Reklama

Szanowna Redakcjo! Wychowuję siedmioletniego Oliwiera oraz czteroletnią Polę. Ostatnio podjęłam decyzję i spakowałam dzieciom plecaki ewakuacyjne. Plecaki stoją teraz w szafie w przedpokoju, gotowe do wzięcia w każdej chwili. Gdy z pełnym zaufaniem opowiedziałam o tym moim koleżankom z osiedla, zderzyłam się z falą kpin. Mówią, że jeszcze ich nie pogięło i nigdzie się nie wybierają, a ja robię dzieciom krzywdę i funduję im niepotrzebny stres.

Siedzę w kuchni przy stole i jest mi po ludzku przykro, bo to lekceważące podejście dorosłych kobiet pokazuje brak odpowiedzialności za to, co może przynieść jutro.

Uśmieszki przy piaskownicy. Dlaczego zapobiegliwość matki wywołuje drwiny?

Wszystko zaczęło się kilka tygodni temu, kiedy w mediach znowu pojawiły się oficjalne poradniki o tym, jak tworzyć domowe plany awaryjne. Zamiast panikować, postanowiłam podejść do tematu spokojnie i praktycznie. Kupiłam dwa lekkie plecaki i spakowałam do nich najpotrzebniejsze rzeczy: małą apteczkę, batony energetyczne, latarki, wodę, ubrania na zmianę oraz opaski z naszymi numerami telefonów.

Dla dzieci to była po prostu forma zabawy − wytłumaczyłam im, że to nasze zestawy na wypadek wielkiej burzy, awarii prądu albo pożaru w bloku. Nie miałam pojęcia, że ta prosta zapobiegliwość zostanie uznana przez moje znajome za powód do wstydu i kpin. Kiedy przy kawie na ławce wspomniałam o moich przygotowaniach, na moment zapadła cisza, a potem dziewczyny zaczęły przewracać oczami i chichotać.

Plecaki ewakuacyjne dla dzieci. Rodzice boją się trudnych tematów?

Słowa, które usłyszałam od kobiet, z którymi od lat rozmawiam o dzieciach, mocno mnie zabolały. Jedna z nich powiedziała prosto w twarz, że powinnam się leczyć, bo robienie z dzieci małych preppersów niszczy ich psychikę i sprawi, że będą płakać w poduszkę przed snem. Inna dodała, żebym lepiej wyłączyła telewizor, bo nasłuchałam się bzdur.

Koleżanki stwierdziły, że wolą żyć spokojnie i cieszyć się chwilą, niż ulegać panice i marnować pieniądze na zbędne rzeczy. Serio? Stałam tam i czułam wstyd za nie, bo wolą uczyć swoje dzieci bezradności, niż przyznać, że świat bywa nieprzewidywalny. Uważam, że to smutny przykład braku podstawowego rozsądku i niestety ulegania wpływom internetowych trolli.

Moje dzieci nie będą bezradne − głos odpowiedzialnej mamy

Prawdziwa miłość rodzicielska polega na tym, by być dla dziecka oparciem, a nie najsłabszym ogniwem. Naszym zadaniem jest budowanie w nich poczucia, że na każdą sytuację można się mądrze przygotować bez zbędnej paniki. Jeśli będziemy chować dzieci w jakiejś bańce niewiedzy, wypuścimy w świat ludzi, którzy przy pierwszej awarii prądu wpadną w panikę.

Nie mam zamiaru przejmować się opiniami koleżanek, które wolą udawać, że problemy nie istnieją. Moje plecaki ewakuacyjne zostają w szafie. Oliwier i Pola dokładnie wiedzą, co robić, gdyby cokolwiek się wydarzyło, co daje mi ogromne poczucie spokoju. Proszę, skończmy z wyśmiewaniem mądrych decyzji − dbanie o bezpieczeństwo własnej rodziny to nasz podstawowy obowiązek.

Pozdrawiam całą Redakcję Mamotoja,

Olga


Komentarz Redakcji: Temat domowego bezpieczeństwa i przygotowania na sytuacje awaryjne coraz częściej pojawia się w rozmowach polskich rodziców, budząc przy tym skrajne emocje. Choć dla jednych pakowanie zestawów kryzysowych jest przejawem odpowiedzialności, inni obawiają się, że może to wywołać u najmłodszych niepotrzebny lęk i odebrać im beztroskie dzieciństwo.

Kluczem w tej sytuacji wydaje się zachowanie odpowiedniego balansu − edukowanie dzieci o zasadach bezpieczeństwa (podobnie jak uczymy ich pierwszej pomocy czy numerów alarmowych) powinno odbywać się zawsze w spokojnej atmosferze, bez budowania poczucia zagrożenia. Zamiast krytykować odmienne podejście innych mam, warto pamiętać, że każdy rodzic ma prawo do własnych metod dbania o spokój i dobrostan swoich najbliższych.

Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz też: Kłopotliwa scena w szkolnej toalecie, nauczycielka wstrząśnięta. „Oni to wszystko nagrali”

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...