Reklama

W sieci zawrzało po opublikowaniu fragmentu rozmowy z profesorem Mariuszem Jędrzejko na popularnym instagramowym profilu milosc.official. Wybitny pedagog i socjolog w niezwykle mocnych, bezkompromisowych słowach odniósł się do tego, jak wyglądają relacje w dzisiejszych domach i dlaczego bezstresowe podejście prowadzi nas prosto nad przepaść. Ekspert bezlitośnie punktuje modę na całkowite zwalnianie dzieci z jakichkolwiek obowiązków, ostrzegając, że brak wymagań na wczesnym etapie życia zniszczy ich przyszłość.

Zamiast budować w młodych ludziach poczucie sprawczości, odpowiedzialności i dumy z własnego wysiłku, fundujemy im emocjonalne braki, które prędzej czy później zweryfikuje dorosły rynek pracy.

Warto bardzo uważnie wsłuchać się w te ostrzeżenia, ponieważ profesor Jędrzejko stawia rodzicom niezwykle trafną, choć bolesną diagnozę, wskazując na jedno konkretne, lekceważące zdanie, które stało się nowym mottem współczesnej młodzieży.

Koniec z domowym regulaminem. Krótkie hasło, które osłabia dorosłych

Głównym problemem, na który zwraca uwagę profesor Mariusz Jędrzejko, jest całkowity zanik stałego harmonogramu dnia, domowych zasad oraz konsekwencji za ich łamanie. Współczesne nastolatki i starsze dzieci bardzo szybko zorientowały się, że rodzice boją się wchodzić z nimi w jakiekolwiek konflikty i dla świętego spokoju wolą odpuścić każdą dyskusję. W efekcie, kiedy dorosły próbuje wreszcie wyegzekwować prostą prośbę o wyniesienie śmieci czy posprzątanie pokoju, zderza się z murem w postaci bezczelnego, rzuconego z uśmiechem zdania: „No i co mi zrobicie?”.

„Wtedy tworzy się chaos. Co to znaczy? Że w dziecku powstaje przekonanie, że za nic dostanie dużo. Proszę sobie wyobrazić, jakim to dziecko będzie pracownikiem. Przecież ono to samo powie szefowi − no i co pan mi zrobi?” − tłumaczy profesor Jędrzejko.

To jedno hasło idealnie podsumowuje kryzys rodzicielskiego autorytetu w dzisiejszych czasach. Dzieci doskonale wiedzą, że rodzice nie mają pomysłu na realne konsekwencje, bo zrównanie dyscypliny z opresją odebrało im narzędzia do mądrego wychowania. Profesor ostrzega, że w ten sposób hodujemy beznadziejne pokolenie ludzi przekonanych o własnej bezkarności, którzy z tym samym nastawieniem pójdą potem do pierwszej pracy. Wyobraźmy sobie dorosłego człowieka, który na uwagę szefa o zawalonym terminie projektu odpowiada pod nosem tym samym lekceważącym hasłem − zderzenie z realiami rynku pracy będzie dla takich osób bolesnym, życiowym dramatem.

Daj dziecku odkurzacz do ręki. Fizyczne zmęczenie buduje prawdziwą dumę

Socjolog w bardzo prosty i obrazowy sposób wyjaśnia, na czym polega błąd polegający na wiecznym wyręczaniu i nadmiernym chronieniu młodzieży przed wysiłkiem fizycznym. Profesor Jędrzejko zadaje na nagraniu jedno kluczowe pytanie: dlaczego dorastająca córka, która na co dzień bez oporów korzysta z samochodu rodziców, nie dostaje do ręki odkurzacza i nie idzie posprzątać tego auta? Dlaczego nastolatka ma się nie zmęczyć, samodzielnie myjąc samochód na publicznej myjni w upalny dzień?

„Niech się spoci przy myciu, nie od wody, tylko od tej ciężkiej pracy. Wtedy zrobi rzecz niezwykłą. Jak brat rzuci papierek na podłogę, to powie − nie brudź, bo ja posprzątałam” − zauważa ekspert.

Praca fizyczna i włożony wysiłek mają gigantyczną wartość terapeutyczną i wychowawczą, o której jako społeczeństwo całkowicie zapomnieliśmy. Kiedy młody człowiek własnymi rękami doprowadzi coś do porządku, umyje szyby, wyszoruje felgi i poczuje autentyczne zmęczenie mięśni, zyskuje coś bezcennego − poczucie dumy ze swoich działań i szacunek dla cudzej pracy.

Profesor podkreśla, że dzieci trzeba w mądry sposób wzmacniać poprzez stawianie im realnych wyzwań, a nie bez przerwy bezmyślnie nagradzać i chwalić za sam fakt, że istnieją. Satysfakcja z dobrze wykonanego obowiązku buduje silną, stabilną psychikę i uczy, że na wszystko w życiu trzeba sobie zapracować, a darmowe bonusy i wieczne ułatwianie startu tworzą wyłącznie ludzi roszczeniowych i bezradnych wobec codziennych problemów.

Rodzice nie dostrzegają jutra. Największy grzech współczesnego wychowania

Najważniejszy wniosek, jaki płynie z poruszającego wystąpienia eksperta na Instagramie, dotyczy perspektywy czasowej, jaką przyjmują współcześni dorośli. Profesor Jędrzejko zauważa z przykrością, że rodzice całkowicie nie dostrzegają jutra − patrzą wyłącznie na to, co jest tu i teraz, skupiając się na natychmiastowym komforcie dziecka i unikaniu domowych wojen za wszelką cenę. Odpuszczanie zasad w wieku dziesięciu czy piętnastu lat dla świętego spokoju to krótkowzroczność, która zemści się z podwójną siłą za rok, pięć lub za dekadę, gdy ten młody człowiek założy własną rodzinę.

Wychowanie to proces długofalowy, w którym nie wolno odpuszczać fundamentalnych wartości, szacunku do starszych oraz odpowiedzialności za własne czyny. Naszym zadaniem jako dorosłych nie jest bycie fajnym kumplem do wiecznych układów i negocjacji, ale bycie silnym, stabilnym przewodnikiem, który potrafi postawić twardą granicę tam, gdzie kończą się żarty.

Czas przestać czuć się winnym za to, że wymagamy od dzieci normalnego zaangażowania w życie domu, bo mądre obowiązki w dzieciństwie to jedyna droga do stworzenia samodzielnych, odpowiedzialnych i twardo stąpających po ziemi ludzi, którzy w dorosłym życiu nie przestraszą się pierwszego lepszego kryzysu zawodowego czy osobistego.

Zobacz też: Psycholog wskazuje 8 zakazanych zwrotów do dziecka. Większość rodziców mówi je codziennie

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...