Powiedziała mężowi, że nie będzie wracać do pracy po macierzyńskim. „Chcę być utrzymanką, a jego rodzina na mnie naskoczyła”
Czy kobieta musi mieć własną pensję, żeby czuć się bezpiecznie? Moim zdaniem tak, ale nie dla wszystkich ta odpowiedź jest oczywista. Napisała do nas mama, która nie marzy o karierze, nie lubi swojej pracy i chciałaby po prostu zostać z dziećmi w domu. Jej podejście wywołało jednak dyskusję o niezależności finansowej kobiet.

„Powiedzcie mi szczerze, czy jestem roszczeniowa” – zaczyna swój wpis anonimowa mama na naszym profilu Mamy siebie. Po urlopie macierzyńskim została w domu. Teraz coraz częściej słyszy pytanie, kiedy zamierza wrócić do pracy. Tyle że ona wcale tego nie chce.
Jak tłumaczy, jej mąż bardzo dobrze zarabia i bez problemu są w stanie utrzymać rodzinę z jednej pensji. On sam wraca późno do domu, dlatego uważa, że finansowo korzystniej będzie, jeśli żona zostanie z dziećmi. „Chcę zajmować się dziećmi, domem i być mamą na cały etat” – pisze kobieta.
Problemem nie jest więc sytuacja finansowa rodziny, ale presja z zewnątrz. Rodzina męża uważa, że kobieta powinna mieć własne pieniądze. Ona sama nie widzi jednak powodu, żeby wracać do pracy, której zwyczajnie nie lubi.
„Czy każda matka musi chcieć kariery?”
„Czy naprawdę każda matka musi chcieć kariery i niezależności finansowej? Jeśli mąż może mnie utrzymać, dlaczego mam wracać do pracy, której zwyczajnie nie lubię?” – pyta internautka.
Pod wpisem pojawił się już prawie tysiąc komentarzy. Wiele kobiet przekonywało ją, że własny dochód to nie tylko kwestia ambicji czy kariery, ale także bezpieczeństwa.
„Przed twoim postem przeczytałam post o tym, jak facet mimo małżeństwa i dzieci wypieprzył kobietę z domu wraz z dziećmi, a ona nie ma nawet o co walczyć, bo nie była zameldowana. Więc tak, kobieta powinna być niezależna finansowo, bo nigdy nie wiesz, co los przyniesie” – napisała jedna z komentujących.
Inna poradziła, żeby kobieta nie wracała na siłę do obecnej pracy, ale jednocześnie nie rezygnowała całkowicie z własnych zarobków. „Skoro nie masz presji, żeby wrócić natychmiast do jakiejkolwiek pracy, to poszukaj na spokojnie innej. Takiej, którą będziesz lubić, może na część etatu. Jednak chociaż minimalna niezależność finansowa jest ważna” – przekonywała.
„Nie musisz wracać”
Nie wszystkie internautki uważały jednak, że autorka popełnia błąd. Część z nich stanęła po jej stronie i przypomniała, że każda rodzina może ustalić własny model.
„Nie musisz wracać. Skoro tak ustaliłaś z mężem, to ekstra. Ani rodzinie, ani nikomu się nie tłumacz” – napisała jedna z kobiet.
Inna przyznała, że sama chciałaby zostać w domu, ale obecnie nie może sobie na to pozwolić. „Mam ochotę również być mamą na cały etat, jednak nie możemy, przynajmniej na razie, »pozbyć się« mojej pensji. Rozumiem cię bardzo dobrze. Gdybym mogła, już teraz rzuciłabym pracę” – wyznała. Poradziła jej jednak, żeby rozważyła urlop wychowawczy zamiast definitywnego pożegnania z pracą.
Dyskusja pokazuje, że wciąż ścierają się dwa podejścia. Z jednej strony jest przekonanie, że własne pieniądze dają kobiecie większe poczucie bezpieczeństwa i możliwość poradzenia sobie w trudnej sytuacji. Z drugiej – część osób uważa, że jeśli partnerzy świadomie wybierają model, w którym jedno z nich pracuje, a drugie zajmuje się domem i dziećmi, nie powinno się tego automatycznie uznawać za życiowy błąd.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Facebook i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Niezależność finansowa i praca zawodowa nie muszą oznaczać dokładnie tego samego. Można mieć własne oszczędności, dostęp do wspólnych pieniędzy czy plan awaryjny, a jednocześnie przez kilka lat nie pracować zawodowo.
Ostatecznie najważniejsze pytanie nie brzmi więc, czy każda matka powinna pracować, ale czy decyzja o zostaniu w domu jest rzeczywiście wspólną decyzją obojga partnerów i czy oboje rozumieją jej konsekwencje. A przede wszystkim: czy kobiety rozumieją, czym może grozić przeniesienie odpowiedzialności finansowej na partnera.
Zobacz także:
- „Mąż zrobił ze mnie lenia i darmozjada przed całą rodziną, podczas gdy ja zajmowałam się dzieckiem. Smutną prawdę odkryłam na imieninach szwagra”
- Leżała wykończona na porodówce, gdy odwiedziła ją teściowa. „Przyniosła mojemu mężowi kanapeczki”
- Mąż urządził jej awanturę dwa tygodnie po porodzie. „Krzyczał, że jego mama nigdy by do tego nie dopuściła”