Trudno mi sobie przypomnieć, jaka była pierwsza bajka, którą obejrzałam. Produkcje Walta Disneya towarzyszyły mi od zawsze. To mogła być „Myszka Miki” lub „Kaczor Donald”, ale równie dobrze coś innego – np. kultowe „Gumisie”. Kreskówki w Wieczorynce o 19 były punktem obowiązkowym mojego dzieciństwa. Również bajki Disneya na kasetach VHS to coś, co oglądałam zaraz po przedszkolu, a później szkole, wieczorem przed pójściem spać i wtedy, gdy leżałam przeziębiona w łóżku, a babcia przynosiła mi makaron gwiazdeczki gotowany na mleku. Disney to moje dzieciństwo oraz piękne wspomnienia, które przywodzą na myśl same najlepsze chwile. I chyba wiele osób na całym świecie tak ma, dlatego mówi się o jednym wielkim pokoleniu Disneya. Trzeba jednak podkreślić, że choć wszyscy kojarzymy bajki stworzone przez wytwórnię Walta, dla każdego z nas inna jest tą jedną, jedyną, wyjątkową… 

WIDEO…

player placeholder

Koniec z mówieniem o jednym pokoleniu Disneya

- Moja babcia była na pierwszym seansie „Królewny Śnieżki” w kinie – usłyszałam podczas prezentacji raportu o pokoleniach Disneya. Niesamowicie się wzruszyłam tą historią i sama zaczęłam się wtedy zastanawiać, jaką bajkę Walta Disneya obejrzałam jako pierwszą – zarówno w domu, jak i w kinie. O ile nie pamiętam, którą widziałam pierwszą w domu, co jeśli chodzi o kino? Jak każdy millenials powiem z dumą – „Król Lew”. Bajka, którą kochałam jako mała dziewczynka, ale do której dziś bardzo trudno mi się wraca jako dorosłej kobiecie. Dla mnie „Król Lew” to opowieść o stracie, z którą sama nie potrafię sobie poradzić, więc trudno mi przeżywać ją po raz kolejny na ekranie. Wiem jednak, że wiele osób na moim miejscu ma poczucie, że dziś ta opowieść jest im jeszcze bliższa niż kilkanaście lat temu. 

Bajki Disneya mają to do siebie, że są „prawdziwe” i  przygotowują dzieci na różne sytuacje w życiu. Jak wynika z raportu „Pokolenie Disney. Jak historie, bohaterowie i wartości Disneya łączą pokolenia Polaków”, przeprowadzonego przez Uniwersytet SWPS, we współpracy z Disney Polska, ankietowani są zgodni, że życiowe lekcje, które widać w historiach Disneya, łączą wszystkich: „ważna jest dobroć wobec innych” (89%), „warto być sobą” (89%), „warto być odważnym” (87%), „rodzina jest bardzo ważna” (86%), „miłość pomaga pokonać trudności” (84%). Różnice między pokoleniami są tu niewielkie, co oznacza, że ten przekaz jest ponadczasowy i stały niezależnie od produkcji. I dlatego chcemy, aby nasze dzieci też się na nich wychowywały, tym samym łącząc bajkami kolejne pokolenia. 

Zobacz także:

Już nasze mamy i babcie wychowywały się na Disneyu. Później miłość do jego bajek przekazywały nam. W kategorii rozpoznawalności konkretnych produkcji zestawienie otwiera „Król Lew”, którego zna 86% Polaków, w tym aż 94-95% millenialsów i przedstawicieli pokolenia Z. „Królewnę Śnieżkę” wskazuje 81% (najwięcej wśród pokolenia Baby Boomers), a „Kopciuszka” i „101 dalmatyńczyków” 80%. Oznacza to, że klasyczne opowieści Disneya to wspólny kod kulturowy kilku pokoleń Polek i Polaków.

- Disney od pokoleń pełni w naszym życiu szczególną rolę. Jego bohaterowie boją się, upadają, popełniają błędy, a jednak próbują dalej. Te historie nie uczą nas, jak unikać trudności, ale jak przez nie przechodzić – pokazują, że można się bać i jednocześnie być odważnym – mówi dr Ewa Jarczewska-Gerc z Uniwersytetu SWPS w Warszawie.

Przedstawiciele każdego pokolenia mają jednak „swoją bajkę”. Tę, na której się wychowali, która kojarzy im się z beztroskim czasem dzieciństwa i która w końcu wywarła na nich największy wpływ. Dla pokolenia Baby Boomers to owa „Królewna Śnieżka”. Dla pokolenia X najbardziej charakterystyczne są „Gumisie”. Millenialsi wskazują „Króla Lwa”, choć kobiety z tego pokolenia nazywane są też „pokoleniem księżniczek”, bo właśnie w naszych czasach księżniczki Disneya zyskały na popularności. Ja jestem ogromną fanką „Kopciuszka” i dla mnie to właśnie ta bajka była tą najważniejszą i najukochańszą. Do dziś mam na półce książkę na podstawie disneyowskiego „Kopciuszka”. I nie jestem w tej miłości osamotniona. Ale o tym za chwilę. 

Jeszcze inne zdanie na temat „swojej” bajki mają kolejne pokolenia. Zetki wychowywały się już z dostępem do Disney Channel, który emitował wiele seriali – wówczas była to nowość w portfolio Disneya. I tak oto mojej siostrzenicy, która reprezentuje właśnie pokolenie Z, Disney kojarzy się z „Hannah Montana”. To bohaterkę graną przez Miley Cyrus wskazuje po jednej nutce, gdy tylko słyszy hasło Disney. A maluchy z pokolenia Alfa? Tu bezkonkurencyjna jest… Elsa. „Kraina lodu” jest światowym fenomenem, który łączy pokolenia – słyszały o niej babcie, mamy, ciocie i chętnie oglądają ją z najmłodszymi, podśpiewując pod nosem „Mam tę moc”. 

Fenomen Kopciuszka, czyli każdy może być, kim chce

Dlaczego to właśnie Disney łączy pokolenia? Bo w tych bajkach wszyscy jesteśmy w stanie odkryć własną tożsamość. Gdy najważniejszą wartością jest rodzina, mamy cudowny obraz sióstr w „Krainie lodu”. Kiedy przyjaciele są naszą rodziną z wyboru, w „Królu Lwie” mamy piękny przykład więzi ponad podziałami. Z kolei opowieści o księżniczkach odwzorowują różne formy miłosnych relacji, z których też jesteśmy w stanie wynieść coś dla siebie. 

Wróćmy zatem na chwilę do mojego ukochanego Kopciuszka. Z raportu wynika, że aż co trzeci mężczyzna identyfikuje się właśnie z tą księżniczką. Nie z Tarzanem, Simbą czy którymś z książąt. Z Kopciuszkiem – prześladowaną dziewczynką, która wybiera się na bal, aby spełnić swoje marzenie. 

Z kolei wiele kobiet zamiast księżniczek wybiera męskich bohaterów. Simba jest oczywiście jednym z nich, ale jeszcze ciekawsze jest to, że blisko cztery na dziesięć kobiet utożsamia się z Tarzanem. Nie ukrywam, że sama jako mała dziewczynka uwielbiałam tę opowieść i nawet jedną z moich pierwszych gier na komputerze stacjonarnym był właśnie Tarzan. 

Te dane wyraźnie pokazują nam, że historie przekraczają granice płci i pozwalają nam rozpoznać w bohaterach własne emocje, doświadczenia i wartości, niezależnie od tego, kim są postaci przedstawione na ekranie. A bajki Disneya to nie tylko piękne opowieści z morałem. To także historie, które od najmłodszych lat pokazują nam, że warto być sobą – niezależnie od tego, z kim lub z czym się utożsamiamy. 

- Analiza rozmów z respondentami prowadzi do interesującego wniosku: to nie postacie same w sobie stają się obiektem naszej identyfikacji, lecz cechy i postawy, które sami chcielibyśmy w sobie rozwijać – większą odwagę, samodzielność, wytrwałość i wierność własnym wartościom. Kopciuszek w oczach badanych jest uniwersalną opowieścią o osobie, którą los potraktował niesprawiedliwie, a mimo to walczy o siebie i lepszą przyszłość. Ta historia rezonuje niezależnie od metryki i płci. Jej współczesnym odpowiednikiem okazuje się Elsa z „Krainy lodu” – najbardziej znana nowa bohaterka identyfikacyjna Disneya (32% identyfikacji ogółem, 41% wśród kobiet), która stała się symbolem akceptacji siebie i autentyczności – czytamy w raporcie. 

Wiecie, co w tym wszystkim jest najpiękniejsze? Że w dzisiejszych czasach, w których różnice pokoleniowe są nieustannie podkreślane, Disney jest stałą, która łączy pokolenia. I nawet jeżeli nie rozumiemy, dlaczego nasze dziecko chce mieć taką czy inną zabawkę, pod koniec dnia możemy usiąść z nim przed telewizorem i razem obejrzeć np. „Króla Lwa”, wspominając własne dzieciństwo i opowiadając historie, gdy razem z własnymi rodzicami dokładnie tak samo spędzaliśmy wieczór. Disney staje się międzypokoleniowym językiem, w którym dziadkowie, rodzice i dzieci doskonale się porozumiewają. Tylko każde pokolenie odkrywa go na nowo i ma swoich ukochanych bohaterów.