Nocne nianie to nowy trend wśród rodziców. Matka: „Nie żałuję ani złotówki”
Jeszcze kilka, kilkanaście lat temu większość rodziców poprosiłaby o pomoc babcię albo sąsiadkę. Dziś coraz częściej szukają… nocnej niani. Jedni nie rozumieją, jak można zapłacić obcej osobie za opiekę nad śpiącym dzieckiem. Inni odpowiadają krótko: „Dopóki nie zostaniesz rodzicem, nie oceniaj”.

Przewijałam media społecznościowe, gdy zatrzymało mnie jedno ogłoszenie: „Nocna niania szuka pracy, 80 zł za godzinę...” – przeczytałam. Dalej wymienione wykształcenie, kursy, doświadczenie i adres e-mailowy z obietnicą wysłania referencji. Pod postem trwała burzliwa dyskusja. Jedni pisali, że to luksus dla bogaczy, inni pytali już o wolne terminy.
Nocna niania. Luksus czy odpowiedź na potrzeby rodziców?
W dzisiejszych czasach coraz rzadziej można liczyć na pomoc dziadków albo innych bliskich. Dziś wiele młodych małżeństw mieszka setki kilometrów od rodziny. Inni nie mają pomocy, bo ich rodzice wciąż są czynni zawodowo albo rozwijają swoje pasje (do czego mają pełne prawo!). O ile zatrudnienie opiekunki na dzień, nawet na kilka godzin nikogo nie dziwi, o tyle wpuszczenie obcej osoby, by była przy naszym dziecku, gdy ono śpi, wzbudza silne emocje.
Zdarzają się przecież sytuacje, w których taka pomoc jest nieoceniona: wesele znajomych, praca zmianowa, wyjazd służbowy czy zwykła potrzeba pobycia przez chwilę tylko we dwoje.
W odpowiedzi na te potrzeby pojawiły się nocne opiekunki. Ich zadaniem nie jest jedynie pilnowanie śpiącego dziecka. Często zostają z maluchem do rana, reagują, gdy się obudzi, przygotowują i podają posiłki, uspokajają albo po prostu są obok, gdy rodziców nie ma w domu.
Choć dla wielu osób taka usługa nadal brzmi egzotycznie, zainteresowanie nią wyraźnie rośnie.
„Pani Matylda uratowała moje małżeństwo”
– Pierwszy raz skorzystaliśmy z jej pomocy, kiedy dostaliśmy zaproszenie na wesele. Od czterech lat nigdzie nie wychodziliśmy razem. Babcie mieszkają ponad 300 kilometrów od nas, znajomych nie chciałam obciążać. Na początku byłam przerażona, że zostawię córkę z obcą osobą, zrobiłam wielogodzinny casting na nianię. Ale pani Matylda okazała się wspaniała – opowiada Karolina, mama czteroletniej Leny.
Od tamtej pory korzystają z jej pomocy kilka razy w roku.
– Ktoś powie, że 80 zł za godzinę to dużo. Być może. Ale dla nas to były najlepiej wydane pieniądze. Po raz pierwszy od dawna mogliśmy pobyć razem, porozmawiać, zjeść kolację, przypomnieć sobie, że poza byciem rodzicami jesteśmy też małżeństwem. Śmieję się, że pani Matylda uratowała nasze małżeństwo, ale naprawdę jest w tym sporo prawdy.
„Pracuję na nocki. Bez niej nie dałabym rady”
Nie wszyscy korzystają z nocnych niań po to, żeby wyjść na randkę albo pojawić się na rodzinnej uroczystości.
– Jestem pielęgniarką i pracuję również w nocy. Mąż jest kierowcą i zdarzają mu się kilkudniowe wyjazdy. Przez jakiś czas ratowali nas sąsiedzi i moja mama, ale nie chciałam bez końca prosić o pomoc. W końcu znalazłam opiekunkę, która przychodzi wtedy, kiedy naprawdę nie mamy innego wyjścia – opowiada Monika, mama ośmioletniego Jasia.
Przyznaje, że początkowo spotkała się z krytyką.
– Usłyszałam, że jestem wygodna i że kiedyś rodzice radzili sobie bez takich usług. Tylko że kiedyś częściej mieszkało się blisko rodziny. Dziś wiele osób nie ma nikogo, kto odbierze dziecko z przedszkola czy szkoły, a co dopiero zostanie z nim całą noc. Jasne, że wydanie 1000 zł za noc to dużo, ale ten raz w miesiącu naprawdę nie mam wyjścia, a możemy sobie na to z mężem pozwolić, więc czemu nie skorzystać?
Rodzicielstwo wygląda dziś inaczej
Czy nocna niania jest usługą dla każdego? Z pewnością nie. Dla części rodzin koszt kilkuset złotych (albo i więcej) za jeden wieczór jest po prostu zbyt wysoki. Inni nie wyobrażają sobie zostawić dziecka pod opieką osoby spoza rodziny.
Ale trudno nie zauważyć, że zainteresowanie taką pomocą rośnie. Nie dlatego, że rodzice stali się wygodni. Raczej dlatego, że coraz częściej wychowują dzieci z dala od dziadków, pracują nieregularnie i próbują pogodzić obowiązki zawodowe z życiem rodzinnym.
Z jednej strony rozumiem kontrowersje wokół tej usługi. Z drugiej wydaje mi się, że nocna opiekunka jest czymś więcej niż luksusem dla tych, którzy mają pieniądze. Jest symbolem tego, jak bardzo zmieniło się życie współczesnych rodziców.
Zobacz także:
- Nauczyciele powinni opiekować się dziećmi w wakacje? „Dorobiliby 500 zł do pensji, dla nich to przecież dużo”
- Opiekunka kolonijna porównuje dzieci do dubajskich szejków. „Po pytaniu o wannę od razu chwyciłam za telefon”
- To już plaga wśród rodziców: zabierają na wakacje darmową „nianię” i mają spokój. Po co w ogóle mieć dzieci?