Reklama

Nadchodzi wrzesień, więc wielu rodziców staje przed trudnym wyborem – na jaką szkołę zdecydować się dla dobra dziecka. Już sam wybór między publicznymi placówkami może być ogromny, a jeżeli do tego dochodzi opcja posłania dziecka do prywatnej placówki, wybór jest jeszcze trudniejszy. Choć wydaje się, że prywatna szkoła to z założenia lepsza opcja, nie każde dziecko musi się w niej odnaleźć. Poza tym, czy przypadkiem posyłając malucha do prywatnej placówki, nie ograniczymy jego kontaktów społecznych? A może pozbędziemy go przeżyć, które sami pamiętamy z dzieciństwa? - Oba te miejsca tworzą zupełnie inne warunki do dorastania i niosą ze sobą inne wyzwania – tłumaczy psycholożka Karolina Gunia. Weźmy je zatem pod lupę.

Czas wyjść poza rankingi

Szkoły często podczas promocji przed rekrutacją chwalą się miejscem, jakie zajmują np. w województwie lub nawet w całej Polsce. Ma to ułatwić decyzję kandydującym – czy to uczniom, czy wcześniej, gdy dzieci są jeszcze małe, rodzicom chcącym wybrać jak najlepszą placówkę dla swojej pociechy. O ile może to mieć sens w przypadku starszych uczniów, którzy kierują się rankingiem przy wyborze liceum lub uczelni – choć i to nie zawsze – o tyle rodzice maluchów powinni być ostrożniejsi przy kierowaniu się tego typu rankingami.

- Dobra szkoła to nie ta z najwyższym miejscem w rankingu, ale ta, która pasuje do charakteru, wrażliwości i potrzeb konkretnego dziecka – tłumaczy Karolina Gunia. – Oba te miejsca tworzą zupełnie inne warunki do dorastania i niosą ze sobą inne wyzwania. Rodzice bardzo często popełniają błąd, patrząc wyłącznie na rankingi i wyniki egzaminów. Suche statystyki nie pokazują tego, ile stresu kosztowało dzieci zdobycie tych punktów. Zamiast tego należy zadać sobie kluczowe pytanie: „Czy moje dziecko w tym konkretnym klimacie szkoły będzie czuło się bezpiecznie, wartościowo i czy będzie znane z imienia”. Dziecko uczy się najlepiej wtedy, gdy czuje się bezpiecznie. Jeśli atmosfera jest stresująca, nawet najlepszy program nie pomoże.

Trzeba przyznać, że zarówno szkoły prywatne, jak i publiczne mają swoje plusy i minusy, które warto wziąć pod uwagę. W przypadku szkół prywatnych bez wątpienia dużą zaletą są kameralne klasy oraz indywidualne podejście do ucznia. Nauczyciele mają więcej czasu i możliwości, aby poświęcić uwagę tylko naszemu dziecku i dopasować sposób nauczania do jego potrzeb. Nie da się jednak ukryć, że w szkołach prywatnych często jest duży nacisk na osiąganie wyników, co łączy się z presją wywieraną na uczniów. Z kolei w szkole publicznej klasy są większe i nauczyciele często nie mają możliwości, aby indywidualnie podejść do każdego podopiecznego. Dziecko ma jednak kontakt z osobami z różnych środowisk, uczy się tolerancji i empatii i ma więcej kontaktów ze swoimi rówieśnikami, co wzmocni jego umiejętności społeczne.

Odpowiadając zatem na pytanie, którą szkołę lepiej wybrać, trzeba stwierdzić stare dobre: „to zależy”. Przy czym nie zostawimy was w potrzebie. Kluczem do rozwikłania tej zagadki są elementy osobowości twojego dziecka.

Szkoła to środowisko naturalne twojego dziecka

Każdy rodzic, wybierając szkołę dla swojego dziecka, powinien pamiętać o tym, że przez najbliższych kilka lat stanie się ona drugim domem malucha. To właśnie tam będzie spędzał czas, to nauczyciele będą sprawować nad nim opiekę, tam będzie nawiązywał pierwsze przyjaźnie i zdobywał wiadomości przydatne w przyszłości. Ta świadomość jest oczywiście obciążająca, ale też może ułatwić sprawę, bo pokazuje, że klimat wybranego przez nas miejsca musi być kompatybilny z osobowością dziecka.

- Przed podjęciem tej decyzji warto przede wszystkim odrzucić własne wyobrażenia i oczekiwania, a uważnie przyjrzeć się dziecku takim, jakie ono naprawdę jest. Szkoła musi współgrać z naturalnym temperamentem i potrzebami młodego człowieka, aby wspierać jego rozwój, a nie skazywać go na codzienną walkę o przetrwanie – mówi psycholożka i wskazuje kluczowe obszary, jakie każdy rodzic powinien wziąć pod uwagę w tym przypadku:

  • Poziom wrażliwości i odporności na stres – warto szczególnie zwrócić uwagę na to, jak dziecko reaguje na hałas, pośpiech, tłum czy krytykę. Dzieci wysoko wrażliwe charakteryzują się głębokim przetwarzaniem docierających sygnałów i bardzo silną empatią, przez co w chaosie i nadmiarze bodźców niezwykle szybko się męczą.
  • Temperament – dziecko o cechach introwertycznych naturalnie potrzebuje samotności lub towarzystwa jedynie najbliższych osób, by odpocząć, zazwyczaj woli pomyśleć, zanim się wypowie i źle znosi to, gdy zostaje niespodziewanie wywołane do tablicy. Podczas gdy ekstrawertyk będzie potrzebował przestrzeni do rozwijania skrzydeł i działania w grupie.
  • Potrzeba ruchu i profil sensoryczny – niektóre dzieci, np. z ADHD czy spektrum autyzmu, wykazują naturalną potrzebę ruchu, który pomaga im się skoncentrować i zmuszanie ich do siedzenia w bezruchu przez wiele godzin rodzi u nich ogromny stres.
  • Sposób uczenia się i dojrzałość emocjonalna – dobrze jest ocenić, jak dziecko znosi porażki i jak reaguje na uwagi. Umieszczenie dziecka o wolniejszym tempie pracy lub specyficznych trudnościach w nauce w szkole o wysokich wymaganiach może doprowadzić do kryzysu.

Określenie tych elementów osobowości dziecka jest kluczowe przy wybraniu odpowiedniej szkoły. Oczywiście warto też rozeznać się w środowisku, czy na pewno ta placówka jest dobra. Bo najlepsze rozeznanie mają dzieci do niej uczęszczające oraz ich rodzice.

Wywiad środowiskowy czas-start

- Warto osobiście odwiedzić szkołę wraz z dzieckiem i obserwować interakcje: jak nauczyciele rozmawiają z uczniami, jaka atmosfera panuje na korytarzach, jak placówka podchodzi do integracji, różnorodności oraz rozwiązywania konfliktów rówieśniczych. Warto również porozmawiać ze znajomymi lub wejść na lokalne grupy sąsiedzkie w mediach społecznościowych i zapytać o konkretną placówkę albo zagadać do rodziców czekających na dzieci i zapytać wprost, jak szkoła radzi sobie z problemami i czy dzieci chętnie do niej chodzą – podkreśla psycholożka.

Istotne jest jednak to, aby nie porównywać się z innymi rodzicami. A tak często jest, gdy rodzice decydują się na placówkę prywatną. Chcą pokazać swój status, zależy im na tym, aby dziecko miało kontakt z dziećmi ich znajomych, a także chcą zapewnić swojemu maluchowi tzw. „lepszy start”.

- To bardzo ludzka potrzeba akceptacji i docenienia w swojej grupie. Najczęściej te wszystkie powody po prostu się ze sobą mieszają. Jednak z perspektywy psychologa najważniejsze jest jedno: dopóki dziecko czuje się w szkole bezpiecznie i może być sobą, motywacje rodziców schodzą na dalszy plan. Problem pojawia się tylko wtedy, gdy dziecko musi być idealne i nie ma prawa do błędów tylko po to, by rodzina „dobrze wyglądała” na zewnątrz – tłumaczy psycholożka. – Czym tak naprawdę jest ten „lepszy start”? Często podświadomie kojarzymy go z doskonałymi wynikami egzaminów, świadectwem z paskiem i dyplomem prestiżowej uczelni. Zdarza się, że dzieci w bardzo wymagających placówkach wchodzą w dorosłość z ogromnym bagażem stresu, lęków i poczucia, że wiecznie muszą z kimś rywalizować, by być coś wartymi. Płacenie za szkołę samo w sobie nie jest gwarancją życiowego sukcesu czy szczęścia dziecka. Prawdziwie „lepszy start” to nie tylko oceny, ale przede wszystkim stabilne zdrowie emocjonalne – podsumowuje psycholożka.

Kluczowe jest zapewnienie dziecku bezpieczeństwa, które często jest mylnie postrzegane jako chronienie go przed dużymi grupami rówieśników, którzy mogą pochodzić z różnych środowisk. W rzeczywistości o wiele bardziej stresująca dla naszej pociechy może być presja związana z wynikami w nauce lub kwestia bycia ciągle na świeczniku.

„Wszystkie moje dzieci chodziły do tej szkoły”

Kwestia wyboru szkoły jest też często związana z pokoleniami. Ileż to razy, szczególnie w małych miejscowościach, słyszeliśmy, że do jakiejś szkoły chodziła mama, ciocia, siostra, teraz czas na Hanię czy Zosię… Nawet nauczyciele często w takich przypadkach mylą imiona dzieci, bo uczyli już kilka pokoleń z danej rodziny. Często to główny czynnik motywujący rodziców do posłania malucha do tej czy innej szkoły – niezależnie od tego, czy jest prywatna, czy publiczna. A to powinno być o wiele bardziej indywidualne.

- Rodzeństwo może wychowywać się w tym samym domu, a mieć zupełnie inne charaktery i odporność psychiczną. Z tego powodu szkoła, w której jedno dziecko rozkwita, dla drugiego może okazać się obciążającym i niedopasowanym środowiskiem. Jeśli jedno z rodzeństwa świetnie radzi sobie w bardzo wymagającej szkole, posłanie tam drugiego dziecka, które na przykład uczy się wolniej lub jest bardziej wrażliwe, może być dla niego destrukcyjne. Zacznie się ono nieustannie porównywać do rodzeństwa, co zniszczy jego poczucie własnej wartości. Dlatego warto dopasować szkołę pod unikalne potrzeby dziecka, a nie kopiować schemat starszego brata czy siostry – informuje Karolina Gunia.

Rozmowa z dzieckiem jest tu niezwykle istotna. Warto słuchać malucha i powstrzymać się przed narzucaniem mu swojego zdania. Zadawać celne pytania, np. o to, czy woli bawić się w mniejszych grupach czy większych, czy głośne zabawy w przedszkolu były dla niego ok, czy jednak wolało spokojne zadania wykonywane przy stoliku. Warto spojrzeć na jego dotychczasowe kontakty z rówieśnikami – jak odnajduje się w różnych grupach. Do tego dochodzi kwestia samej nauki – tego, jak przyswaja wiedzę, czy potrzebuje indywidualnego podejścia, czy jest samodzielne. To masa celnych informacji, które mogą nam pomóc w wyborze odpowiedniej placówki.

„Lepsza szkoła” nie istnieje

Rankingi rankingami, ale nie istnieje coś takiego jak lepsza i gorsza szkoła. Z psychologicznego punktu widzenia to nie wyniki uczniów są najistotniejsze, a to, jak czują się w danej placówce i ich bezpieczeństwo. Dlatego niezależnie od tego, jaką szkołę wybierzemy, kluczowe jest rozmawianie z naszym dzieckiem także w trakcie jego nauki. Wrzesień minie, maluch wdroży się na dobre w życie szkoły i wtedy otrzymamy najjaśniejsze informacje na temat tego, jak radzi sobie w danej placówce.

- Niedopasowanie szkoły najszybciej zauważymy po codziennym zachowaniu i emocjach dziecka. Pierwszym i najbardziej widocznym sygnałem jest nagła, silna niechęć do chodzenia do szkoły oraz ogólny spadek zainteresowania jakąkolwiek aktywnością. Dziecko może stać się apatyczne, błądzić myślami, a także zacząć izolować się od rówieśników i stronić od wspólnych zabaw, w których wcześniej chętnie brało udział. Bardzo alarmujące są też sygnały płynące bezpośrednio z ciała. Dziecko może skarżyć się na bóle brzucha czy głowy, mieć problemy z zasypianiem, a w skrajnych przypadkach przed samym wyjściem z domu mogą pojawić się nawet mdłości lub wymioty. U dzieci wysoko wrażliwych niedopasowane środowisko szybko prowadzi do przeciążenia, co objawia się wybuchami złości z błahego powodu, płaczliwością oraz gwałtownym spadkiem samooceny – tłumaczy psycholożka.

Pamiętajmy, że to właśnie my jesteśmy największym wsparciem naszego dziecka. Niezależnie od tego, czy wybierzemy szkołę prywatną czy publiczną, nikt nie zagwarantuje mu takiego poczucia bezpieczeństwa jak rodzice. A drugi dom pozostanie zawsze tym drugim – oby jak najlepszym, ale nigdy nie zastąpi tego pierwszego.


Karolina Gunia – psycholożka, absolwentka Uniwersytetu Opolskiego. Na co dzień pracuje z dziećmi, młodzieżą i rodzicami zarówno w szkole, jak i w gabinecie prywatnym. W swojej pracy zajmuje się przede wszystkim emocjami, relacjami rówieśniczymi, relacją dziecko-rodzic oraz codziennymi wyzwaniami, z jakimi mierzą się rodziny. Pomaga rodzicom lepiej rozumieć zachowanie dziecka i dostrzegać stojące za nim emocje oraz potrzeby, a dzieciom i nastolatkom lepiej rozumieć siebie i radzić sobie z trudnościami. Prowadzi profile edukacyjne na Instagramie i Facebooku @karolina.psychologdzieci, gdzie popularyzuje wiedzę z zakresu psychologii dziecka i rodzicielstwa, przekładając ją na konkretne sytuacje z codziennego życia rodzin.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...