Reklama

Najgorszy w tym wszystkim był fakt, że sprawcy nie czuli żadnego wstydu ani strachu przed karą, ponieważ oni to wszystko nagrali telefonem i pękali ze śmiechu, oglądając filmik. To, co stało się w łazience, to nic innego jak wielka, bolesna porażka wychowawcza rodziców, którzy nie potrafią postawić własnym dzieciom sztywnych barier.

Polowanie na bezmyślny poklask. Jak chora zabawa zamieniła toaletę w ruinę

Wszystko zaczęło się od dziwnych pisków i głośnych uderzeń, które zaczęły dobiegać z łazienki na drugim piętrze podczas przerwy obiadowej. Gdy otworzyłam drzwi, zastałam tam krajobraz jak po bitwie. Cała podłoga była pokryta grubą warstwą płynnego mydła, które uczniowie z wielką radością wylewali prosto z uszkodzonych dozowników.

Nowe, plastikowe podajniki na papier zostały brutalnie wyrwane ze ścian i skopane, a ich ostre kawałki pływały w zapchanych celowo umywalkach. Dzieci wepchnęły w odpływy całe rolki ręczników papierowych i odkręciły wodę na cały regulator, przez co kafelki momentalnie zamieniły się w wielkie jezioro. Najbardziej przerażające było jednak to, że ta demolka nie wynikała z agresji czy kłótni − to był zaplanowany, wyreżyserowany spektakl, który chłopcy z uśmiechem uwieczniali na ekranach smartfonów.

Smartfon zamiast sumienia. Szokujące zachowanie uczniów w szkole

W samym środku tego pobojowiska stało trzech trzynastolatków, z których jeden z dumną miną trzymał w górze telefon, filmując zniszczenia i złośliwie komentując każdą zalaną kabinę. Dzisiejsze dzieci potrafią całkowicie zatracić poczucie rzeczywistości, byle tylko nagrać głupi filmik i zaimponować rówieśnikom. Pokazuje to całkowity brak szacunku dla wspólnej przestrzeni oraz dla bardzo ciężkiej, fizycznej pracy pań sprzątających, które codziennie dbają o ład w placówce.

Gdy odebrałam chłopakowi smartfon i kazałam wszystkim natychmiast posprzątać, od razu czmychnęli na korytarz, tylko głupio chichocząc. Zero refleksji, zero odpowiedzialności, zero jakichkolwiek manier.

Konsekwencje wychowania bez zasad. Co wyrośnie z tych dzieci?

Uważam, że ta sytuacja to całkowita porażka wychowawcza rodziców, która odbije się na przyszłości tych dzieci. Znamienne jest także to, że gdy zadzwoniliśmy do matki głównego sprawcy, kobieta, zamiast spalić się ze wstydu, zaczęła krzyczeć do słuchawki, że szkoła czepia się jej syna z powodu głupiej łazienki.

No cóż, jeśli nawet rodzice nie są w stanie przyznać się do błędu i z szacunkiem odnieść się do pracy innych ludzi oraz wspólnego mienia, to co wyrośnie z ich dzieci? Na to pytanie niech każdy sam sobie odpowie.

Pozdrawiam Was serdecznie,

Dorota, nauczycielka języka polskiego


Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz też: Myślała, że nikt nie zauważy, co robi synowi przed lekcjami? „Krzyk tego chłopca postawił na nogi całą szkołę”

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...