Gdy dziecko wraca z przedszkola, zwykle rodzice liczą na spokojne popołudnie i radosne opowieści o zabawach oraz kolegach, ta mama jednak odebrała z placówki skrajnie przerażonego malucha. Kobieta postanowiła szukać ratunku i wsparcia na znanej grupie społecznościowej „Pan Tabletka – dla rodziców”. Opisała tam sytuację, która natychmiast wywołała ogromne poruszenie i lawinę komentarzy wśród innych rodziców oraz pedagogów.

WIDEO…

player placeholder

Okazało się, że jej pięcioletnia córka obejrzała w przedszkolu film w ramach kampanii 4U, dotyczącej procedur zachowania podczas ataku. Skutki tej projekcji okazały się dla psychiki małej dziewczynki wręcz druzgocące. Dziewczynka wróciła do domu przerażona i płakała przed snem, a ten stan lękowy utrzymuje się wieczorami aż do teraz. Co gorsza, dziecko potrafi nawet w nocy wybudzić się i nie spać przez dwie godziny, ponieważ tak bardzo się boi.

Choć od wydarzenia minęły już trzy dni, przerażenie nie mija, a zrezygnowana matka pyta w sieci, co powinna zrobić i jak pomóc swojej córeczce.

Zobacz także:

Edukacja na temat bezpieczeństwa czy niepotrzebna trauma dla najmłodszych

Sprawa natychmiast podzieliła internautów, wywołując dyskusję o tym, gdzie leży granica między dbaniem o bezpieczeństwo a fundowaniem dzieciom niepotrzebnej traumy. Wielu rodziców zareagowało złością na dyrekcję oraz opiekunów grupy, uważając, że poruszanie tak drastycznych tematów w grupie pięciolatków to gruba przesada. Pojawiły się głosy, że tak małe dzieci nie mają jeszcze wykształconych mechanizmów obronnych, które pozwoliłyby im odróżnić fikcję filmową lub odległe zagrożenie od bezpośredniego niebezpieczeństwa tu i teraz. Dla małego dziecka informacja o zamachowcach to sygnał, że świat wokół niego przestał być bezpiecznym miejscem.

Nic dziwnego, że emocje w komentarzach szybko sięgnęły zenitu. Jedna z mam napisała wprost: „Wiem, że nie na temat, ale zaczęłabym od zgłoszenia placówki do kuratorium”. Inna, poruszona historią malucha, cofnęła się myślami do własnej przeszłości, by pokazać, jak głęboko zakorzeniają się w nas takie obrazy: „Pamiętam, jak w gimnazjum włączyli Egzorcyzmy Emily Rose. Dwa tygodnie nie mogłam spać, a byłam nastolatką. Nie wyobrażam sobie, jak można puszczać taki film takim maluchom i jak to musiało na nie wpłynąć”.

Z drugiej strony barykady stanęli nauczyciele oraz rodzice, którzy uważają, że w dzisiejszych niespokojnych czasach przygotowanie dzieci na kryzysowe sytuacje jest smutną koniecznością. Kampania społeczna 4U, opierająca się na prostych zasadach: „uważaj, uciekaj, ukryj się, udaremnij atak”, została stworzona po to, by ratować życie. Zwolennicy akcji podkreślają, że materiały mają formę przystępnych animacji, a nie drastycznych filmów fabularnych.

Głos w dyskusji zabrała m.in. pracownica jednej z placówek edukacyjnych, która stanęła w obronie nauczycieli: „Pracuję w szkole i te filmiki przyszły w ramach przeciwdziałania, przygotowywania się, więc nie siejcie zamętu. Wszystko było w animacji. Idź do psychologa szkolnego z prośbą o pomoc, rozmawiaj dużo z dzieckiem. Różne rzeczy się dzieją, przemilczeć nie możemy”. Ta sama kobieta dodała również osobistą i bardzo trafną refleksję o tym, jak zmieniło się nasze podejście do dziecięcej wrażliwości na przestrzeni lat: „Swoją drogą pamiętam, jak za dziecka dziadkowie oglądali wiadomości i przerażały mnie te zamachy, przestępstwa, ale nikomu nie mówiłam, bo nikt pewnie tym by się nie przejął – dobrze, że czasy się zmieniają”.

Jak rozmawiać z przerażonym dzieckiem i oswoić lęk przed światem

Niezależnie od intencji przedszkola, fakty są takie, że dziecko cierpi z powodu silnego lęku, a kluczem do rozwiązania tej sytuacji jest mądra i pełna spokoju komunikacja w domu. Wiele osób podkreśla, że same materiały edukacyjne to tylko połowa sukcesu, ponieważ najważniejszy jest sposób, w jaki dorosły wprowadza dziecko w dany temat.

Doświadczeniem w oswajaniu tego trudnego programu podzielił się rodzic kilkorga dzieci, wskazując, że da się to zrobić dobrze, o ile podejdzie się do tematu aktywnie: „Moje dzieci, wiek 10, 6 i 4 lata, znają 4U. Animacja jest taka, jak nauczyć reakcji i trzeba to dzieciom najpierw opowiedzieć, a potem jeszcze przegadać. Musisz z nią rozmawiać, że są takie sytuacje i musi wiedzieć, jak się zachować wtedy. I rozmawiać, i rozmawiać. A co do przedszkola, to nie wiem, w jakiej formie były zajęcia, więc trudno coś napisać”.

Kiedy lęk zdążył już zakorzenić się w dziecięcej głowie, najważniejszym zadaniem rodzica jest przywrócenie zachwianego poczucia bezpieczeństwa. Kolejna cenna wskazówka z grupy dyskusyjnej daje rodzicom bardzo konkretny i praktyczny plan działania na najbliższe wieczory. Jeden z internautów radzi krótko: „Obejrzeć go, po czym spokojnie omówić z dzieckiem bez tabu to, co wzbudza lęk, w sposób dostosowany do Twojego dziecka. Najgorsze, co można zrobić w takiej sytuacji, to zbagatelizować strach malucha słowami, że przecież to tylko bajka lub nie ma się czego bać. Dla pięciolatki te emocje są niezwykle realne, dlatego potrzebuje usłyszeć, że jej dom jest bezpieczny, a rodzice są blisko i pilnują, aby nikomu nic złego się nie stało”.

Gdzie szukać pomocy, gdy domowe sposoby na dziecięcy strach zawodzą

Jeśli po kilku dniach intensywnych rozmów, czułego przytulania i stałych zapewnień o bezpieczeństwie nocne koszmary oraz nagły płacz nie mijają, warto bez wahania wyciągnąć rękę po pomoc specjalisty. Skonsultowanie się z psychologiem dziecięcym nie jest porażką wychowawczą, ale wyrazem najwyższej troski o zdrowie psychiczne malucha. Profesjonalista pomoże dziecku przepracować trudne emocje za pomocą zabawy lub rysunku, a rodzicom da konkretne, codzienne narzędzia do pracy z lękiem sytuacyjnym.

Równie ważnym krokiem jest pójście do przedszkola i przeprowadzenie spokojnej, ale bardzo stanowczej rozmowy z dyrekcją oraz wychowawcą grupy. Warto dokładnie dowiedzieć się, jak wyglądały zajęcia, czy dzieci miały zapewniony odpowiedni komentarz ze strony pedagoga i dlaczego rodzice nie zostali uprzedzeni o planowanej emisji tak specyficznych materiałów. Taka informacja dałaby opiekunom szansę na wcześniejsze przygotowanie pociechy w domu lub podjęcie świadomej decyzji o rezygnacji z udziału dziecka w tych konkretnych zajęciach. Bezpieczeństwo fizyczne dzieci jest fundamentalne, ale nigdy nie powinno być budowane kosztem ich spokoju psychicznego.

Zobacz też: Gdy dziecko wybucha złością, stosuję metodę 3-3-3. Nie muszę nawet podnosić głosu