Dzień dobry, piszę do Was, bo jako matka czuję się całkowicie bezradna i potwornie poturbowana emocjonalnie przez to, co codziennie spotyka moją jedyną, dziewięcioletnią córeczkę. Kiedy dziewięć lat temu z mężem szukaliśmy dla niej idealnego imienia, byliśmy absolutnie zauroczeni polską kulturą, kinem i estradą z czasów minionej epoki, a nasz wybór padł na imię Kalina – tak przecież nazywała się legendarna, zjawiskowa gwiazda PRL-u, Kalina Jędrusik.

WIDEO…

player placeholder

Wystarczyło, że pani wyczytała listę obecności. Wtedy zaczął się horror

Wszystko zaczęło się tak naprawdę w młodszych klasach, ale prawdziwe kłopoty ruszyły w tym roku szkolnym, gdy dzieci zaczęły być wobec siebie wyjątkowo złośliwe. Na początku myślałam, że Kalinka po prostu przesadza, że to są zwykłe dziecięce przekomarzanki na przerwach, o których zapomina się po dzwonku na lekcję. Jednak kilka tygodni temu moja córka wróciła ze szkoły zaryczana, rzuciła plecak w kąt i przez dwie godziny nie chciała wyjść z łóżka, krzycząc, że nienawidzi swojego imienia i nienawidzi nas za to, jak ją nazwaliśmy. Okazało się, że rówieśnicy w klasie nie zostawili na niej suchej nitki i znaleźli sobie złośliwą, obrzydliwą rymowankę, którą wykrzykują za nią na każdym kroku. Moje małe, wrażliwe dziecko stało się pośmiewiskiem całej grupy.

Najgorsze jest to, że dzieci potrafią być okrutne i przekręcają to piękne imię na tysiąc najbardziej złośliwych sposobów. Wołają na nią Kałuża, śmieją się, że ma imię jak krzak, albo pytają, czy jej babcia też miała tak na imię, bo to przecież relikt z poprzedniego stulecia. W klasie wytykają ją palcami, a moja córeczka na lekcjach boi się podnieść rękę do góry, żeby nauczycielka nie wypowiedziała jej imienia na głos, bo to od razu wywołuje falę stłumionych śmieszków.

Zobacz także:

Myśleli, że to retro imię to synonim klasy. Dziś córka błaga nas o zmianę

Serce mi pęka, bo widzę, jak z radosnej, otwartej i niezwykle bystrej dziewczynki moja córka zamienia się w zalęknionego, zamkniętego w sobie klasowego wyrzutka. Rano przeżywamy w domu prawdziwy dramat – Kalina symuluje bóle brzucha, płacze w poduszkę i błaga mnie, żebyśmy zmienili jej imię na jakiekolwiek inne, najbardziej pospolite, byle tylko wtopić się w tłum i mieć święty spokój. Rozmawiałam o tym z mężem, ale on uważa, że uleganie presji rówieśników to błąd, bo dzieci zawsze znajdą powód do dokuczania.

Próbowałam też interweniować u wychowawczyni, ale pedagog zbyła mnie krótkim stwierdzeniem, że w tym wieku konflikty to norma i ona nie ma wpływu na to, co dzieci mówią do siebie na przerwach. Zostałam z tym problemem zupełnie sama.

Przez swoje imię dziewczynka codziennie płacze. Ostrzegam innych rodziców

Pisze ten list do Waszego portalu, bo wiem, jak wiele przyszłych mam przegląda teraz kalendarze i księgi imion w poszukiwaniu czegoś dumnie brzmiącego, starego i z klasą. Błagam Was, najpierw dobrze się zastanówcie. Współczesne dzieci nie znają gwiazd PRL-u, dla nich wszystko, co nie jest nowoczesne, staje się idealnym powodem do drwin.

Co ja mam teraz zrobić, jak mam pomóc własnemu dziecku, skoro rówieśnicy nie dają jej żyć? Czy urzędowa zmiana imienia w tym wieku to rzeczywiście jedyne koło ratunkowe, czy może powinnam walczyć o zmianę klasy i przepisać ją do innej szkoły, żeby zaczęła wszystko od nowa z czystą kartą?

Zrozpaczona Mama Kalinki


Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz też: Logopedzi i pedagodzy bezlitośni dla dawnego hitu. Ta bajka uczy dzieci najgorszych nawyków