Mieszkamy w domu, w którym jesień czuć nie tylko za oknem. Uwielbiam tę porę roku, zwłaszcza wieczory, kiedy rozpalamy w kominku, a dom powoli wypełnia się ciepłem. Tyle że zanim to nastąpi, podłogi bywają naprawdę chłodne.
Mnie marzną stopy niemal bez przerwy, więc nie wyobrażam sobie chodzenia po domu bez kapci. Leon jest moim całkowitym przeciwieństwem. Od zawsze najlepiej czuł się boso. Zakładanie mu kapci nie miało większego sensu, bo nawet jeśli przez chwilę je nosił, zaraz gdzieś je zostawiał. Nie dlatego, że były niewygodne czy za małe. Po prostu nie lubił mieć niczego na stopach.
Markę Vanuba znałam od lat i wiedziałam, że robi świetne kapcie dla dorosłych. Nie byłam jednak przekonana, czy uda się do nich przekonać mojego małego miłośnika bosych stóp.
Wygląda w nich jak mały krasnal... i nie chce ich zdejmować
Kiedy zobaczyłam go w nich po raz pierwszy, zaczęłam się śmiać. Wyglądał jak mały krasnal z bajki. Te miękkie, otulające stopę kapcie są po prostu rozczulające. Mają w sobie coś z przytulnych zimowych bucików, które najchętniej założyłoby się dziecku przed wyjściem na spacer po ośnieżonym lesie. Tyle że wygląd okazał się najmniej zaskakującą częścią tego testu.
Leon zaczął je nosić. Sam, bez przypominania i nie na pięć minut, ale właściwie przez cały czas, kiedy jest w domu.
Myślę, że duże znaczenie ma ich miękkość. Oxfordy Vanuba nie przypominają klasycznych kapci ze sztywną podeszwą. Są lekkie, elastyczne i przyjemnie otulają stopę. Leon może w nich swobodnie poruszać palcami, nie ma wrażenia, że chodzi w zwykłych butach. A jednocześnie jego stopy są ciepłe.
To właśnie było dla mnie najważniejsze. Nie zależało mi na tym, żeby za wszelką cenę przekonać dziecko do noszenia kapci. Chciałam znaleźć coś, co będzie mu równie wygodne jak chodzenie boso, ale zapewni więcej komfortu na chłodnej podłodze i wygląda na to, że się udało.
Naturalna wełna zamiast sztucznego futerka
Oxfordy wykonane są z naturalnej skóry owczej. To materiał, który szczególnie dobrze sprawdza się w chłodniejsze dni, ale ma też inną zaletę: wełna potrafi pochłaniać wilgoć i pomaga utrzymać przyjemny mikroklimat wokół stopy. W przypadku dzieci to ważne, bo przecież one nie siedzą spokojnie na kanapie. Biegają, budują bazy, bawią się na podłodze, wstają i siadają po kilkadziesiąt razy.
Nie oznacza to oczywiście, że wełniane kapcie nigdy nie spowodują przegrzania czy pocenia się stóp. Wiele zależy od temperatury pomieszczenia i indywidualnych potrzeb dziecka, ale naturalny materiał, który dobrze radzi sobie z wilgocią, jest dla mnie rozsądnym wyborem. Podoba mi się też to, że Oxfordy nie próbują być miniaturową wersją ciężkich, dorosłych butów. Ich największą zaletą jest właśnie prostota, miękkość i swoboda.
A co z kapciami do szkoły?
O ile Oxfordy od razu skojarzyły mi się z domem, kominkiem i chłodnymi porankami, o tyle Vanuba Lambi wybrałabym przede wszystkim jako kapcie na zmianę do szkoły.
Przy szkolnym obuwiu zwracam uwagę na trochę inne rzeczy. Dziecko spędza w nim wiele godzin, dlatego ważne są wygoda, odpowiednie dopasowanie, stabilność na podłodze i to, czy potrafi samodzielnie je zakładać i zdejmować.
Lambi mają również tę zaletę, że wyglądają bardzo estetycznie. Spokojne kolory, naturalne materiały i brak krzykliwych ozdób sprawiają, że podobają mi się znacznie bardziej niż wiele typowych dziecięcych kapci.
Oczywiście przed wyborem kapci do szkoły warto sprawdzić wymagania placówki, zwłaszcza dotyczące podeszwy. Nawet najładniejsze i najwygodniejsze obuwie musi przede wszystkim sprawdzać się podczas codziennej aktywności dziecka.
Czy kupiłabym je ponownie?
Tak, zwłaszcza Oxfordy. I nie dlatego, że wyglądają uroczo, chociaż naprawdę wyglądają. Najważniejsze jest dla mnie to, że Leon sam chce je nosić. Przez lata byłam przekonana, że po prostu mam dziecko, które nie lubi kapci. Teraz myślę, że być może nie lubił przede wszystkim tego, jak większość kapci czuła się na jego stopach.
Nie twierdzę, że Oxfordy przekonają każdego małego miłośnika chodzenia boso. Dzieci mają różne potrzeby i preferencje. Ale jeśli Wasze dziecko też zdejmuje kapcie przy pierwszej okazji, warto spróbować czegoś naprawdę miękkiego, co nie ogranicza niepotrzebnie ruchów stopy.
A ja mam teraz w domu małego krasnala, który biega w swoich popielatych kapciach, podczas gdy w kominku trzaska ogień i chyba właśnie takie drobne odkrycia najbardziej lubię.