki i siostry wychwalają moje dzieci. Ale nie oczekuję od nich samych pochwał. Wprost przeciwnie.
Oczekuję od nich przede wszystkim, że nie będą bały się mi powiedzieć, że coś je w moich dzieciach martwi.
Być może mnie to zaboli.
Być może z nimi się nie zgodzę.
Ale zawsze będę im wdzięczna za szczerość i troskę.

WIDEO…

player placeholder

To, że jestem mamą moich dzieci, wcale nie znaczy, że jestem w stanie wszystko u nich wychwycić. Nie jestem! Dlatego potrzebuję wokół siebie osób, które nie będą się zastanawiać, w jaki sposób mi coś powiedzieć – tylko po prostu mi o tym powiedzą.

To, że moja starsza córka ma wadę wzroku spostrzegliśmy zupełnie przypadkiem. Oglądaliśmy skoki narciarskie i nagle jakoś tak wyszło, że wszyscy widzieliśmy, jak daleko skoczył Kamil Stoch – tylko ona nie. U okulistki okazało się, że wada już jest mocno posunięta: -1,5 dioprii.
Gdy powiedziałam o tym koleżance, ona odrzekła, że już dawno jej się wydawało, że Iga mruży oczy. Ale wolała nie poruszać tematu, bo nie wiedziała, jak na to zareaguję.

Zobacz także:

Serio?

Czemu boimy się, że urazimy kogoś naszą troską? Dlaczego tak się dziwnie porobiło, że macierzyńskie wsparcie zostało zredukowane do miziania się po główkach? Ja naprawdę nie tego potrzebuję. Jestem dorosła: zamiast czułych słówek wolę prawdę, nawet niewygodną i trudną!

Jeżeli więc zauważysz, droga koleżanko czy kuzynko, że moje dziecko ma kłopoty – że potrzebuje konsultacji u okulisty, psychologa, psychiatry, laryngologa czy jeszcze kogoś innego – po prostu stań naprzeciwko mnie i mi o tym powiedz. Nie zastanawiaj się, jak ja zareaguję. Myśl o tym, że w ten sposób mi pomagasz.

Możemy się tak umówić?

Zobacz też: Jedno zdjęcie i dziecko oślepło