Okazuje się, że łatwo wywołać burzę jednym szczerym wyznaniem. Ostatnio na popularnej facebookowej grupie „Mamy mamom” pojawił się wpis, który lotem błyskawicy zebrał setki komentarzy i wywołał prawdziwy pożar. Pewna młoda mama postanowiła zapytać inne kobiety o radę w sprawie swojego nietypowego układu domowego, z powodu którego spływa na nią potężna krytyka ze strony najbliższych znajomych. Dziewczyna razem z mężem zatrudniła pomoc domową − panią z Ukrainy, która z nimi mieszka, sprząta oraz całodobowo opiekuje się ich półtorarocznym dzieckiem.

WIDEO…

player placeholder

Autorka posta tłumaczy to w prosty sposób: „Ja jestem zabiegana”. Kobieta pracuje jedynie na pół etatu, a jako swój główny, wycieńczający obowiązek podaje konieczność ugotowania obiadu dla partnera, co w oczach innych matek stało się rażącą porażką wychowawczą i powodem do wstydu.

Pół etatu, obiad i pełen etat dla opiekunki. Czy to ucieczka od macierzyństwa?

Życie z małym dzieckiem pod jednym dachem bywa wyzwaniem, ale w tej konkretnej historii granice wygody zostały przesunięte w zupełnie nowe, nieznane dotąd rejony. Autorka wpisu szczerze przyznaje, że po prostu brakuje jej czasu na własną pociechę, a opieka nad maluchem ją przerasta. Doszła nawet do wniosku, że obca kobieta, która ma już za sobą własne macierzyństwo, wychowa jej dziecko znacznie lepiej niż ona sama.

Zobacz także:

Mąż kobiety nie widzi w tym żadnego problemu − wraca z biura, ma czyste mieszkanie i codziennie ciepły posiłek na stole, więc chętnie płaci za święty spokój. Problem w tym, że takie wyręczanie się na każdym kroku budzi kontrowersje, a znajomi pary otwarcie wytykają im, że uciekają od roli rodziców. Dziewczyna czuje żal i szuka pocieszenia w sieci, jednak zamiast klepania po plecach dostała jedynie złośliwe docinki ze strony innych polskich matek.

Internetowy lincz w grupie dla mam. „Czytałam to trzy razy i nie wierzyłam”

Reakcja komentujących kobiet była natychmiastowa i niezwykle ostra, bo dla większości z nich taka postawa to zwykłe, życiowe lenistwo. Pod postem natychmiast ruszyła lawina, a jedna z użytkowniczek napisała wprost: „Pracujesz na pół etatu i nie masz czasu, żeby zająć się swoim dzieckiem? Opiekunka może pomóc i odciążyć trochę matkę, ale nie jest od wychowywania dziecka...”.

Wiele kobiet nie potrafiło ukryć zażenowania faktem, że autorka robi z siebie wielce zapracowaną kobietę biznesu, podczas gdy jej jedynym realnym zajęciem jest spędzenie kilku godzin w pracy.

Kolejna komentująca mama nie owijała w bawełnę, pisząc dosadnie: „Czytałam to trzy razy. Za pierwszym nie wierzyłam, za drugim się dziwiłam. Co pomyślałam za trzecim razem − nie napiszę, bo bana dostanę. Dramat. Pół etatu, obiad − jeśli to max Twoich obowiązków, to gratuluję”.

Kiedy luksus idzie w złym kierunku. Starcie z tradycyjnym etosem Matki Polki

W dyskusji bardzo szybko pojawił się też mocny wątek porównawczy, w którym starsze roczniki mam zaczęły wyliczać, jak same radziły sobie z o wiele większą liczbą obowiązków, bez darmowej pomocy i bez auta. Jeden z najchętniej lajkowanych komentarzy brzmiał niemal jak manifest: „Kurczę, urodziłam czwórkę dzieci, cały czas na etacie. Dzieci woziłam do żłobka i przedszkola autobusem, nie miałam auta ani prawa jazdy. Obiad był codziennie, pranie, sprzątanie, lekcje z dziećmi. Jak ja to zrobiłam? Chyba zacznę się bardzo podziwiać. Już zaczęłam”.

Choć część kobiet próbowała tonować nastroje, pisząc, że posiadanie pieniędzy i pomocy to supersprawa, to nawet one zauważyły niezręczność całej tej sytuacji: „Odnosi się tylko wrażenie, że może poszło to trochę w złym kierunku. Ona mieszka z Wami, co jest dla mnie dziwne, ale może tylko dla mnie”.

Jako redakcja wolimy unikać ostrych ocen i łatwego szafowania mocnymi słowami. Prawda jest taka, że każdy z nas ma inny poziom wrażliwości, inne zasoby energii i zupełnie inną definicję domowego komfortu. Być może, zamiast oceniać cudze wybory, warto zadać sobie pytanie o to, dlaczego tak bardzo zatracamy we współczesnym świecie intuicję i wiarę we własne siły. Najważniejsze, by w tym całym pędzie nie zapomnieć, że najkrótsze nawet chwile spędzone z naszym maluchem budują więź, której nie zastąpi żadna, nawet najbardziej oddana pomoc domowa.

Zobacz też: Matka rozkręciła aferę w pociągu. „Zapłaciłam za miejscówkę, a musiałam stać, żeby jej bąbelek siedział przy oknie”