Okazuje się, że klucz do odzyskania upragnionego spokoju wcale nie tkwi w długich, wyczerpujących dyskusjach ani w rygorystycznych karach, lecz w jednej, banalnie prostej formule, która potrafi zdziałać prawdziwe cuda.
WIDEO…
Jak reagować na napady złości u dzieci?
Kiedy u małego człowieka dochodzi do emocjonalnego przeciążenia, tradycyjne metody perswazji i logiczne argumenty możemy od razu włożyć między bajki. Jako dojrzali ludzie często zapominamy, że układ nerwowy kilkulatka nie jest jeszcze w pełni rozwinięty, a potężna fala frustracji dosłownie przejmuje kontrolę nad jego mózgiem. Mówienie w takim momencie komunikatów w stylu „Uspokój się”, „Nic się nie stało” czy, o zgrozo, „Nie wolno się tak zachowywać”, działa na malucha jak płachta na byka. Emocje muszą znaleźć swoje ujście, a próba ich gwałtownego stłumienia zazwyczaj tylko podkręca głośność i dramaturgię całego tego nieszczęsnego widowiska.
Zaradni rodzice, którzy doskonale opanowali sztukę przetrwania w trudnych warunkach, zamiast wchodzić z dzieckiem w bezcelową dyskusję lub, co gorsza, samemu wybuchać, stosują genialny trik polegający na gwałtownej zmianie toru myślenia malucha. Cała tajemnica tkwi w tym, aby zaangażować racjonalną część dziecięcego mózgu, która w momencie histerii została całkowicie odcięta od głosu przez szalejące emocje. Aby to zrobić, musimy kucnąć, złapać z dzieckiem kontakt wzrokowy, głęboko odetchnąć i zadać mu jedno, niesamowicie precyzyjne pytanie, które zmusza do natychmiastowej analizy sytuacji.
Genialny trik psychologiczny na dziecięcą histerię
To magiczne pytanie, które potrafi zgasić pożar w zaledwie siedem sekund, brzmi: „Czy to jest mały problem, średni problem, czy bardzo duży problem?”. Choć z perspektywy nas, dorosłych, może brzmieć to wręcz banalnie, dla małego, rozemocjonowanego dziecka jest to potężny impuls, który działa niczym zimny prysznic na rozgrzaną głowę. Dlaczego ta prosta technika jest aż tak skuteczna i wywołuje natychmiastowy efekt? Przede wszystkim dlatego, że zmusza malucha do wyjścia z roli bezbronnej ofiary własnych emocji i stawia go w pozycji obserwatora oraz sędziego własnego stanu emocjonalnego.
Kiedy pytasz dziecko o wagę jego problemu, dajesz mu jasny sygnał, że jego emocje są dla ciebie ważne i nie zamierzasz ich w żaden sposób bagatelizować czy wyśmiewać. Maluch musi na chwilę przestać krzyczeć, aby zastanowić się, jak sklasyfikować swoją obecną tragedię – czy fakt, że banan pękł na pół, to katastrofa kosmiczna, czy może jednak drobna niedogodność. W momencie, gdy dziecko zaczyna analizować i szukać odpowiedzi na to pytanie, w jego mózgu dochodzi do niesamowitej magii: aktywuje się kora przedczołowa, a emocjonalne ciało migdałowate, odpowiedzialne za szał i chęć ucieczki, natychmiast zaczyna się wyciszać.
Jak skutecznie wyciszyć emocje u malucha?
Oczywiście, samo zadanie pytania to dopiero połowa sukcesu, ponieważ kluczowa jest również nasza reakcja na odpowiedź, jaką usłyszymy z ust zapłakanego dziecka. Nawet jeśli dla ciebie złamana kredka to drobnostka, dla twojego pięciolatka może to być w tamtej chwili absolutnie największy problem na świecie i należy to uszanować. Gdy dziecko odpowie na pytanie, przechodzimy do drugiego etapu tej genialnej metody, pytając spokojnym tonem: „Skoro to jest duży problem, to jak myślisz, co możemy teraz wspólnie zrobić, żeby go rozwiązać?”. W ten sposób płynnie przesuwamy całą uwagę malucha z destrukcyjnego krzyku na konstruktywne poszukiwanie wyjścia z trudnej sytuacji.
Stosując tę metodę regularnie, nie tylko ratujesz swoje własne nerwy, ale przede wszystkim uczysz swoje dziecko niezwykle cennej rzeczy – inteligencji emocjonalnej, która zaprocentuje w jego dorosłym życiu. Dziecko zaczyna powoli rozumieć, że emocje można kontrolować, nazywać i przede wszystkim – że na każdy, nawet największy problem, da się znaleźć jakieś sensowne rozwiązanie.
Następnym razem, gdy poczujesz, że nadciąga potężna burza, a twoje dziecko zaczyna niebezpiecznie podnosić głos, nie daj się wciągnąć w tę emocjonalną spiralę. Kucnij, weź głęboki wdech, spójrz mu głęboko w oczy i zadaj to jedno proste pytanie, by po kilku sekundach cieszyć się spokojną, konstruktywną rozmową.