Kilka dni temu w mediach głośno było o działalności Łukasza Mejzy. Firma wiceministra sportu miała obiecywać leczenie chorym na raka, stwardnienie rozsiane oraz Alzheimera, Parkinsona i inne nieuleczalne choroby. Podobno oferowała osobom nieuleczalnie chorym oraz rodzicom chorych dzieci wyjazdy na leczenie za granicę. Cena wyjściowa miała wynosić 80 tys. dolarów. Metoda leczenia, do skorzystania z której miano zachęcać, nie ma jednak medycznego potwierdzenia.

WIDEO…

player placeholder

Według doniesień WP, choć interes Mejzy nie odniósł sukcesu, pozostawił po sobie wiele osób, które czują się oszukane. Teraz pojawiły się informacje, że Łukasz Mejza podobno wysłał pisma przedprocesowe do poszkodowanych. Sam zainteresowany zaprzecza jednak tym zarzutom.

Pisma przedprocesowe

„Do rodziców nieuleczalnie chorych dzieci, którzy odważyli się ujawnić swoje kontakty z firmą Łukasza Mejzy, miały trafić pisma przedprocesowe od obecnego wiceministra sportu” – powiedziała posłanka Anita Kucharska-Dziedzic w rozmowie z Wirtualną Polską. Jak informuje WP, do rodzin mieli się odzywać pełnomocnicy wiceministra drogą mailową.

Zobacz także:

Parlamentarzystka Lewicy zadeklarowała także pomoc prawną dla poszkodowanych „Te rodziny bardzo się boją, zapewnimy im pomoc prawną”.

Obietnicę pomocy za pośrednictwem mediów społecznościowych złożył także poseł KO Bartosz Arłukowicz.

Łukasz Mejza zaprzecza

Sam Łukasz Mejza zaprzeczył jednak doniesieniom o wysyłaniu pism przedprocesowych. Odniósł się do tego w swoich wpisach na Twitterze.

Źródło: wiadomosci.wp.pl, wiadomosci.onet.pl, rp.pl

Zobacz także: