Po ostatnich wydarzeniach bezpieczeństwo uczniów w szkołach znów stało się przedmiotem dyskusji. W części placówek wprowadzane są systemy kontroli dostępu, dzięki którym do budynku nie mogą swobodnie wchodzić osoby postronne. Jednym z rozwiązań są karty zbliżeniowe, które umożliwiają otwarcie drzwi i ograniczają przypadkowy dostęp do szkolnych korytarzy.

WIDEO…

player placeholder

Takie rozwiązanie ma swoje uzasadnienie. Rodzice chcą przecież, by ich dzieci uczyły się w bezpiecznym miejscu. Wątpliwości pojawiają się jednak wtedy, gdy za nowe zabezpieczenia mają zapłacić rodzice uczniów.

Rodzice mają płacić za karty wejściowe. „Za przywilej wejścia do szkoły”

Na problem zwróciła uwagę jedna z mam, która opisała sytuację w grupie na Facebooku poświęconej edukacji, jednak jej wpis został usunięty. Jak wynika z jej relacji, rodzice otrzymali przez dziennik elektroniczny informację o opłacie za karty wejściowe. Kobieta określiła ją jako opłatę „za przywilej wejścia do szkoły”.

Zobacz także:

Według przedstawionych przez nią informacji rodzice dzieci rozpoczynających naukę w pierwszej klasie mają zapłacić 33 zł za cały etap edukacji. Choć sama kwota może nie wydawać się wysoka, dla części rodzin jest kolejnym wydatkiem związanym ze szkołą. Pojawia się też pytanie, czy zapewnienie dostępu do budynku, w którym dziecko realizuje obowiązek szkolny, powinno wiązać się z dodatkową opłatą.

Czy szkoła może pobierać opłaty za karty wejściowe?

W szkołach publicznych nauka jest bezpłatna, a organ prowadzący odpowiada za zapewnienie placówce warunków do bezpiecznego funkcjonowania. Czy to oznacza, że rodzice nigdy nie muszą płacić za karty wejściowe? Nie można tego przesądzić bez znajomości szczegółów. Znaczenie ma między innymi to, czy opłata dotyczy podstawowej karty niezbędnej uczniowi do wejścia na zajęcia, czy dodatkowego egzemplarza dla rodzica albo karty wydawanej ponownie po zgubieniu.

W innych szkołach stosuje się różne rozwiązania. Zdarza się, że podstawowa karta dla ucznia jest bezpłatna, a opłata dotyczy dopiero kolejnych egzemplarzy. Koszty systemu kontroli dostępu mogą być też pokrywane z budżetu szkoły, środków samorządowych lub innych źródeł. Nie ma więc jednej zasady, którą można automatycznie przypisać wszystkim placówkom.

Warto pamiętać, że rada rodziców może zbierać dobrowolne składki, ale nie powinna ustanawiać obowiązkowych opłat. Jeśli szkoła wymaga zapłaty za kartę, rodzice mogą poprosić dyrekcję o wskazanie podstawy pobierania pieniędzy i wyjaśnienie, dlaczego koszt przeniesiono na rodziny. W razie wątpliwości mogą zwrócić się również do organu prowadzącego szkołę.

„To zwykłe dojenie rodziców”

O komentarz do sprawy poprosiłam też znajomą. Jej zdaniem rodzice już teraz ponoszą wiele wydatków związanych z edukacją dzieci, dlatego dokładanie kolejnych opłat budzi zrozumiałą frustrację.

– To zwykłe dojenie rodziców. Przecież my i tak wydajemy mnóstwo pieniędzy na szkołę: wyprawkę, przybory, ubrania, różne składki i dodatkowe rzeczy, o które prosi się dzieci. A teraz mamy jeszcze płacić za to, żeby dziecko mogło wejść do budynku, w którym ma się uczyć? Bezpieczeństwo jest ważne, ale dlaczego koszt jego zapewnienia ma automatycznie spadać na rodziców? – mówi.

To właśnie ten aspekt budzi największe emocje. Rodzice nie muszą kwestionować samej potrzeby zabezpieczenia szkoły, by mieć wątpliwości co do sposobu finansowania takiego rozwiązania. Można jednocześnie popierać kontrolę dostępu do budynku i oczekiwać jasnej informacji, kto powinien pokryć koszt systemu.

Warto zapytać dyrekcję o podstawę opłaty

Jeśli szkoła wprowadza obowiązkowe karty wejściowe, rodzice mają prawo zapytać, czy koszt dotyczy pierwszej karty ucznia, czy wyłącznie dodatkowych egzemplarzy, oraz na jakiej podstawie ustalono opłatę. Warto również dowiedzieć się, czy zakup sfinansowano z budżetu szkoły, środków samorządowych lub innych funduszy, a jeśli nie – dlaczego koszty przeniesiono na rodziny.

W razie wątpliwości można zwrócić się do dyrekcji, rady rodziców lub organu prowadzącego szkołę. Jeśli odpowiedź nie wyjaśni sprawy, rodzice mogą poprosić o stanowisko kuratorium oświaty.

Bezpieczeństwo uczniów nie powinno być przedmiotem sporu. Powinno być natomiast jasne, kto odpowiada za jego zapewnienie i z jakich środków finansowane są niezbędne zabezpieczenia. Rodzice mają prawo oczekiwać nie tylko bezpiecznej szkoły, ale też przejrzystych zasad dotyczących opłat.

Zobacz także: Będą dodatkowe ferie dla uczniów. Na czas styczniówki zamkną szkoły na cztery spusty