Reklama

„Nie musisz lubić swojego dziecka. O, już czuję, jak internet się odpala...” – zaczęła swój wpis Jesica Dragon-Podolak, znana w sieci jako @jestem_jesi. Twórczyni facebookowego profilu Mama&Miki postanowiła napisać o emocjach, o których rodzice nie zawsze chcą mówić głośno. Jej zdaniem można kochać dziecko najbardziej na świecie, a jednocześnie mieć dni, kiedy zwyczajnie nie ma się ochoty z nim przebywać.

„Są zachowania mojego dziecka, które mnie wkurzają...”

Autorka szybko wyjaśniła, że nie chodzi jej o brak miłości. Chodzi o coś znacznie bardziej przyziemnego – o sytuacje, w których własne dziecko po prostu działa rodzicowi na nerwy.

„Są zachowania mojego dziecka, które mnie po prostu wkurzają. Tak po ludzku” – napisała.

Jak przyznaje, zdarzają się chwile, kiedy nie ma ochoty rozmawiać z synem, a kolejne „mamo” potrafi wyczerpać jej cierpliwość.

„Po siedemnastym: Mamo, Mamo, MAMO, MAMOOOO, moja dusza opuszcza ciało i zostawia kartkę: »Radź sobie do ch* pana sam«” – żartuje. Jest również miejsce i na dziecięce żarty, które za pierwszym razem mogą być zabawne, ale za jedenastym już zdecydowanie mniej.

„Dobra matka powinna być permanentnie zachwycona”

Jesica podkreśla, że rodzicom sprzedano pewien wyidealizowany obraz macierzyństwa. Według niego dobra mama powinna cieszyć się każdą wspólną chwilą, tęsknić, kiedy dziecko jest w szkole, chcieć się bawić, słuchać i być wdzięczna, bo przecież „tak szybko rosną”.

„No rosną... i nadal potrafią być wkurzające. My też potrafimy” – zauważa.

Jej zdaniem chwilowe zirytowanie dzieckiem nie oznacza, że relacja jest zła. „Dziecko nie przestaje kochać matki dlatego, że czasami ma jej serdecznie dość. Dlaczego więc matka ma się czuć jak potwór, kiedy doświadcza dokładnie tego samego?” – pyta.

Podkreśla też, że jej syn jest po prostu człowiekiem, a nie „projektem jej macierzyństwa”. Ma własny charakter, humory, dziwactwa i pomysły, które czasami doprowadzają ją do szału. Co więcej: ona również czasem testuje jego cierpliwość i nie ma w tym nic niezwykłego.

„Nie zawsze się lubimy”

Wpis spotkał się z bardzo pozytywną reakcją. Pod postem pojawiło się kilkaset komentarzy i kilka tysięcy polubień. Wiele kobiet przyznało, że doskonale rozumie, o czym pisze autorka.

„Ja pierdziele, kocham Panią za ten wpis. Też tak samo mam, ale myślałam, że może to coś ze mną nie tak, nie z synem. My, matki, zawsze kochamy, ale nie zawsze lubimy ich zachowania” – napisała jedna z internautek.

Inna zauważyła: „Myślę, że każdy rodzic czasami nie lubi swojego dziecka, a jednocześnie kocha je najbardziej na świecie. Myślę, że te nasze dzieci nienawidzą nas kilka razy dziennie, a tak poza nami świata nie widzą. Są to normalne emocje, uczucia i zachowania, tylko nikt po prostu o tym głośno nie mówi, bo zostanie źle oceniony”.

„Dzięki, dobrze, że takie emocje wybrzmiewają wreszcie. Nie żyjemy w idealnym świecie i czasem mamy wszystkiego po kokardki, swoich dzieci też. Ile razy siadałam w ciszy i spokoju, bo moje nastolatki gdzieś wyszły i wreszcie miałam święty spokój. Oczywiście doceniam każdy nasz wspólny czas i moment. Ale faktycznie, nie zawsze się lubimy” – dodała kolejna mama.

Można kochać, ale nie lubić

Oczywiście nie zabrakło też krytycznych głosów. Niektóre osoby sugerowały, że skoro kobieta nie zawsze lubi własne dziecko, problem może leżeć w niej samej. Jednak zdecydowana większość komentujących odebrała wpis jako próbę zdjęcia z rodziców presji, by każdą chwilę z dzieckiem przeżywali jako najpiękniejszy moment życia.

Być może właśnie o to chodziło autorce. Można kochać człowieka bezwarunkowo, a jednocześnie nie lubić każdego jego zachowania. Rodzic też ma granice, gorszy dzień, potrzebę ciszy i prawo do irytacji. Sama złość czy chwilowa potrzeba odpoczynku od dziecka nie musi oznaczać braku miłości.

Problem zaczynałby się dopiero wtedy, gdy chwilowa frustracja zamienia się w trwałe odrzucenie, pogardę czy krzywdzące zachowania. Czym innym jest bowiem myśl „Mamo, błagam, idź przez pięć minut być sobą trochę dalej ode mnie”, a czymś zupełnie innym przekonanie, że rola matki ciąży tak bardzo, że chciałoby się z niej całkowicie zrezygnować.

Zobacz także: Ma 25 lat i macierzyństwo to najgorsze, co ją spotkało. „Od 6 miesięcy nic nie robię, tylko noszę”

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...