Pielęgniarka miała akurat nocny dyżur, kiedy na izbę przyjęć zgłosiła się kobieta, która obawiała się, że zaraziła się chorobą przenoszoną drogą płciową. W tej sytuacji należało wykonać szereg badań, w tym test ciążowy. Na wieść o tym pacjentka stanowczo oznajmiła, że nie jest w ciąży. Na pytanie pielęgniarki: „Skąd ta pewność?”, odpowiedziała, że przed stosunkiem i po nim używa specjalnych chusteczek antykoncepcyjnych.

WIDEO…

player placeholder

Chusteczki antykoncepcyjne, czyli co?

Zdumiona pielęgniarka postanowiła dowiedzieć się od pacjentki co to za chusteczki. Okazało się, że chodzi o chusteczki nasączane lizolem, używane w szpitalach do dezynfekcji powierzchni.

Pacjentka stosowała je od dwóch miesięcy. Wtedy bowiem, podczas pobytu na oddziale, pozwoliła sobie ukraść paczkę takich chusteczek…

Zobacz także:

Nie zrozumiała logo

Pielęgniarka, nie mogąc zrozumieć związku chusteczek z antykoncepcją, pytała dalej. Pacjentka wyjaśniła jej wreszcie, że na opakowaniu chusteczek jest przecież znaczek, który informuje o tym, że są one środkiem antykoncepcyjnym. Chodziło o logo z przekreślonym rysunkiem niemowlęcia (oznaczenie, które znajduje się na wszystkich produktach, które trzeba trzymać z dala od dzieci, „no children”).

Zdaniem pacjentki była to wyraźna informacja na temat przeznaczenia chusteczek jako środka antykoncepcyjnego.

Co prawda, nie była w ciąży, ale…

Pielęgniarka wyjaśniła kobiecie, że znaczek ten oznacza, że produkty nim oznaczone są nieodpowiednie dla dzieci i w żaden sposób nie zabezpieczają przed ciążą; że chusteczki są nasączone silnym detergentem i używa się ich do dezynfekcji powierzchni wyłącznie w rękawiczkach.

Ostatecznie okazało się, że pacjentka nie była w ciąży, jednak potwierdziły się jej przypuszczenia co do choroby przenoszonej drogą płciową. Dodatkowo podczas stosowania chusteczek „antykoncepcyjnych” doprowadziła do odparzeń w miejscach intymnych.

Internauci są w szoku

Komentarze do tej historii to cała gama reakcji internautów – począwszy od śmiechu, poprzez smutek aż po niedowierzanie, że w XXI wieku może dochodzić do takich sytuacji.

Osoby pracujące w szpitalach, które mają kontakt z chusteczkami, o których mowa, pisały o tym, jak bardzo niszczą one skórę dłoni, gdy zapomni się o rękawiczkach. I że za sprawą silnego stężenia substancji chemicznych często określa się je mianem „chusteczek rakotwórczych”.

Nie brakuje głosów o edukacji seksualnej, która współcześnie wciąż jest na niedostatecznym poziomie. A także przeciwników edukacji seksualnej, według których ta historia nie mogła się wydarzyć i została jedynie spreparowana po to, by zachęcać do „niepotrzebnej edukacji seksualnej”.

źródło: Tik Tok/traumarn67

Piszemy też o: