Reklama

O co poszło? A o to, że na profilu Zespołu Przedszkoli Miejskich nr 2 w Gliwicach pojawiło się zdjęcie kartki z tablicy ogłoszeń z harmonogramem przyprowadzania i odbioru dzieci z placówki.

Na kartce napisano:

OGŁOSZENIE!!! Szanowni Państwo, Zwracamy się z prośbą o zapoznanie się ze zmianami godzin przyprowadzania i odbioru dzieci z przedszkola: • przyprowadzanie dzieci – do godz. 8:30 • odbiór maluszków, które nie leżakują – do godz. 12:00 • odbiór dzieci 13:00–13:30 (bez maluszków) • odbiór wszystkich dzieci po podwieczorku od godz. 14:00 Uprzejmie prosimy o uwzględnienie powyższych godzin w celu usprawnienia i organizacji pracy personelu.

Część rodziców zinterpretowała prośbę przedszkola zupełnie inaczej, niż wynika to z treści. Pod zdjęciem pojawiły się nawet sugestie, że placówka jest przeznaczona dla niepracujących rodziców.

„Czy to jest przedszkole dla niepracujących rodziców?”

Pod zdjęciem pojawiło się kilkaset komentarzy. Niektórzy internauci odczytali ogłoszenie jako informację, że dzieci trzeba przyprowadzać dopiero o 8:30 albo odbierać zaraz po 14:00.

„Czy to jest przedszkole dla niepracujących rodziców?” – zapytała jedna z osób, kolejna dodała: „A do pracy w tym przedszkolu nie potrzebujecie? Super godziny pracy”.

Inni komentujący nie kryli irytacji wobec rodziców, którzy mieli – ich zdaniem – źle zrozumieć treść kartki:

  • „Mamy wysyp tumanów, którzy, mimo że dorośli, to czytanie ze zrozumieniem u nich leży” – napisał jeden z internautów.
  • „Mamy właśnie piękny przykład, jak DOROŚLI ludzie NIE POTRAFIĄ CZYTAĆ ze zrozumieniem. I pomyśleć, że duża część z nich ma dzieci” – dodała kolejna osoba.
  • „Ogłoszenie sprawdzające IQ rodziców...” – ironizuje kolejna osoba.
  • Inna dodaje: „A później się dziwić, że w rządzie mamy idiotów, jak głosują na nich ludzie, którzy nie potrafią czytać ze zrozumieniem”.

Godzina graniczna, a nie obowiązkowa

Gdy inni się kłócą, wyjaśnijmy, o co tak naprawdę prosi placówka. Sformułowanie „przyprowadzanie dzieci – do godz. 8:30” oznacza, że dzieci należy przyprowadzić najpóźniej o tej godzinie. Jeżeli placówka jest czynna wcześniej, nie wynika z kartki, że rodzic ma czekać do 8:30. Może to zrobić nawet o godzinie 7.

Podobnie zapis „odbiór wszystkich dzieci po podwieczorku od godz. 14:00” nie oznacza, że wszystkie dzieci trzeba odebrać dokładnie o 14:00. Odbiór może nastąpić później, zgodnie z organizacją pracy placówki, np. o 16:30, jeśli przedszkole jest czynne do 17.

W przypadku rodziców pracujących różnica między „od 14:00” a „o 14:00” jest przecież zasadnicza. Dziecko może zostać odebrane na przykład o 16 czy 16:30 czy nawet później.

Cała dyskusja pokazuje więc, jak wiele emocji może wywołać krótka kartka na przedszkolnej tablicy. Jedni skupili się na samych godzinach, inni na tym, co – ich zdaniem – mówią one o organizacji placówki. Jeszcze inni szybko przeszli do oceniania rodziców i z tym ostatnim punktem mam chyba największy problem.

Jasne, rozumiem emocje tych, którzy po rzuceniu okiem na kartkę zrozumieli komunikat. To jednak nie daje im prawa do chamskiego krytykowania innych. Można się oburzać, że skoro dorośli nie czytają ze zrozumieniem, to z tym samym będą miały problem ich dzieci. Jednak z drugiej strony: jak mamy wychować uprzejme, empatyczne pokolenie, jeśli pokazujemy im, że można kogoś bezkarnie obrażać?

Zobacz także:

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...