Wakacje zaczną się wcześniej, nawet w maju. To już plaga wśród rodziców
Jeszcze niedawno rodzice pilnowali frekwencji i stresowali się każdą nieobecnością dziecka. Dziś coraz więcej rodzin traktuje zakończenie roku szkolnego dość... symbolicznie. Fundują dzieciom wakacje, jeszcze zanim zadzwoni ostatni dzwonek.

Do naszej redakcji napisała pani Monika, mama dwójki dzieci – jej syn chodzi do 3 klasy podstawówki, a córka uczy się w 1 klasie liceum. Kobieta przyznaje, że od trzech lat planuje rodzinne wyjazdy jeszcze przed oficjalnym zakończeniem roku szkolnego. I nie ukrywa, że kompletnie nie rozumie oburzenia: ani nauczycieli, ani innych rodziców.
„Nie będę przepłacać tylko dlatego, że zaczynają się wakacje”
„Naprawdę mam już dość tego udawania, że ostatnie tygodnie szkoły są jakieś święte i nienaruszalne. W tym roku znowu lecimy na dwa tygodnie na przełomie maja i czerwca. Już trzeci raz z rzędu. I nie, nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia.
Nie będę wydawać kilku tysięcy więcej tylko dlatego, że oficjalne wakacje zaczynają się 27 czerwca. Jak zaczęłam porównywać ceny, to byłam w szoku. Ten sam hotel w Egipcie czy Turcji potrafi kosztować nawet dwa razy więcej w lipcu niż pod koniec maja. Dla zwykłej rodziny to są ogromne pieniądze.
Poza tym w maju jest po prostu lepiej. Nie ma takich tłumów, dzieci nie stoją godzinę po jedzenie, nie trzeba walczyć o leżaki przy basenie. I przede wszystkim nie ma tych koszmarnych upałów, przez które człowiek wraca bardziej zmęczony niż wypoczęty.
„W szkole i tak już nic konkretnego się nie dzieje”
Najbardziej śmieszy mnie robienie z tego wielkiego dramatu. Ludzie zachowują się tak, jakby moje dzieci opuszczały pół roku nauki. A prawda jest taka, że pod koniec maja i w czerwcu szkoła praktycznie już nie funkcjonuje normalnie.
W podstawówce? Filmy na lekcjach, wycieczki, siedzenie na boisku albo sprzątanie sal. W liceum jest dokładnie to samo. Oceny wystawione, nauczyciele sami odliczają dni do wakacji, a uczniowie żyją już tylko planami na lato.
Córka sama mówi, że po wystawieniu ocen połowa klasy przestaje przychodzić regularnie. Nagle okazuje się, że wszyscy mają ważne wyjazdy rodzinne albo problemy zdrowotne. Tylko oficjalnie nikt o tym głośno nie mówi.
„Nauczyciele są oburzeni, bo rodzice przestali pytać o pozwolenie”
Najbardziej irytuje mnie ton niektórych nauczycieli. Jakby szkoła miała decydować o całym życiu rodziny. Usłyszałam ostatnio, że to zły przykład. Serio? A jaki przykład daje szkoła, która przez ostatni miesiąc roku szkolnego właściwie już odpuszcza normalną naukę?
Mam wrażenie, że część nauczycieli jest po prostu wściekła, że rodzice przestali traktować szkołę jak najwyższą władzę. Kiedyś wszyscy bali się wychowawcy i prosili o zgodę na każdy dzień nieobecności. Dzisiaj ludzie zaczynają patrzeć bardziej praktycznie.
Ja naprawdę nie potrzebuję niczyjej akceptacji, żeby zabrać własne dzieci na wakacje. To ja za nie odpowiadam i ja wiem, jak wygląda nasz budżet.
„To już normalne. Coraz więcej rodzin robi dokładnie to samo”
Szczerze? W moim otoczeniu robi tak coraz więcej osób. Jedni lecą w maju, inni zaraz po wystawieniu ocen, jeszcze inni wracają kilka dni po rozpoczęciu roku szkolnego we wrześniu, bo wtedy też jest taniej. I trudno się dziwić. Wszystko jest drogie, ludzie liczą pieniądze. Jeśli można mieć lepsze wakacje za połowę ceny, to wiele rodzin po prostu z tego korzysta.
Mam czasem wrażenie, że tylko szkoły jeszcze udają, że wszyscy żyją według kalendarza sprzed 20 lat. Rodzice coraz częściej traktują oficjalne zakończenie roku jako symboliczny termin, a nie obowiązek siedzenia w ławce do ostatniego dnia”.
Komentarz reakcji:
Dyskusja o wyjazdach przed zakończeniem roku szkolnego wraca co roku i za każdym razem budzi ogromne emocje. Dla jednych to zwykłe cwaniactwo i lekceważenie obowiązków szkolnych. Dla innych – rozsądna decyzja i sposób na realne oszczędności. Trudno jednak nie zauważyć, że coraz więcej rodziców otwarcie przyznaje: szkolny kalendarz przestaje wyznaczać rytm rodzinnego życia.
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz także: Wakacje 2026 rozpoczną się wcześniej. MEN podało oficjalną datę