Reklama

Spór wybuchł w klasyczny sposób: w wielu szkołach i przedszkolach obowiązuje niepisana albo wprost zapisana w regulaminie zasada: żadnych słodyczy w śniadaniówce. Problem w tym, że banan jest tak intensywnie słodki, tak łatwy do zjedzenia bez sztućców i tak chętnie wybierany przez dzieci, że część rodziców zaczęła się zastanawiać, czy przypadkiem nie omija się w ten sposób zakazu, zamiast go respektować. Więc zanim znowu ktoś na zebraniu klasowym zapyta wychowawczynię, „czy banan się liczy", postanowiłam zapytać o to kogoś, kto faktycznie się na tym zna.

Banan i batonik to nie rywale

Pierwsze pytanie, które nasuwa się w tej dyskusji, jest właściwie fundamentem całego sporu: czy w ogóle uczciwie jest porównywać owoc do słodyczy kupionej w sklepie? – Banan to cały owoc i naturalny, nieprzetworzony produkt, który poza naturalnie występującymi cukrami dostarcza również błonnika, potasu, witamin i innych składników odżywczych, a batony i ciastka to produkty przetworzone – wyjaśnia Sabina Wiśniowska. Ekspertka zauważa też, że sama kategoria „batonik" jest bardziej zróżnicowana, niż nam się wydaje. – Baton batonowi też nie jest równy, bo na rynku jest duży wybór: od batonów zbożowych czy owocowo-zbożowych, bezcukrowych, po czekoladowe bomby cukrowe, dlatego tak ważne jest, aby czytać skład – dodaje. Jest jednak jedno „ale", które warto zapamiętać: – Nawet produkt z bardzo dobrym składem nie zastąpi wartości, które dostarcza nam cały owoc.

A jak wypada na tle jabłka, winogron czy gruszki?

Skoro banan wygrywa starcie z batonikiem, to może chociaż przegrywa z innymi owocami, które akurat teraz mamy pod ręką? – Najważniejsza jest różnorodność, a jesienią mamy idealny moment, żeby korzystać z naszych rodzimych, sezonowych owoców, takich jak jabłka, winogrona, gruszki czy śliwki – mówi dietetyczka. To jednak nie znaczy, że banan powinien zniknąć ze śniadaniówki. – Jeśli dziecko lubi banana, to śmiało, niech trafia do śniadaniówki, tylko niech nie będzie jedynym owocem w jego diecie – zaznacza.

Cukier z owocu i cukier z paczki – to wcale nie to samo

Argument, że „przecież banan jest tak słodki jak cukierek" opiera się na jednym uproszczeniu, które warto wyjaśnić. – W całym owocu cukry występują razem z błonnikiem, wodą i innymi składnikami odżywczymi, a sam owoc ma swoją strukturę, więc musimy go ugryźć i pogryźć, jemy go wolniej i trudniej spożyć dużą ilość cukrów w krótkim czasie – tłumaczy dietetyczka. Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku napojów i słodyczy. – Sok możemy wypić bardzo szybko i dostarczyć w ten sposób cukry i kalorie pochodzące nawet z kilku owoców, a jednocześnie nie dostarczamy takiej ilości błonnika, jak przy zjedzeniu ich w całości. W procesie produkcji soku część błonnika zostaje bowiem usunięta – dodaje. A słodycze? – Słodycze natomiast dostarczają przede wszystkim cukrów i kalorii, a przy tym niewiele wartościowych składników odżywczych – podsumowuje S. Wiśniowska.

Kiedy warto banana uważać

Są jednak sytuacje, w których rodzicielska czujność jest uzasadniona . Zapytałam dietetyczkę, czy dzieci z nadwagą, insulinoopornością czy próchnicą powinny bardziej pilnować się z bananem niż z innymi owocami. – W takich przypadkach nie ma potrzeby całkowitego wykluczania banana, ale warto spojrzeć na niego w kontekście całej diety dziecka – mówi ekspertka. – Przy nadwadze i insulinooporności większe znaczenie ma ogólna ilość i jakość spożywanych węglowodanów oraz ograniczenie produktów z cukrami dodanymi niż eliminowanie konkretnego owocu. Przy próchnicy warto zwracać uwagę na częstotliwość sięgania po produkty z cukrami i przede wszystkim dbać o higienę jamy ustnej, więc sam banan nie jest tu problemem – wyjaśnia.

Werdykt, który można powiesić na lodówce

Na koniec zadałam pytanie, które od początku wisiało w powietrzu: tak czy nie? – Banan w śniadaniówce? Jak najbardziej – odpowiada bez wahania Sabina Wiśniowska. – Zamiast zastanawiać się, który owoc jest najlepszy, postawmy na różnorodność, sezonowość i korzystanie z tego, co daje nam natura. Bo w dobrze zbilansowanej diecie jest miejsce na każdy owoc.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...