Dziadkowie zabrali wnuka na weekend, a wrócili z obcym dzieckiem. „Już nigdy nie zaufam teściom”
Jeszcze w piątek wieczorem była przekonana, że syn spędzi wspaniały czas z dziadkami. W niedzielę wieczorem zastanawiała się, co właściwie wydarzyło się przez te dwa dni, że do domu wróciło zupełnie obce dziecko.

Dziadkowie często mają słabość do wnuków i pozwalają im na trochę więcej niż rodzice. Dodatkowy deser, późniejsza bajka czy wybór filmu raczej nikogo nie dziwią. Problem może pojawić się wtedy, gdy „rozpieszczanie” oznacza całkowite zniesienie zasad, do których dziecko jest przyzwyczajone. Nasza czytelniczka przekonała się o tym po weekendzie, który jej sześcioletni syn spędził u teściów.
6-latek wrócił od dziadków odmieniony
Muszę się z kimś podzielić tym, co ostatnio odstawili moi teściowie, bo do tej pory jestem wściekła. Mam sześcioletniego syna, Felka. To naprawdę spokojny i fajny chłopiec. Wiadomo, czasem coś przeskrobie, jak każde dziecko, ale jest grzeczny, kulturalny, słucha nas i raczej nie robi scen.
W zeszły weekend teściowie zabrali go do siebie na dwa dni. Mają dom pod miastem, ogród, więc Felek bardzo się cieszył. Ja też pomyślałam, że dobrze mu zrobi trochę czasu z dziadkami. Dzisiaj już wiem, że drugi raz tak łatwo go tam nie puszczę.
„U babci wszystko było wolno”
Felek sam zaczął mi opowiadać, jak spędzili weekend. I z każdą kolejną rzeczą coraz bardziej otwierałam usta ze zdziwienia.
Okazało się, że mógł siedzieć przed telewizorem praktycznie do nocy. Dziadek kupił mu wielką paczkę słodyczy i nie było żadnego „najpierw obiad”. Jak nie chciał jeść, to nie jadł. Jak nie chciał sprzątać zabawek, to nie sprzątał. Wieczorem nie musiał iść spać o swojej porze, bo przecież „jest u dziadków”.
Do tego dziadek zabrał go do sklepu i pozwolił mu wybrać sobie kilka rzeczy, a potem jeszcze grali na konsoli tak długo, jak Felek chciał.
Słuchałam tego wszystkiego i tylko myślałam: naprawdę? Przez cały weekend ani razu nie padło słowo „nie”?
Wrócił do domu i zaczęła się jazda
Najgorsze zaczęło się po powrocie. Poprosiłam go wieczorem, żeby posprzątał klocki. Spojrzał na mnie i powiedział: „Nie będę, bo u babci nie musiałem”.
Przy kolacji nie chciał jeść, więc powiedziałam, że nie zrobię mu niczego innego. W odpowiedzi usłyszałam, że u babci mógł sobie zjeść słodycze. Kiedy odmówiłam, był płacz i krzyk.
Następnego dnia było jeszcze gorzej. Nie chciał się ubrać, nie chciał się kąpać, nie chciał iść spać. Na każdą moją uwagę miał jedną odpowiedź: „Ale dziadek pozwalał”.
Mój syn, który wcześniej potrafił przyjąć zwykłe „nie”, nagle odkrył, że można się kłócić z rodzicem o wszystko.
Najbardziej wkurzyło mnie to, że teściowie nie widzą problemu
Zadzwoniłam do teściowej i powiedziałam jej wprost, co się dzieje. Zamiast przeprosić albo chociaż przyznać, że może trochę przesadzili, usłyszałam: „Przecież był u dziadków”.
No właśnie był. I co z tego? Dziadkowie mogą rozpieszczać wnuka, jasne. Mogą kupić mu lody, zabrać na wycieczkę czy pozwolić wybrać film. Tylko po co robić z dwóch dni kompletny festiwal „możesz wszystko”, skoro później dziecko wraca do domu i uważa, że rodzice też mają się dostosować?
Teściowa stwierdziła jeszcze, że „dzieciństwo jest tylko jedno”. Naprawdę ręce mi opadły.
Na razie nie ma kolejnego weekendu
Nie twierdzę, że przez dwa dni Felek nagle stał się innym dzieckiem. Wiem, że mu przejdzie i że znowu wróci do swoich zasad. Tylko po co mam potem przez kilka dni walczyć z zachowaniem, którego wcześniej u niego nie było?
Dlatego na razie nie zostawię go u teściów na cały weekend. Mogą przyjechać do nas, mogą zabrać go na kilka godzin, mogą spędzać z nim czas. Nie mam z tym problemu.
Nie chcę tylko kolejny raz odbierać od nich dziecka, które po dwóch dniach patrzy na mnie jak na najgorszą matkę na świecie, bo nie pozwalam mu jeść żelków zamiast obiadu.
Naprawdę miałam wrażenie, że w piątek oddałam im Felka, a w niedzielę odebrałam jakiegoś obcego, rozpuszczonego urwisa.
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz także: „Chrumkają za nim”. Nazwała syna po dziadku, a dzieci w szkole robią z niego pośmiewisko