W PRL-u to imię było synonimem piękna, ale dziś to obciach nazwać tak córkę. Dzieci się go wstydzą
Imię, które jeszcze kilka dekad temu uchodziło nad Wisłą za absolutny szczyt kobiecej elegancji oraz klasy, dla współczesnych nastolatek stało się źródłem kompleksów i palącego wstydu.

Z sentymentem obserwuję, jak do łask wracają staropolskie, przedwojenne imiona, którymi z dumą nazywamy nasze pociechy. Antonina, Franciszek, Stanisław czy Maria znów królują na placach zabaw, kojarząc się z klasą, tradycją i rodzinnym ciepłem. A co z czasami PRL-u, które wykreowały własną listę przebojów? Jedno z imion, które wtedy było absolutnym synonimem kobiecego piękna, gracji i nowoczesności, dziś stało się dla młodych rodziców synonimem obciachu.
Mowa o Jolancie. Imieniu, które jeszcze kilka dekad temu nosiła niemal co druga dziewczynka w klasie, a które dziś w rankingach popularności szoruje po dnie. A przecież to imię ma przepiękne, poetyckie korzenie. Wywodzi się prosto ze słonecznej Grecji, ze złączenia słów ion oraz anthos, co w wolnym tłumaczeniu oznacza po prostu kwiat fiołka. Przez stulecia symbolizowało skromność, delikatność oraz wysublimowaną kobiecość. Dlaczego więc ta dumna i melodyjna konstrukcja, która dawniej otwierała salony, dzisiaj wzbudza w najmłodszych tak wielki opór?
Narodowy hit PRL-u i narodziny fenomenu Jolki
Cofnijmy się do lat 60., 70. i 80., bo wtedy imię Jolanta przeżywało swój absolutny złoty wiek. Rodzice masowo nadawali je swoim córkom, uciekając od tradycyjnych imion swoich babć. Jola brzmiała zachodnio, świeżo i niezwykle dumnie. Każdy z nas miał w klasie, w pracy czy w bliskiej rodzinie przynajmniej jedną Jolkę. To imię stało się symbolem pokolenia, które budowało powojenną Polskę, a potem z wypiekami na twarzy słuchało w radiu kultowego utworu zespołu Budka Suflera o legendarnej Jolce. Była w tym pewna magia, duma i młodzieńcza wolność.
Niestety, to masowe szaleństwo stało się jednocześnie największym przekleństwem tego imienia. Jolanta, podobnie jak Grażyna, Danuta czy Janusz, padła ofiarą swoistego zmęczenia materiału. Kiedy jakieś imię staje się zbyt popularne w konkretnym okresie historycznym, automatycznie zaczyna bardzo mocno kojarzyć się z wiekiem osób, które je noszą. Dla dzisiejszych dzieci i nastolatków Jolanta to nie jest imię dla rówieśniczki. To imię dla cioci, mamy, a najczęściej − dla babci. Surowa forma „Jolanta” brzmi dla nich zbyt twardo, archaicznie i dostojnie, by pasować do współczesnej dziewczynki.
Imię Jolanta. Dlaczego współcześni rodzice uciekają od dawnego symbolu piękna?
Rozmawiając z młodymi mamami i nauczycielami w szkołach, wielokrotnie spotkałam się z historiami dziewczynek, które ukrywają swoje prawdziwe imię przed rówieśnikami. Jeśli rodzice w przypływie nostalgii nazwali swoją córkę Elżbieta, Krystyna czy właśnie Jolanta, ta często woli, by mówić do niej zupełnie inaczej. Dlaczego tak się dzieje?
Współczesne dzieci funkcjonują w świecie, w którym imię ma być krótkie, dynamiczne, łatwe w wymowie i przede wszystkim „cool”. W świecie zdominowanym przez Maje, Julie, Zuzanny czy nowoczesne, zagraniczne formy, tradycyjna Jolanta brzmi jak relikt dawnej, minionej epoki.
Statystyki nie kłamią, czyli powolny zmierzch fiołkowego imienia
Jeśli spojrzymy w oficjalne dane, liczby brutalnie potwierdzają tę smutną tendencję. Choć ogólna liczba kobiet o imieniu Jolanta w Polsce wciąż jest imponująca i wynosi ponad 235 tysięcy, to statystyki dotyczące nowo narodzonych dzieci wyglądają blado. W ciągu całego ubiegłego roku imię to otrzymało zaledwie kilkanaście dziewczynek w całym kraju. To wyraźny sygnał, że młodzi rodzice wolą omijać ten dawny hit szerokim łukiem. Wolą postawić na bezpieczną klasykę lub nowoczesne trendy, zamiast ryzykować, że ich dziecko będzie jedyną Jolą w szkole.
Czy to oznacza, że Jolanta zniknie na zawsze z naszych domów i pamięci? Historia mody uczy nas, że trendy lubią zataczać koło, ale na rehabilitację imion z czasów PRL-u przyjdzie nam jeszcze długo poczekać. Musi minąć odpowiednio dużo czasu, by odkleiła się od nich łatka „imienia dla babci”, a zaczęła działać magia retro. Przepiękny „kwiat fiołka” musi po prostu cierpliwie poczekać na swoją kolejną, lepszą wiosnę.
Zobacz też: To imię dla dziewczynki miało być luksusowe, a stało się symbolem kiczu. Rodzice masowo krzywdzą nim córki