Reklama

Czy wraz z wydłużającym się dniem powinny zmieniać się także godziny funkcjonowania przedszkoli? Nasza czytelniczka nie ma co do tego żadnych wątpliwości i przekonuje, że skorzystaliby na tym zarówno rodzice, jak i dzieci. Jej propozycja jest jednak na tyle kontrowersyjna, że z pewnością wywoła gorącą dyskusję. Publikujemy list w całości.

„Dzień jest długi, a przedszkole zamyka się jak zimą”

Jestem mamą pięcioletniego chłopca i od dawna zastanawia mnie jedna rzecz. Dlaczego przedszkola działają praktycznie tak samo przez cały rok, skoro latem wszystko wygląda inaczej?

W czerwcu słońce zachodzi bardzo późno. O 17 czy 18 jest jeszcze pełne popołudnie, Dzieci mają mnóstwo energii, chcą się bawić, biegać i korzystać z pogody. Tymczasem przedszkola zamykają się wtedy, gdy dzień dopiero się rozkręca. Przecież w weekendy czasem siedzimy na placu zabaw do 21.

Nie rozumiem, dlaczego nikt nie pomyślał o wydłużeniu godzin pracy placówek w okresie letnim. Przecież to właśnie wtedy rodzice mają najwięcej spraw do załatwienia. Trzeba zrobić zakupy, przygotować wakacje, ogarnąć dom, ogród czy działkę. Dodatkowe dwie czy trzy godziny byłyby ogromnym ułatwieniem.

„Dzieci mogłyby się jeszcze pobawić, a rodzice odpocząć”

Wiem, że niektórzy od razu powiedzą, że dzieci tęsknią za rodzicami. Może i tak, ale nie oszukujmy się – większość przedszkolaków świetnie się bawi w grupie rówieśników.

Mój syn często nie chce wracać do domu. Kiedy po niego przychodzę, słyszę: „Jeszcze chwilę”. I nie jest jedyny.

Dlatego nie rozumiem, dlaczego w czerwcu przedszkola nie mogłyby działać nawet do 20 czy 21. Dzieci mogłyby korzystać z placu zabaw, organizować dodatkowe zajęcia na świeżym powietrzu albo po prostu spędzać czas z kolegami.

Rodzice w tym czasie mogliby spokojnie zająć się obowiązkami, których i tak mają coraz więcej. Mam wrażenie, że często patrzy się wyłącznie na potrzeby pracowników placówek, a zapomina o rodzinach.

„Paniom korona z głowy nie spadnie”

Być może moje zdanie nie spodoba się nauczycielkom, ale uważam, że trzeba dostosowywać się do zmieniającej się rzeczywistości.

Słyszę ciągle, że nauczyciele są przeciążeni, że mają za dużo obowiązków. Tymczasem rodzice również pracują, często po osiem, dziesięć albo dwanaście godzin dziennie. Potem wracają do domu i zaczyna się drugi etat.

Nie uważam więc, żeby wydłużenie pracy przedszkoli w czerwcu było czymś szokującym. Skoro dni są coraz dłuższe, dzieci nadal mają energię do zabawy, a rodzice potrzebują wsparcia, to naprawdę nikomu korona z głowy nie spadnie, jeśli placówki będą działały kilka godzin dłużej.

Komentarz redakcji

Rozumiemy, że wielu rodziców godzi obowiązki zawodowe z wychowaniem dzieci i często brakuje im czasu na codzienne sprawy. Trudno jednak zgodzić się z argumentacją przedstawioną w tym liście.

Przedszkole nie jest przechowalnią dzieci działającą tak długo, jak wygodnie byłoby dorosłym. Za każdą dodatkową godziną pracy placówki stoją konkretni ludzie – nauczyciele, pomoce nauczyciela, pracownicy kuchni i pozostały personel. Oni również mają rodziny, obowiązki i prawo do czasu wolnego.

Warto też pamiętać, że nawet jeśli dzień w czerwcu jest dłuższy, potrzeby dziecka pozostają takie same. Przedszkolaki potrzebują kontaktu z rodzicami, wspólnego czasu i odpoczynku poza placówką. Oczekiwanie, by przedszkola działały do 20 czy 21, wydaje się patrzeć wyłącznie z perspektywy wygody dorosłych, pomijając zarówno dobro dzieci, jak i szacunek dla pracy nauczycieli.

Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Czytaj też:

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...