Reklama

Spędzając czas na placach zabaw, w kawiarniach czy obserwując codzienne zakupy młodych rodzin w marketach, można dojść do jednego wniosku: jako polscy rodzice mamy ogromną skłonność do natychmiastowego reagowania na każdy, nawet najmniejszy kaprys naszego kilkulatka.

Ostatnio wpadła mi w ręce genialna książka amerykańskiej dziennikarki Pameli Druckerman „W Paryżu dzieci nie grymaszą”, która z zapartym tchem analizowała tamtejszy model macierzyństwa. Autorka zauważyła fascynującą rzecz − podczas gdy amerykańscy czy polscy rodzice biegają za dzieckiem, które np. marudzi przy stole, francuskie maluchy potrafią spokojnie siedzieć w restauracji i czekać na posiłek bez ani jednej łzy.

Okazuje się, że za tym spokojem stoi jedno słowo, którego polscy rodzice po prostu nie potrafią poprawnie użyć, a które we Francji stanowi absolutny fundament zdrowego rozwoju emocjonalnego każdego dziecka. Chodzi o proste słowo „Poczekaj”, które dla Francuzów jest kluczem do nauki samokontroli już od pierwszych miesięcy życia.

Magia paryskiego wychowania. Dlaczego francuskie dzieci potrafią czekać?

Kiedy Pamela Druckerman zamieszkała w Paryżu, doznała prawdziwego wstrząsu, widząc, jak zrelaksowani i spokojni są tamtejsi rodzice. Francuskie matki nie rzucają wszystkiego w ułamku sekundy, gdy roczne dziecko zapłacze w łóżeczku, ani nie przerywają rozmowy z koleżanką, gdy trzylatek zaczyna ciągnąć je za spódnicę.

Sekret polega na tym, że od samego początku maluchy są tam systematycznie i z wielką miłością ugruntowywane w przekonaniu, że nie są pępkiem świata, a dorośli mają prawo do własnej przestrzeni. Nauka czekania nie jest tam traktowana jako surowy zakaz czy okrucieństwo, ale jako naturalny element treningu mózgu. Kiedy francuskie dziecko domaga się uwagi lub kolejnej zabawki, mama nie wpada w złość, tylko ciepłym, ale twardym głosem mówi „Poczekaj”, dając maluchowi szansę na stopniową naukę cierpliwości. Dzięki temu kilkulatki rozwijają ogromną zaradność życiową i psychiczną odporność na stres.

Pułapka natychmiastowej gratyfikacji. Gdzie polscy rodzice popełniają błąd?

W naszym kraju współczesne wychowanie poszło w zupełnie inną stronę, tworząc iluzję, że dobre rodzicielstwo to natychmiastowe spełnianie każdej zachcianki i reagowanie na każdy jęk. Polskie mamy często czują potężny lęk przed płaczem dziecka, dlatego gdy ono tylko zawoła, natychmiast rzucają gotowanie, rozmowę czy pracę, byle nie wybuchła awantura.

Gdy zaś próbujemy użyć słowa „Poczekaj”, robimy to już zazwyczaj ze złością lub bezradnością w głosie, co maluch natychmiast wyczuwa. Zbyt często ulegamy też presji, by od razu reagować, np. na marudzenie, a potem żalimy się na forach internetowych, że jako rodzice jesteśmy skrajnie wypompowani z energii. Nie dając dziecku przestrzeni na czekanie, wychowujemy ludzi, którym trudno będzie odnaleźć się w świecie, w którym nic nie będzie przecież na każde zawołanie.

Jak wdrożyć francuski sposób we własnym domu?

Wprowadzenie tej genialnej francuskiej metody wymaga od nas, dorosłych, wykazania się ogromną konsekwencją. Kiedy przygotowujesz obiad, a dziecko domaga się natychmiastowego ułożenia klocków, nie rzucaj garnków i nie krzycz w złości. Podejdź do dziecka, kucnij, złap z nim kontakt wzrokowy i powiedz spokojnym, pewnym głosem: „Teraz gotuję, poczekaj pięć minut, aż skończę, i wtedy przyjdę”.

Na początku może pojawić się niezrozumienie i płacz, ale jeśli nie ulegniesz i nie przerwiesz swojej czynności, dziecko dostanie jasny komunikat, że twoje bariery są sztywne i nienaruszalne. Francuska szkoła uczy, że te krótkie chwile zwłoki są dla kilkulatka bezcennym treningiem − w tym czasie dziecko uczy się samodzielnie organizować sobie czas, uspokajać emocje i radzić sobie z odmową. To właśnie tak buduje się mądre rodzicielstwo oparte na wzajemnym szacunku i empatii, w którym dorośli nie rezygnują z własnego życia, a dzieci wyrastają na silnych, niezależnych i szczęśliwych ludzi.

Zobacz też: Japończycy odkryli sekret samodzielności dzieci. Oto co naprawdę może robić 4-latek w kuchni

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...