Reklama

Droga Redakcjo Mamotoja, po dzisiejszej rozmowie z przedszkolanką po prostu pękło mi serce. Siedzę w kuchni, patrzę na śpiącą w pokoju obok trzyletnią córeczkę i czuję potworne, dławiące poczucie winy, którego nie życzę żadnej mamie na świecie. Jeszcze kilka lat temu uważałam się za nowoczesną, niezależną kobietę, która ponad wszystko ceni sobie oryginalność i ucieczkę od nudnych, oklepanych schematów.

Kiedy byłam w ciąży, godzinami wertowałam internet w poszukiwaniu imienia dla mojej wyczekiwanej dziewczynki, bo na samą myśl o tym, że w piaskownicy spotkam kolejną Julię, Zuzię czy Maję, dostawałam gęsiej skórki. Chciałam dać mojemu dziecku coś wyjątkowego, unikalnego, co będzie jej piękną wizytówką i sprawi, że od małego poczuje się kimś wyjątkowym. Dzisiaj już wiem, jak strasznie byłam naiwna i egoistyczna, bo cała ta moja wymuszona pogoń za oryginalnością obróciła się przeciwko mojemu niewinnemu dziecku, a ja co wieczór po prostu płaczę w poduszkę z bezsilności.

To jedno, rzekomo ekskluzywne imię sprawiło, że moja córka w przedszkolu nie ma koleżanek, dzieci omijają ją szerokim łukiem, a ja stałam się autorką jej rówieśniczego dramatu.

Powrót do zapomnianej klasyki. Oryginalne imię z rodzinnych opowieści stało się ciężarem dla dziecka

Kiedy urzędnik w urzędzie stanu cywilnego bez żadnych barier rejestrował moją córkę, byłam dumna, że stawiam na tradycję w zupełnie nowym wydaniu. Wybrałam dla małej imię Otolia, zainspirowana dawnymi opowieściami, bo byłam pewna, że to starodawne brzmienie niesie ze sobą niesamowitą klasę, szlachetność i styl. Przepisy na to pozwalały, imię jasno wskazywało na płeć i nikogo nie obrażało.

Problem polega na tym, że małe dzieci w przedszkolu nie mają pojęcia o uroku zapomnianych imion. One reagują na to, co słyszą tu i teraz, a rzadkie i zupełnie nieznane im brzmienie okazało się dla nich barierą językową nie do przejścia. Moja córeczka od pierwszego tygodnia próbowała z uśmiechem podchodzić do dzieci na dywanie, ale za każdym razem, gdy się przedstawiała, w sali zapadała nienaturalna cisza, a maluchy po prostu nie wiedziały, jak na to zareagować.

Koszmar w przedszkolu. Trzylatki nie potrafią wymówić imienia mojej córki

Gdy odbierałam dziś córeczkę, wychowawczyni grupy wyłożyła mi całą bolesną prawdę prosto w oczy, bez żadnego owijania w bawełnę. Okazuje się, że małe dzieci nie są w stanie poprawnie powtórzyć i zapamiętać słowa Otolia, przez co w codziennych zabawach bez przerwy przekręcają je na potoczne, śmieszne formy. Rówieśnicy mówią do niej Anatomia, Olo albo po prostu wołają per „ej ty”, co u mojej wrażliwej małej dziewczynki błyskawicznie wywołuje frustrację, wstyd i poczucie wyobcowania.

Do tego dzieci wybierają do zabawy osoby, z którymi komunikacja jest prosta, szybka i naturalna, dlatego moja mała Otolia zostaje zwykle na placu zabaw całkowicie sama. Co gorsza, inni rodzice stojący rano w szatni też potrafią wykazać się totalnym brakiem taktu − na dźwięk imienia mojej córki wymieniają złośliwe uśmieszki albo głośno komentują, że matka musiała mieć niezłą fantazję, żeby tak skrzywdzić dziecko.

Czy warto zmienić dziecku imię? Dobrostan psychiczny dziecka jest ważniejszy niż moda

Moja córka zaczyna powoli rozumieć, że jej imię wywołuje u dorosłych zmieszanie, a u dzieci śmiech, co powoli odbiera jej naturalną pewność siebie i sprawia, że zamyka się w sobie.

Wróciłam dzisiaj do domu z płaczem i poczuciem totalnej porażki, ale wiem, że muszę schować swoją rodzicielską dumę głęboko do kieszeni i postawić dobro dziecka na pierwszym miejscu. Przepisy w naszym kraju dają nam legalną możliwość zmiany imienia u kilkulatka, jeśli utrudnia ono codzienne funkcjonowanie w grupie rówieśniczej.

Podjęłam już decyzję, że jeszcze w tym miesiącu złożę odpowiedni wniosek w urzędzie stanu cywilnego, by zmienić Otolię na ciepłą i melodyjną Olę albo Kalinę. Nasze ambicje i chęć wyróżnienia się to wspaniała rzecz, ale nigdy nie mogą stać się ciężarem, który małe, bezbronne dziecko musi samotnie dźwigać na swoich plecach każdego dnia.

Pozdrawiam,

Gosia


Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz też: „Chrumkają za nim”. Nazwała syna po dziadku, a dzieci w szkole robią z niego pośmiewisko

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...