Jedno konkretne imię, dawniej kojarzone z wielką klasą i literacką tradycją, stało się obecnie prawdziwym przedszkolnym tabu, wywołującym ciche westchnienia u zmęczonych nauczycielek. Przyszli rodzice ślepo wierzą, że nadają córce imię wyjątkowe, podczas gdy w rzeczywistości skazują ją na bycie jedną z wielu identycznie nazywanych dziewczynek.
WIDEO…
Dlaczego to tradycyjne imię dla dziewczynki bije rekordy popularności w Polsce?
Imieniem, które w ostatnich latach całkowicie zdominowało polskie porodówki, jest Maria. Przez dekady kojarzyło się ono głównie z pokoleniem naszych babć, z dostojnością oraz szacunkiem do tradycji. Rodzice, którzy masowo nadają je swoim córkom, kierują się chęcią powrotu do korzeni i ucieczki od nowoczesnych, obco brzmiących zapożyczeń. Maria brzmi dumnie, ma piękną strukturę i doskonale pasuje zarówno do małej dziewczynki, jak i do dorosłej, eleganckiej kobiety.
Jednak skala tego zjawiska urosła do takich rozmiarów, że w większości grup przedszkolnych można spotkać po kilka Marii, co całkowicie odbiera temu imieniu jego pierwotną wyjątkowość. To, co miało być szczytem dobrego smaku, stało się po prostu nudne, ponieważ słyszy się to na każdym placu zabaw, w każdym sklepie i na każdym kroku.
Skąd pochodzi imię Maria i co tak naprawdę oznacza dla dziecka?
Żeby dobrze zrozumieć fenomen i siłę tego imienia, trzeba cofnąć się o tysiące lat i przyjrzeć się jego niezwykle bogatej historii. Imię Maria ma korzenie hebrajskie i wywodzi się najprawdopodobniej od słowa Miriam, które kryje w sobie bardzo różnorodne, często zaskakujące znaczenia. W dosłownym tłumaczeniu może oznaczać osobę napawającą radością, ale też ukochaną przez Boga lub gwiazdę morza. Z kolei w tradycji aramejskiej przypisuje się mu znaczenie piękna i goryczy. To imię o ogromnym ciężarze kulturowym i religijnym, które przez stulecia w Polsce było traktowane z tak wielką czcią, że przez pewien czas unikano nadawania go dzieciom ze względu na szacunek do Matki Boskiej, zastępując je chociażby imieniem Marianna.
Nic dziwnego, że współcześni rodzice szukający dla córki silnej, stabilnej tożsamości, tak chętnie sięgają po to sprawdzone rozwiązanie, zapominając, że nadmiar potrafi zepsuć cały zamierzony efekt.
Jak reagują nauczycielki, gdy w jednej grupie znowu pojawiają się trzy Marie?
Rzeczywistość w przedszkolnych salach i w szkołach weryfikuje rodzicielskie marzenia o wyjątkowości w bardzo brutalny sposób. Nauczycielki na dźwięk kolejnej Marii bezradnie rozkładają ręce, bo wiedzą, że czeka je trudny czas nauki odróżniania dzieci za pomocą inicjałów nazwisk lub zdrobnień. W jednej małej grupie potrafią bawić się obok siebie Marysia, Mania, Majka i Marycha, co wprowadza ogromny chaos podczas codziennych zajęć. Same dziewczynki również tracą poczucie unikalności, gdy na zawołanie pani odwracają się jednocześnie trzy małe główki, a na szafce w szatni trzeba doklejać dodatkowe znaczki, by odróżnić kapcie jednej Marii od drugiej.
Choć imię to pod względem językowym i historycznym jest bezsprzecznie piękne, jego obecna popularność sprawia, że zaczyna budzić opór i staje się po prostu męczące dla otoczenia.