Kącik dla dzieci w kawiarni to dla wielu rodzin duże udogodnienie. Maluchy mają zajęcie, a dorośli mogą choć na chwilę odpocząć przy kawie i ciastku. Taka przestrzeń wymaga jednak nie tylko inwestycji ze strony właścicieli, lecz także odpowiedzialności ze strony gości. Kawiarnia Cafe pod Ślężą w Sobótce poinformowała na Facebooku, że powtarzające się zniszczenia sprawiają, iż dalsze utrzymywanie kącika staje pod znakiem zapytania.

WIDEO…

player placeholder

„Nie mamy kieszeni bez dna”. Kawiarnia ma dość zniszczeń

Właściciele lokalu opisali problem, który – jak wynika z ich wpisu – nie pojawił się po raz pierwszy. Zabawki, ściany i wyposażenie kącika mają być regularnie niszczone. Podobna sytuacja występuje w toalecie, gdzie, według relacji kawiarni, zrywana jest farba ze ścian.

„Po raz kolejny kącik dla dzieci w bałaganie, zabawki, ściany i wyposażenie regularnie są niszczone. Ta przestrzeń powstała dla Was – dla dzieci i rodziców, żeby każdy mógł miło spędzić czas z naszą kawką i słodkościami. Tymczasem zamiast szacunku mamy kolejne zniszczenia i koszty napraw, to oburzające” – napisali przedstawiciele lokalu.

Zobacz także:

Podkreślili również, że nie mogą w nieskończoność ponosić kosztów napraw i sprzątania po gościach, którzy nie dbają o wspólną przestrzeń. Zwrócili uwagę na odpowiedzialność rodziców za uczenie dzieci szacunku do cudzej własności.

„Nasza wspaniała obsługa to nie sprzątacze do pomiatania, a my nie mamy kieszeni bez dna” – zaznaczyli.

Właściciele rozważają zamknięcie kącika. Nie poinformowali jednak, że decyzja została już podjęta. Jak podkreślają, byłoby im przykro, gdyby przez zachowanie części gości z udogodnienia musiały zrezygnować również rodziny, które korzystają z niego z szacunkiem.

„Rodzicowi się wydaje, że personel ma się dzieckiem zająć”

Wpis spotkał się z dużym zainteresowaniem. Część internautów stanęła po stronie właścicieli i zwróciła uwagę, że obecność kącika zabaw nie zwalnia rodziców z opieki nad dziećmi.

„A potem ludzie oburzeni, że kawiarnie i restauracje zamieszczają w regulaminie zapis, że miejsce nie jest przyjazne dzieciom. I coraz więcej miejsc woli przyjąć psa niż dziecko. Bo rodzicowi bezmózgowi się wydaje, że jak miejsce ma kącik dla dzieci, to personel ma się dzieckiem zająć, a rodzice mogą mieć wolne od wychowania i opieki” – napisała jedna z komentujących.

Inna internautka również uznała, że źródła problemu należy szukać w sposobie wychowania.

„Dla mnie to wina tylko rodziców. Skoro dzieci nie są nauczone szanowania i pracy innych, muszą to wynosić z domu. Widać, że makijaż czy ekstra ubiór nie czynią z ciebie damy. Skoro masz bałagan u siebie, to nie rób tak u kogoś i naucz swoje dziecko szacunku do czyjejś pracy oraz rzeczy” – skomentowała.

Nie wszyscy ograniczyli się jednak do krytyki. Wśród reakcji pojawiły się również konkretne propozycje, które mogłyby pomóc kawiarni zachować kącik, a jednocześnie ograniczyć koszty i ryzyko kolejnych zniszczeń.

Mniej zabawek, opłata za kącik? Internauci szukają rozwiązań

W dyskusji pojawiły się sugestie, by zmniejszyć liczbę dostępnych zabawek i zostawić tylko te, które są łatwe do utrzymania w dobrym stanie. Inni proponowali wprowadzenie opłaty za korzystanie z kącika. Takie rozwiązanie mogłoby częściowo pokrywać koszty sprzątania i napraw, choć samo w sobie nie gwarantowałoby, że wyposażenie przestanie być niszczone.

Warto przy tym rozróżnić zwykły bałagan po zabawie od celowego niszczenia wyposażenia. Rozrzucone klocki czy książeczki to naturalny efekt korzystania z dziecięcej przestrzeni. Uszkodzone zabawki, zrywana farba czy zniszczone elementy wyposażenia to już zupełnie inna sytuacja.

Czy to wina bezstresowego wychowania?

Łatwo w takiej sytuacji oskarżyć całe pokolenie rodziców o brak konsekwencji i wychowywanie dzieci bez zasad. Sam wpis nie pozwala jednak stwierdzić, że za zniszczeniami stoi właśnie bezstresowe wychowanie. Nie wiemy, kto konkretnie odpowiada za poszczególne szkody ani czy rodzice byli świadkami takich zachowań.

Nie zmienia to faktu, że dzieci powinny uczyć się, iż wspólna przestrzeń nie oznacza przestrzeni niczyjej. Kącik zabaw nie jest prywatnym pokojem dziecka, a pracownicy kawiarni nie są animatorami ani opiekunami, którzy mają pilnować każdego malucha. Odpowiedzialność za zachowanie dziecka spoczywa na jego opiekunie.

Jeśli właściciele będą zmuszeni zamknąć kącik, stracą na tym również rodziny, które korzystają z niego zgodnie z przeznaczeniem. Dlatego warto pamiętać, że możliwość zabawy w kawiarni jest udogodnieniem, a nie obowiązkiem przedsiębiorcy. Żeby takie miejsca mogły istnieć, potrzebna jest współpraca obu stron: właściciele muszą zadbać o bezpieczną przestrzeń, a rodzice – uczyć dzieci, jak z niej korzystać.

Zobacz także: Nie wpuścili matki do toalety w lokalu. „Bezczelni kazali mi płacić 10 zł albo coś zamówić Przecież chodziło o dziecko”