Maseczka w szkolnym plecaku
fot. Adobe Stock

Pozwy z powodu maseczek w szkołach: rodzice masowo zatrudniają prawników!

Rodzice buntują się przeciwko noszeniu maseczek przez ich dzieci. Prawnicy mówią, że dostają po kilkadziesiąt telefonów dziennie w tej sprawie i… nie nadążają z przygotowywaniem pozwów.
Aleksandra Zaborowska
Maseczka w szkolnym plecaku
fot. Adobe Stock
Mecenas Maja Gidian reprezentuje rodziców sprzeciwiających się przymusowemu noszeniu maseczek przez dzieci w szkołach. Prawniczka odbiera dziennie 50 telefonów od rodziców, którzy stawiają się wymogowi zakrywania ust i nosa w szkołach i innych miejscach publicznych.

Nielegalne kary dla dzieci

Mecenas podkreśla, że w prowadzonych przez nią sprawach dyrekcja zabrania zabierać dzieciom do domu rysunki czy przynosić do szkoły własnych napojów, a także nakazuje związywać włosy. W niektórych przypadkach nauczyciele stawiają dzieci bez maseczek do kąta bądź obniżają oceny z zachowania. Gidian tłumaczy, że kadra nauczycielska próbuje zastraszyć dzieci z lęku przed konsekwencjami i odpowiedzialnością za zachorowanie na COVID-19 w szkole.  

Prawniczka tłumaczy, że tego typu kary czy ograniczenia są nielegalne, bo noszenie maseczek nie jest prawnym obowiązkiem, a dyrektorzy szkół dostali od ministerstwa jedynie wytyczne.

„Wprowadzenie obowiązku noszenia maseczek jest sprzeczne z konstytucją i licznymi ustawami. Dlatego radzę rodzicom, żeby zebrali się w większą grupę i zwołali radę rodziców lub spotkali się z dyrekcją. Najlepiej zabrać ze sobą prawnika, który wytłumaczy, że nikt nie łamie prawa” – informuje Maja Gidian.

Źródło: WP, warszawawpigulce.pl

Zobacz też:
Redakcja poleca: Czy przejmujesz się smogiem? [SONDA ULICZNA]
Smog truje nas, ale musimy jakoś z nim żyć. Czy my się jeszcze nim przejmujemy? Zapytaliśmy o to przechodniów.
Oceń artykuł

Ocena 6 na 3 głosy

Zobacz także

Popularne tematy