Awantura przy paczkomacie. Matce aż piana szła z ust, a mnie było żal tego chłopca
Osoby czekające przy paczkomacie zaczęły się niecierpliwić, gdy 8-letni chłopiec przez kilka minut próbował odebrać przesyłkę. Jego mama stała kilka metrów dalej i nie reagowała na prośby syna o pomoc. Kiedy jeden z kolejkowiczów zwrócił jej uwagę, kobieta miała gotową odpowiedź. Niezbyt kulturalną.

Podchodzę do paczkomatu, przede mną stoją już dwie osoby. Przy ekranie stoi chłopiec, na oko może 8-letni. Próbuje odebrać paczkę, ale najwyraźniej coś mu nie wychodzi. Kilka metrów od niego stoi jego mama.
Zwykle odbieram paczkę przez aplikację, ale nie lubię tego robić, kiedy ktoś jest przy paczkomacie. Stresuję się, że otwierające się drzwiczki przypadkiem uderzą kogoś stojącego obok. Tym razem szybko orientuję się, że chyba będę musiała poczekać trochę dłużej.
„Mamo, pomóż!”
Chłopiec wpisuje kod. Ekran pokazuje komunikat, którego nie rozumie. Próbuje jeszcze raz. Potem odwraca się do mamy.
– Mamo, chodź, bo nie wiem, co tutaj nacisnąć.
– Sam odbierasz paczkę, to sobie poradzisz – odpowiada kobieta.
Chłopiec wraca do ekranu. Naciska kilka razy, cofa się, znowu wpisuje kod. Próbuje zeskanować kod QR.
– Ale nie działa!
– Czytaj, co jest napisane.
Mężczyzna stojący przede mną spogląda na zegarek. Po kolejnej próbie chłopiec znów woła mamę.
– Mamo!
– No co?
– Pomóż mi.
Kobieta wzdycha.
– Nie. Ile razy mam ci mówić? Jak będę wszystko robić za ciebie, nigdy się nie nauczysz.
„Może pani mu pomoże?”
W końcu mężczyzna przede mną nie wytrzymuje.
– Przepraszam, ale może pani podejść do syna? – mówi spokojnie. – On chyba nie wie, co zrobić. Możemy wtedy odebrać swoje paczki, a potem państwo spokojnie dokończą.
Kobieta natychmiast się odwraca.
– Słucham?
– Chodzi tylko o to, że kolejka czeka.
– No i co z tego?
– Nic. Po prostu może niech pani mu pomoże.
– Nie będę za niego odbierać paczki! – podnosi głos.
Mężczyzna przez chwilę milczy.
– Nikt nie mówi, że ma pani odbierać za niego. Chodzi o to, żeby mu pani pomogła.
– Państwo zawsze macie najwięcej do powiedzenia, jak chodzi o cudze dzieci.
Chłopiec odchodzi od ekranu i staje obok mamy. Wygląda na zawstydzonego.
– Mamo, ja już nie chcę...
– Ty już cicho bądź, lepiej byś to w końcu odebrał – odpowiada kobieta.
„To może poczekajcie?”
Wtedy odzywa się kobieta stojąca za mną.
– Naprawdę nikt pani nie każe wychowywać dziecka inaczej. Tylko prosimy, żebyśmy mogli skorzystać z paczkomatu.
– To proszę sobie poczekać!
– Czekamy już kilka minut.
– I co? Paczkomat jest chyba dla wszystkich.
W końcu chłopiec mówi cicho:
– Mamo, chodźmy.
Tym razem kobieta podchodzi do paczkomatu. Patrzy na ekran, naciska jeden przycisk i skrytka natychmiast się otwiera.
Chłopiec bierze paczkę.
Cała sytuacja trwała może pięć minut. Niby niewiele. Tylko że przez te pięć minut kilka osób stało i czekało, podczas gdy matka mogła po prostu podejść, pomóc synowi albo poprosić go, żeby na chwilę się odsunął.
Samodzielność czy święta zasada?
Sama jestem zdania, że dzieci powinny być uczone samodzielności. Nie widzę nic złego w tym, że 8-latek próbuje sam odebrać paczkę. Wręcz przeciwnie – takie codzienne sytuacje mogą być świetną okazją do nauki.
Tylko że samodzielność dziecka nie oznacza, że rodzic przestaje być odpowiedzialny za sytuację, w której to dziecko się znalazło. Można pozwolić mu próbować, a jednocześnie być obok i zareagować, kiedy pojawia się problem. Można zrobić to z czułością, empatią do dziecka i kulturą względem innych osób.
Można też nauczyć dziecko czegoś jeszcze – że czasami trzeba zrobić krok w bok i pozwolić innym skorzystać z urządzenia, sklepu czy miejsca, z którego wszyscy korzystają.
Bo samodzielność to nie tylko „poradzę sobie sam”. To również świadomość, że nie jestem na świecie sam.
Zobacz także:
- Matka rozkręciła aferę w pociągu. „Zapłaciłam za miejscówkę, a musiałam stać, żeby jej bąbelek siedział przy oknie”
- Mina 8-latki siedzącej w świetlicy do 18 mówiła wszystko. Nauczycielka: „Nigdy nie zapomnę słów spóźnionego ojca. Wstyd”
- Pracownica zgasiła bezczelną matkę jednym zdaniem. Scena z IKEA to dowód, że wychowujemy rozwydrzone pokolenie