Przez miesiąc się nie myją i nie otwierają okien. Ten luksus chińskich mam w połogu sprawia, że Polki zżera zazdrość
Współczesne podejście do regeneracji organizmu po narodzinach dziecka potrafi różnić się w zależności od szerokości geograficznej, pod którą przychodzi nam rodzić. Zasady, które w naszej kulturze wywołałyby natychmiastowy opór i niedowierzanie, w innych zakątkach świata stanowią fundament luksusowej opieki nad młodą mamą.

Codzienne przeglądanie mediów społecznościowych regularnie udowadnia mi, jak niewiele wiemy o macierzyństwie w innych kulturach i jak łatwo oceniamy tradycje, których zupełnie nie rozumiemy. Ostatnio na moim Instagramie wyświetlił się niezwykle ciekawy post polsko-chińskiej influencerki, Kai Ducati, która z właściwym sobie humorem poruszyła temat azjatyckich rytuałów po narodzinach dziecka.
Dziewczyna przyznała, że jako pół Polka i pół Chinka regularnie słyszała od znajomych jedno, pełne niedowierzania pytanie: „Kaia, a Ty też będziesz siedzieć miesiąc w domu bez mycia włosów?”.
Jej wpis wywołał potężną dyskusję o dawnej tradycji zwanej zuo yuezi, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza po prostu „siedzenie przez miesiąc”. Chodzi o rygorystyczny zestaw zasad, według których młode matki przez trzydzieści dni po porodzie dosłownie nie myją ciała, unikają jakichkolwiek przeciągów i nie otwierają okien w swoich sypialniach. Brzmi jak średniowieczny koszmar?
Prawda jest taka, że niejedną kobietę zżera zazdrość, gdy tylko dowiaduje się, co tak naprawdę kryje się za tą pozorną udręką higieniczną. Czytając o tym, jak wygląda prawdziwy odpoczynek na Dalekim Wschodzie, poczułam potężny żal, że w naszym kraju połóg wciąż kojarzy się głównie z szybkim powrotem do gotowania, sprzątania i codziennej rutyny.
Walka z zimną energią. Skąd wziął się ten przedziwny chiński zakaz kąpieli po porodzie?
Żeby w pełni zrozumieć sens tego azjatyckiego rytuału, musimy na chwilę odrzucić nasze europejskie nawyki i spojrzeć na ciało kobiety z perspektywy tradycyjnej medycyny chińskiej. Tamtejsi lekarze od ponad dwóch tysięcy lat wierzą, że poród całkowicie pozbawia kobietę życiowej energii, pozostawiając jej organizm skrajnie wychłodzonym i podatnym na wszelkie infekcje. Każdy powiew chłodnego powietrza z klimatyzacji, otwartego okna, a nawet kontakt z bieżącą wodą podczas kąpieli pod prysznicem jest traktowany jako zagrożenie, które może przynieść kobiecie kłopoty.
Dlatego młoda mama jest dosłownie okutana ciepłymi ubraniami, pije wyłącznie gorące napary ziołowe i przebywa w ogrzewanym pokoju. Współczesne Chinki, w tym również influencerki, coraz częściej modyfikują te dawne, surowe zakazy. Używają suchego szamponu, dbają o higienę za pomocą ciepłych ręczników nasączonych ziołami, ale ogólny szkielet tradycji pozostaje nienaruszony − przez miesiąc ich jedynym zadaniem jest leżenie i dawanie swojemu ciału czasu na całkowitą regenerację w łóżku.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Hotele połogowe za fortunę. Dlaczego azjatycki połóg to szczyt marzeń?
Teraz przechodzimy do momentu, w którym polskim mamom po prostu opadają szczęki z wrażenia, a w ich oczach pojawia się czysta zazdrość. W Chinach zuo yuezi nie oznacza bowiem, że wycieńczona kobieta siedzi sama w zamkniętej kawalerce, próbując ogarnąć płaczącego noworodka i stertę brudnego prania. Macierzyństwo na Dalekim Wschodzie wspiera ogromny, luksusowy przemysł. Zamożniejsze rodziny na ten wyjątkowy miesiąc wynajmują miejsca w specjalnych hotelach połogowych, które przypominają najbardziej ekskluzywne uzdrowiska spa.
Kobieta ma tam do dyspozycji lekarza, sztab wyspecjalizowanych pielęgniarek oraz tzw. pui yuet − profesjonalną opiekunkę, która całodobowo zajmuje się noworodkiem, masuje młodą mamę, robi specjalne owijania ciała i uczy pielęgnacji. Kuchnia hotelowa serwuje kobiecie pięć zbilansowanych, ciepłych posiłków dziennie, opartych na tradycyjnych recepturach ułatwiających laktację i gojenie ran. Młoda matka dosłownie nie musi nawet kiwnąć palcem − jej jedynym obowiązkiem jest spanie, karmienie piersią i powolne wracanie do sił po trudach ciąży.
Koniec z umęczeniem po porodzie. Czego możemy nauczyć się od azjatyckich mam?
Ta niesamowita dbałość o kobietę w połogu obnaża bolesną prawdę o tym, jak wiele brakuje nam do tych azjatyckich standardów. U nas młoda mama często już kilka dni po wyjściu ze szpitala czuje potężną presję, by udowodnić wszystkim wokół, że jest idealną, samowystarczalną kobietą. Nierzadko wstaje z łóżka, robi zakupy, gotuje obiady dla partnera i z uśmiechem na twarzy przyjmuje w salonie całe wycieczki krewnych, którzy chcą zobaczyć malucha, kompletnie ignorując jej fizyczne wycieńczenie.
Powinnyśmy czerpać inspirację z mądrości Wschodu i zrzucać z siebie przynajmniej część domowych obowiązków w pierwszych tygodniach po porodzie. Pozwolenie sobie na autentyczny odpoczynek to nie jest egoizm, ale troska o siebie i dziecko. W końcu mądre rodzicielstwo zaczyna się od zaopiekowanej, silnej i przede wszystkim wypoczętej matki.