Nauczyciele zapowiadają strajk. Rodzice mają dość: „Niech pracują też w wakacje. My musimy uczyć dzieci, żeby coś umiały”
Napięcie między nauczycielami a rodzicami rośnie. Po informacji, że pedagodzy nie dostaną kolejnych podwyżek, pojawiły się zapowiedzi protestu i pomysłu ograniczenia pracy do absolutnego minimum. Dyskusja, która rozgorzała pod tekstem o „cichym strajku”, pokazała, jak bardzo Polacy różnią się w ocenie pracy nauczycieli.

Nauczyciele liczyli na podwyżki, ale ich postulaty nie zostaną spełnione. Rada Ministrów nie przyjęła propozycji zwiększenia wynagrodzeń, a Ministerstwo Edukacji tłumaczyło decyzję ograniczeniami finansowymi. W odpowiedzi Związek Nauczycielstwa Polskiego zapowiedział protest 31 sierpnia przed gmachem Ministerstwa Edukacji.
To jednak niejedyny sposób, w jaki część środowiska nauczycielskiego chce wyrazić swoje niezadowolenie. Coraz częściej mówi się o tzw. cichym strajku, czyli ograniczeniu pracy wyłącznie do obowiązków wynikających z przepisów.
„Minimum, tak jak wypłata”. Nauczyciele chcą postawić granice
O pomyśle nauczycieli zrobiło się głośno po komentarzu opublikowanym na profilu „NIE dla chaosu w szkole”. Jego autor napisał, by zrezygnować z wycieczek, festynów, a zebrania organizować wyłącznie do 15, w godzinach pracy nauczycieli.
Pomysł szybko wywołał ogromne emocje. Zwolennicy takiego rozwiązania przekonują, że nauczyciele od lat wykonują wiele obowiązków, za które nie otrzymują dodatkowego wynagrodzenia. Ich zdaniem organizacja wycieczek, konkursów, wydarzeń szkolnych czy kontakt z rodzicami po godzinach nie powinny być traktowane jako coś oczywistego. Przeciwnicy odpowiadają natomiast, że ograniczenie dodatkowych aktywności najbardziej odczują uczniowie i rodzice.
Rodzice zabrali głos. Jedni popierają nauczycieli, inni są oburzeni
Pod naszym tekstem dotyczącym planowanego „cichego protestu” opublikowanym w mediach społecznościowych pojawiły się setki komentarzy. Dyskusja szybko pokazała, jak bardzo podzielone są opinie na temat pracy nauczycieli. Część rodziców uważa, że pedagodzy mają prawo postawić granice i przestać wykonywać obowiązki po godzinach.
„No i bardzo dobrze. Dodałabym do tego zero przygotowywania w domu materiałów z własnej kieszeni, kserowania, drukowania na własny koszt, zero odbierania telefonów po godzinach pracy. Nikt nie pracuje po pracy charytatywnie, nauczyciele też powinni przestać” – napisała jedna z internautek.
Podobne głosy zwracały uwagę, że problemem nie są same dodatkowe wydarzenia, ale oczekiwanie, że nauczyciel będzie stale dostępny.
„Kiedyś nauczyciel był osobą szanowaną i ten zawód miał wysoką rangę społeczną. A teraz? Teraz każdy rodzic uważa, że wie wszystko lepiej, że dzieci są zawsze i wszędzie grzeczne, tylko nauczyciel sobie nie radzi” – komentował inny rodzic.
„Zawsze możecie zmienić zawód”. Nie wszyscy stanęli po stronie pedagogów
Niektórzy rodzice zwracali również uwagę na to, że ich zdaniem nauczyciele zbyt często skupiają się na własnych trudnościach, zapominając o przywilejach związanych z tym zawodem. Inni porównywali dzisiejszą szkołę z tą sprzed lat i przekonywali, że kiedyś nauczyciele wykonywali wiele dodatkowych obowiązków bez narzekania.
„Nie rozumiem, dlaczego dawniej nauczyciele sprawdzali klasówki, jeździli na wycieczki, byli mili i uśmiechnięci w stosunku do uczniów, a teraz wciąż mało i niedobrze? Większość z was jest nauczycielami nie z powołania, tylko z konieczności. Nawet uczyć nie potraficie, skoro większość uczniów ma korepetycje. Leniuchy i obiboki z was i tyle” – napisał jeden z internautów.
Niektórzy zwracali uwagę na wakacje i czas pracy nauczycieli:
„Też niech mają tylko 30 dni urlopu w ciągu roku. Większość chciałaby mieć pobory nauczycieli, trzy miesiące wakacji i pracować najwyżej pięć godzin dziennie” albo „Niech pracują też od 8 do 16 podczas wakacji!” – pisali internauci.
Pojawiły się również zarzuty dotyczące jakości nauczania:
„Niech oni tak uczą, jak zakłada ich zawód. Prawda jest taka, że rodzice i tak muszą siedzieć i uczyć dzieci, żeby coś umiały”.
Spór o nauczycieli pokazuje większy problem polskiej szkoły
Dyskusja wokół „cichego strajku” nie dotyczy wyłącznie wycieczek czy festynów. W tle jest znacznie większy problem – pytanie o to, czym właściwie powinna być praca nauczyciela i czego społeczeństwo ma prawo od niego oczekiwać.
Dla jednych nauczyciel to osoba, która powinna nie tylko przekazywać wiedzę, ale także angażować się w życie szkoły i wspierać uczniów na wielu poziomach. Dla innych – to pracownik, który ma określony zakres obowiązków i nie powinien stale wykonywać dodatkowej, często niewidocznej pracy.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 może przynieść kolejną odsłonę konfliktu wokół polskiej edukacji. A emocje, które wywołał jeden internetowy komentarz, pokazują, że problem dawno przestał dotyczyć wyłącznie nauczycieli.
Zobacz także: Nauczycielka: „Drugiego dnia urlopu dostałam SMS-a od matki ucznia. Aż oplułam się kawą mrożoną, gdy zobaczyłam, czego żąda”