Wszyscy miewamy momenty, kiedy „elektroniczna niania” w postaci tabletu czy telewizora ratuje nam życie, pozwalając na wypicie ciepłej kawy lub dokończenie pilnego maila. Sama nie jestem święta i doskonale rozumiem tę potrzebę świętego spokoju, którą technologia podaje nam na tacy. Jednak istnieje bardzo cienka granica między kontrolowanym relaksem a totalną anarchią, która może bezpowrotnie zniszczyć psychikę malucha.

WIDEO…

player placeholder

Kilka dni temu moja bliska kuzynka Asia odwiedziła swoją dawną przyjaciółkę z lat studenckich, która jest mamą uroczego, trzyletniego Antosia. To, co zastała w ich salonie, sprawiło, że do teraz na samą myśl przechodzą mnie dreszcze. To nie była zwykła chwila nieuwagi – to był obrazek, który idealnie podsumowuje współczesny, przerażający trend oddawania wychowania w ręce bezdusznych algorytmów.

Przerażające animacje ukryte pod płaszczykiem niewinnych bajek

Moja kuzynka weszła do mieszkania, w którym panował podejrzany, wręcz nienaturalny spokój jak na dom z energicznym trzylatkiem. Przyjaciółka krzątała się w kuchni, parząc herbatę i radośnie opowiadając o nowym przepisie na ciasto. Maluch siedział na dywanie w salonie, wpatrzony w ogromny telewizor z otwartymi ustami. Kiedy moja kuzynka zerknęła na ekran, poczuła, jak krew odpływa jej z twarzy, a żołądek kurczy się w bolesnym skurczu.

Zobacz także:

Na YouTubie leciała potworna, mroczna animacja z upiornymi dźwiękami, które z pewnością u dorosłego wywołałyby niepokój. Postacie przypominające znane i lubiane maskotki z dziecięcych uniwersów goniły się z niebezpiecznymi narzędziami i krzyczały wniebogłosy w rytm psychodelicznej muzyki. Trzylatek siedział jak zaklęty, niemal nie mrugając powiekami, całkowicie zahipnotyzowany tym festiwalem brutalności. Co najgorsze, ten mały człowiek chłonął każdą sekundę tego koszmaru bez żadnej tarczy obronnej, jaką jest dojrzały układ nerwowy.

Reakcja matki, która zwala z nóg każdego rodzica

Przerażona Asia natychmiast zawołała koleżankę z kuchni, będąc święcie przekonana, że doszło do jakiejś potwornej pomyłki lub błędu aplikacji. Spodziewała się natychmiastowej paniki, przeprosin i nerwowego szukania pilota, by jak najszybciej wyłączyć to toksyczne widowisko. Rzeczywistość okazała się jednak o wiele bardziej brutalna i oderwana od jakichkolwiek standardów bezpiecznego wychowania.

Matka Antosia weszła do pokoju z uśmiechem, spojrzała na ekran z całkowitą obojętnością i machnęła lekceważąco ręką, podając filiżankę z herbatą. „Ojej, daj spokój, on to po prostu uwielbia i sam sobie to włącza na pilocie, jest taki sprytny” – rzuciła z dumą w głosie, jakby opowiadała o tym, że jej syn potrafi już samodzielnie zawiązać buty. Kobieta była szczerze przekonana, że skoro dziecko nie płacze i siedzi cicho, to znaczy, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Ta skrajna ignorancja i ślepota na krzywdę własnego dziecka uświadomiła mi, jak głęboko jako społeczeństwo daliśmy się uśpić cyfrowemu potworowi.

Algorytmy YouTube kontra bezradny mózg małego dziecka

Jako dziennikarka z wieloletnim stażem muszę głośno i wyraźnie powiedzieć to, o czym alarmują psycholodzy dziecięcy i neurolodzy na całym świecie. Mózg trzyletniego dziecka nie odróżnia fikcji od rzeczywistości w taki sposób, jak robi to dorosły człowiek. Dla takiego malucha makabryczne sceny wyświetlane na ekranie są realnym zagrożeniem, które wywołuje gigantyczny wyrzut kortyzolu i wprowadza organizm w stan ciągłej walki lub ucieczki. Pozwalanie dziecku na to, by algorytm YouTube sam decydował o kolejnych odtwarzanych filmach, to jak zostawienie trzylatka samego w ciemnym, niebezpiecznym lesie pełnym drapieżników.

Dumne powtarzanie, że „on sam sobie to włącza”, nie jest dowodem na genialny intelekt dziecka, ale bolesnym świadectwem rodzicielskiego zaniedbania i lenistwa. Jeśli nie zaczniemy natychmiast kontrolować tego, co nasze dzieci chłoną wzrokiem i słuchem, za kilka lat obudzimy się w świecie ludzi o głębokich zaburzeniach lękowych i emocjonalnie otępiałych.

Pora odzyskać piloty, włączyć aplikacje YouTube Kids z rodzicielskimi filtrami (o ile w ogóle w przypadku 3-latków!), a przede wszystkim – zacząć znowu być obecnym i czujnym przewodnikiem w cyfrowym świecie naszych dzieci.

Zobacz też: Włączasz maluchowi tę bajkę przed snem? Logopedzi biją brawo, bo ta prosta animacja genialnie rozwija mowę u 3-latków