Wokół panował typowy poranny chaos – dorośli spieszyli się do pracy, dzieciaki z ciężkimi plecakami rozmawiały o grach, a autobus spóźniał się już dobre kilka minut. Obok mnie stała niesamowicie zmęczona kobieta, w jednej ręce trzymała wielką torbę z zakupami, w drugiej swoją torebkę, a na ramieniu ledwo mieścił jej się wielki, wypchany po brzegi tornister syna. Chłopak, na oko uczeń czwartej klasy, stał tuż obok, całkowicie odcięty od świata, z nosem wciśniętym w ekran smartfona. W pewnym momencie kobieta poprosiła go bardzo cichym, wręcz błagalnym głosem: „Kacper, proszę cię, weź chociaż swój plecak na plecy, bo zaraz urwą mi się ręce, a muszę jeszcze odebrać telefon z pracy”.

WIDEO…

player placeholder

Spodziewałam się, że młody zreflektuje się, schowa telefon i pomoże mamie. Jednak to, co zrobił ten chłopak, dosłownie sparaliżowało cały tłum czekających ludzi. Kacper wolno oderwał wzrok od ekranu, spojrzał na swoją mamę, po czym rzucił: „Chyba żartujesz, nie będę tego nieść. Sama mówiłaś, że musisz mi pomagać, bo jestem dzieckiem. Weź to, od tego jesteś mamą!”. Po tych słowach, jak gdyby nigdy nic, wrócił do klikania w telefonie, a wokół nas zapadła cisza. Poczułam, jak krew się we mnie gotuje i pomyślałam tylko jedno: Boże, wychowujemy małych cwaniaczków.

Skąd bierze się bezczelność u dzieci?

Patrzyłam na tę kobietę i serce mi pękało, bo zamiast natychmiast schować młodemu telefon do kieszeni i ostro postawić granicę, ona tylko bezradnie spuściła głowę, poprawiła ciężki pasek od plecaka na ramieniu i cicho westchnęła. W jej oczach widziałam gigantyczny wstyd przed obcymi ludźmi, ale też totalną bezsilność, która boli najbardziej. Zastanawiam się, w którym momencie jako społeczeństwo popełniliśmy tak potworny błąd?

Zobacz także:

Ta sytuacja idealnie pokazuje, że dzieci nie rodzą się bezczelne – one stają się takie, bo my, dorośli, na to pozwalamy i sami dajemy im do ręki narzędzia do niszczenia naszych autorytetów. Uważam, że pod hasłami o partnerskich relacjach i prawach dziecka zapomnieliśmy, że wychowanie to także nauka obowiązków, empatii i szacunku dla czyjegoś wysiłku. Ten chłopiec nie wymyślił sobie tego tekstu sam – on idealnie przetrawił i obrócił przeciwko matce słowa, które zapewne gdzieś usłyszał, czując się w tej relacji bezkarnym szefem, a z rodzica robiąc służbę.

Jak bezstresowe wychowanie niszczy relacje między rodzicami a dziećmi?

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że tacy mali cwaniaczkowie wyrastają w poczuciu, że wszystko im się od życia należy tylko dlatego, że są. Ten dziesięciolatek stał na przystanku w drogich butach, z telefonem wartym kilka tysięcy złotych, ubrany od stóp do głów w markowe ciuchy, a traktował kobietę, która mu to wszystko zapewniła, jak najgorszego wroga i popychadło.

Dzisiejsi rodzice w pogoni za zaspokajaniem materialnych zachcianek swoich pociech kompletnie odpuścili naukę wdzięczności i samodzielności. Boimy się zwrócić dziecku uwagę, boimy się odmówić, żeby nie urazić jego delikatnego ego, a w zamian dostajemy lodowaty egoizm i pogardę. Jeśli syn w wieku dziesięciu lat publicznie upokarza swoją matkę i drwi z jej fizycznego zmęczenia, to co wydarzy się za pięć, siedem lat, kiedy wejdzie w okres buntu nastolatka? Strach pomyśleć, bo wtedy na jakiekolwiek wychowanie będzie już za późno, a uległość rodzica zamieni dom w prawdziwe piekło.

Co zrobić gdy widzimy agresywne zachowanie dziecka w miejscu publicznym?

Kiedy na nasz przystanek w końcu podjechał autobus, Kacper wepchnął się do środka jako pierwszy, nie patrząc na to, czy jego mama w ogóle da radę wsiąść z tymi wszystkimi siatkami i jego własnym tornistrem. Nikt z pasażerów nie zareagował. Wszyscy tylko odwracali głowy, udając, że temat ich nie dotyczy.

Piszę ten list do Was, bo mam wrażenie, że jako społeczeństwo doszliśmy do ściany i czas zacząć głośno o tym mówić. Rodzicielstwo to nie jest konkurs na najmilszego kumpla, który spełnia każde życzenie małego tyrana. Naszym zadaniem jest wychować wrażliwego, pomocnego i kulturalnego człowieka, który potrafi dostrzec drugiego człowieka i pomóc mu, gdy ten opada z sił.

Błagam, zacznijmy wymagać od naszych dzieci szacunku do nas samych, bo jeśli teraz ich tego nie nauczymy, za kilkanaście lat obudzimy się w świecie pełnym bezwzględnych, egoistycznych ludzi.

Z poważaniem,

Monika S.

Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz też: Świadkowie w kawiarni ukradkiem ocierali łzy. Gest tego chłopca wobec mamy to najpiękniejszy dowód miłości