Pozwala synowi chodzić w sukienkach i bawić się lalkami. „Po tym, co zrobili dziadkowie, już nigdy nie zobaczą wnuka”
„Mój syn wrócił z wakacji od dziadków jakiś... inny. Cichszy? Niewidzialny? Jakby zgasła w nim jakaś iskierka. Po krótkiej rozmowie zrozumiałam, że ktoś właśnie odebrał mojemu pięcioletniemu dziecku coś znacznie ważniejszego niż zwykłą sukienkę” – pisze nasza czytelniczka.

Ustalmy coś na wstępie: ubrania nie mają płci. Podobnie jak zabawki, szkolne zeszyty, kubeczki, talerzyki czy inne przedmioty. Choć przez lata wmawiano nam, że niebieski jest dla chłopców, a różowy dla dziewczynek, dzisiejsi rodzice z dumą wyłamują się z krzywdzących schematów. Niestety, wciąż nie wszyscy potrafią to zaakceptować, o czym przekonała się Sandra.
„Spakowałam sukienkę razem z ubraniami”
Dzień dobry, mam troje dzieci. Dwie starsze córki i pięcioletniego syna, który jest oczkiem w głowie całej naszej rodziny. Dziewczynki od kilku lat uwielbiają „Krainę Lodu”, więc trudno się dziwić, że ich młodszy brat również zna wszystkie piosenki na pamięć. Kiedy w domu leci „Mam tę moc”, cała trójka śpiewa razem i nikt nie zastanawia się, kto powinien być Elsą, Anną czy Olafem.
Kilka miesięcy temu syn powiedział, że marzy o sukience Elsy. Nie o sukience „dla dziewczynek”, tylko o stroju swojej ulubionej bohaterki. Założył ją kilka razy w domu, biegał po salonie, udawał, że rzuca śnieżne zaklęcia i świetnie się bawił z siostrami.
Co roku dzieci spędzają dwa tygodnie u moich teściów na Mazurach. Mają tam dom z ogrodem, jezioro niedaleko i zawsze wracają zachwycone. Pakując walizki na tegoroczny wyjazd, wrzuciłam do środka także sukienkę Elsy. Wiedziałam, że syn lubi się w nią przebierać, więc nie widziałam powodu, żeby mu tego zabraniać. Nie przyszło mi nawet do głowy, że właśnie ta jedna rzecz wywoła taką awanturę.
„Babcia mówi, że to dla bab”
Dzieciaki były u dziadków dwa tygodnie. Już przez telefon czułam, że z moim synem jest coś nie tak, ale on sam nie pisnął nawet słowa, a teściowa uznała, że mi się wydaje. Po powrocie do domu od razu zauważyłam, że w walizce nie ma stroju Elsy. Zadzwoniłam do teściowej z pytaniem, gdzie jest sukienka. Czy może się gdzieś zawieruszyła albo została w praniu. Teściowa spokojnym tonem oznajmiła, że oddała sukienkę wnuczce sąsiadki, bo „i tak bardziej jej się przyda”.
Na początku myślałam, że to jakiś żart i trochę mnie zatkało. Teściowa dodała wtedy:
– Chłopak nie będzie chodził po moim domu w sukience. To jest wstyd.
Zamarłam, a po chwili po prostu się rozłączyłam. Zapytałam o to synka. Powiedział mi, że babcia śmiała się, kiedy chciał włożyć sukienkę, a potem powiedziała, że „księżniczki są dla dziewczynek”. Czułam, że próbuje być twardy, ale wieczorem długo płakał. Nie dlatego, że stracił ulubione przebranie. Dlatego, że ktoś, kogo bardzo kochał, dał mu do zrozumienia, że z nim jest coś nie tak.
„Nie chodzi o sukienkę”
Teściowie dzwonią do nas od kilku dni. Mówią, że przesadzam, że robię awanturę o kawałek materiału. Tylko że dla mnie to nigdy nie była awantura o sukienkę. To była awantura o szacunek do mojego dziecka.
Nikt nie miał prawa zabierać jego rzeczy, wyśmiewać go ani zawstydzać tylko dlatego, że bawi się inaczej, niż oczekuje starsze pokolenie. Powiedziałam teściom, że dopóki nie zrozumieją, dlaczego zrobili mu krzywdę, nie zostawię u nich dzieci bez opieki. Właściwie w ogóle nie zostawię.
Nie dlatego, że chcę ich ukarać. Po prostu moim obowiązkiem, jako matki, jest chronić syna. Jeżeli dziś pozwolę komuś wmówić mu, że jest „gorszy”, bo lubi Elsę, jutro ktoś inny powie mu, że nie może być sobą z kolejnego równie absurdalnego powodu. Na to po prostu nie ma mojej zgody.
Komentarz redakcji
Dzieci w wieku przedszkolnym bardzo często bawią się w odgrywanie ról i przebieranie za ulubionych bohaterów. Psychologowie podkreślają, że takie zabawy rozwijają wyobraźnię, kreatywność, empatię i kompetencje społeczne. Sam wybór zabawki, koloru czy przebrania nie pozwala wyciągać wniosków na temat przyszłości dziecka ani jego tożsamości.
Coraz więcej specjalistów zwraca też uwagę, że przypisywanie zabawek czy ubrań wyłącznie do jednej płci może niepotrzebnie ograniczać dziecięcą swobodę i sprawiać, że dziecko zaczyna odczuwać wstyd z powodu swoich zainteresowań. Rolą dorosłych jest zapewnienie dziecku poczucia bezpieczeństwa i akceptacji. To właśnie ono buduje zdrowe poczucie własnej wartości – znacznie bardziej niż to, czy kilkuletni chłopiec wybierze strój Elsy, superbohatera czy strażaka.
Zobacz także:
- Babcia załamana ubiorem 2-letniego wnuka na chrzest. „Synowa zamówiła jakiś badziew na Temu. Ze wstydu chciałam uciec z kościoła”
- „Dzieci wróciły od dziadków odmienione. Opowieści o zwyczajach teścia mnie zmroziły: codziennie o 18 wyjmował czerwony notes”
- Dziadkowie nie chcą zajmować się wnukami w wakacje. „Teściowie wolą jechać do Egiptu, a chciałam im nawet zapłacić”