Reklama

Powrót z kolonii czy obozu to zwykle czas opowieści o nowych przyjaźniach i świetnej zabawie. Nasza czytelniczka przyznaje jednak, że zanim usiadła z córką, by posłuchać o wszystkich przygodach, czekało ją zupełnie inne wyzwanie. Jedna walizka przypomniała jej, że dzieci na wyjazdach żyją zupełnie innymi sprawami niż segregowanie ubrań.

„Byłam przekonana, że wszystko będzie do prania”

Moja córka ma 10 lat i w tym roku pierwszy raz pojechała na dwutygodniowy obóz. Były kajaki, jezioro, podchody, ogniska i mnóstwo zajęć od rana do wieczora. Kiedy wróciła, była szczęśliwa, opalona i zachrypnięta od śpiewania. Patrzyłam na nią i cieszyłam się, że miała tak udane wakacje.

Walizkę zostawiła w przedpokoju. Pomyślałam, że zaraz wszystko wrzucę do pralki... Ale już z daleka czułam, co się święci. Po otwarciu walizki zrozumiałam, skąd ten zapach.

Na samym wierzchu leżał mokry ręcznik plażowy. Pod nim wilgotna bluza. Jeszcze niżej kostium kąpielowy, którego córka najwyraźniej nie zdążyła wysuszyć po ostatniej kąpieli w jeziorze.

Obok były przepocone koszulki po kajakach i całodziennych wycieczkach. Najbardziej zdziwiło mnie jednak coś innego: na samym dnie leżały pięknie złożone, zupełnie czyste ubrania. Dokładnie tak, jak je spakowałam.

Musiałam wyprać dosłownie wszystko, nawet to, czego córka ani razu nie założyła. Swoją drogą, jak to w ogóle możliwe, że tylu ciuchów nawet nie wyjęła z walizki?! Chodziła non stop w jednym i tym samym...?

„Ona nawet nie wiedziała, że robi coś źle”

Zapytałam córkę, dlaczego nie oddzielała mokrych rzeczy od suchych. Spojrzała na mnie kompletnie zdziwiona.

– Bo mi nie powiedziałaś... Nawet czasu nie było. Wracaliśmy z jeziora, przebieraliśmy się i biegliśmy na kolację. Potem ognisko, dyskoteka albo nocna gra.

Nagle dotarło do mnie, że ona naprawdę nie myślała o walizce. Myślała o tym, żeby zdążyć na wszystkie atrakcje. Dla niej najważniejsze były wspomnienia, a nie zapach koszulek.

Nie mam do córki pretensji, przecież sama pamiętam swoje kolonie. Dzieci na wyjazdach żyją chwilą i tak powinno być!

Za rok do walizki dorzucę jej tylko jedną dodatkową rzecz – kilka dużych worków na brudne i mokre ubrania. To drobiazg, który może uratować całą zawartość bagażu, a po powrocie zostanie nam więcej czasu na słuchanie opowieści o nowych koleżankach, kajakach i nocnych podchodach.

Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Komentarz redakcji

Wilgotne stroje kąpielowe, ręczniki czy ubrania po aktywnościach na świeżym powietrzu bardzo szybko nabierają nieprzyjemnego zapachu, zwłaszcza jeśli przez kilka dni pozostają zamknięte w walizce. Co więcej, wilgoć może przenieść się również na rzeczy, które w ogóle nie były używane.

Dlatego przed wyjazdem warto spakować dziecku kilka dużych worków lub szczelnych toreb na mokrą odzież. To prosty sposób, by po powrocie uniknąć nie tylko przykrego zapachu i ułtawić dziecku pakowanie.

Zobacz także:

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...