Reklama

Do naszej redakcji napisała pani Marta, nauczycielka języka polskiego z wieloletnim stażem. Jak przyznaje, przez lata ignorowała przykre komentarze dotyczące swojego zawodu. Dziś jednak mówi wprost, że nie ma już na to siły. Poprosiła nas o publikację swojego listu.

„Nie pamiętam, kiedy ostatnio wróciłam z pracy i naprawdę odpoczęłam”

Jestem nauczycielką języka polskiego. Od kilkunastu lat pracuję w szkole i coraz częściej zastanawiam się, czy ludzie naprawdę wierzą w to, co mówią o nauczycielach.

Słyszę ciągle to samo: „Macie dwa miesiące wakacji”, „Pracujecie po cztery godziny dziennie”, „Jeszcze wam mało?”. Ostatnio usłyszałam nawet, że nauczyciele żyją jak pączki w maśle. Naprawdę? Chciałabym choć przez tydzień zobaczyć tych wszystkich ekspertów od naszego życia na moim miejscu.

Nie pamiętam, kiedy ostatnio wróciłam z pracy i naprawdę odpoczęłam. Lekcje to tylko część tego, co robię. Po szkole sprawdzam kartkówki, wypracowania, przygotowuję materiały, wpisuję oceny, odpisuję rodzicom, wypełniam dokumentację. Często siedzę nad tym do późnego wieczora.

Kiedy inni kończą pracę o szesnastej i zamykają za sobą drzwi biura, moja praca nadal trwa. Tylko że nikt tego nie widzi. Widzą za to, że w lipcu nie stoję przy tablicy.

Wakacje? Ja nie mam wakacji. Mam urlop, jak każdy inny człowiek.

Najbardziej boli mnie jednak coś innego. Brak szacunku. To, jak łatwo dziś obraża się nauczycieli. Jak szybko robi się z nas leni, nieudaczników albo ludzi, którym nie chce się pracować.

„Coraz częściej pracujemy na granicy wytrzymałości”

Wiecie, co słyszę od kolegów i koleżanek z pracy? Że są zmęczeni. Nie dlatego, że nie lubią dzieci. Wprost przeciwnie. Wielu z nas przyszło do tego zawodu z pasji.

Jesteśmy zmęczeni ciągłym tłumaczeniem się ze swojej pracy. Zmęczeni udowadnianiem, że nie siedzimy przez dwa miesiące na plaży. Zmęczeni tym, że każda nasza decyzja jest oceniana, a każdy błąd rozliczany publicznie.

Coraz więcej nauczycieli odchodzi ze szkół. Młodzi nie chcą przychodzić do tego zawodu. I szczerze? Coraz rzadziej się temu dziwię.

Ja też jestem już na granicy wytrzymałości. Kończę rok szkolny kompletnie wypalona. I zamiast usłyszeć choć odrobinę zrozumienia, znowu czytam w internecie, że mam luksusowe życie.

Nie mam luksusowego życia. Mam odpowiedzialną pracę, którą wykonuję najlepiej, jak potrafię. Chciałabym tylko, żeby ktoś wreszcie to zauważył.

Od redakcji: szacunek do nauczycieli nie powinien być tematem do dyskusji

List pani Marty porusza problem, o którym mówi się coraz częściej. Nauczyciele od lat mierzą się nie tylko z obowiązkami zawodowymi, ale także z rosnącą falą krytyki i społecznych stereotypów. Łatwo oceniać tę pracę przez pryzmat szkolnych wakacji czy liczby godzin przy tablicy, znacznie trudniej dostrzec wszystko to, co dzieje się poza lekcjami.

Można dyskutować o systemie edukacji, wynagrodzeniach czy organizacji pracy szkół. Trudno jednak zgodzić się na odmawianie nauczycielom szacunku. To zawód, od którego w ogromnym stopniu zależy przyszłość naszych dzieci. A osoby, które go wykonują, zasługują przynajmniej na to, by nie musiały codziennie tłumaczyć, że ich praca naprawdę jest pracą.

Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz także: „Na przerwach muszę wiązać 11-latkom buty”. Nauczyciele wyznają, gdzie rodzice popełnili błąd

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...