Jak zadbać o odporność dziecka?
fot. AdobeStock

Jak wzmocnić odporność dziecka, by nie chorowało?

Każda choroba dziecka to duże wyzwanie, szczególnie jeśli długo trwa i konieczne jest leczenie antybiotykiem, a czasem nawet pobyt w szpitalu. Jak wzmocnić odporność dziecka, by nie chorowało lub żeby przynajmniej przebieg infekcji był lżejszy?
Jak zadbać o odporność dziecka?
fot. AdobeStock
Układ odpornościowy małego dziecka jest niedojrzały, dopiero się kształtuje, dlatego lekarze często podkreślają, że to normalne, że małe dziecko częściej choruje. Jeśli chodzi do żłobka lub przedszkola, może mieć infekcje nawet 8-10 razy w ciągu roku. Nie należy się tym niepokoić, jeśli są one lekkie: z katarem, kaszlem, niewysoką gorączką i nie jest konieczne podawanie antybiotyków. Jednak dla dziecka nawet zwykłe przeziębienie może być odczuwane jak ciężka choroba, gdyż katar czy kaszel przeszkadza w jedzeniu, śnie, zabawie, a gorączka powoduje złe samopoczucie. Dla rodziców również każda infekcja u dziecka to wyzwanie, zwłaszcza jeśli przeziębia się ono kolejny raz, po krótkim pobycie w przedszkolu. Dlatego warto zrobić wszystko, by dziecko chorowało jak najrzadziej, a jeśli nawet zachoruje, to żeby infekcje były jak najlżejsze i trwały jak najkrócej.

„Tabletki” na odporność

Nie ma jednego środka, który zapewni dziecku dobrą odporność. Tuż po urodzeniu jego układ odpornościowy nie jest jeszcze prawidłowo ukształtowany, będzie kształtował się przez kilka lat życia. – Duży wpływ na jego prawidłowy rozwój ma sposób odżywiania, aktywność fizyczna, oddychanie czystym powietrzem (niewdychanie dymu tytoniowego i smogu), odpowiednia ilość snu, a także to, w jaki sposób dziecko jest leczone w trakcie infekcji (trzeba unikać stosowania antybiotyków w leczeniu infekcji wirusowych) – mówi dr Joanna Gzik, lekarz pediatra.

Dla odporności ważne są m.in. witaminy A, C i D, cynk, żelazo, kwasy omega-3. W zaspokojeniu zapotrzebowania organizmu na nie pomoże zróżnicowana dieta, bogata w warzywa, owoce, kasze, ryby i dobrej jakości niewielkie ilości mięsa. Problem jest jednak z witaminą D: organizm wytwarza ją w skórze, pod wpływem promieni słonecznych, dlatego dziecko powinno codziennie przebywać na dworze. – Nie zawsze w naszym klimacie jest to możliwe, zwłaszcza zimą, kiedy dzień jest krótki. Czasem pogoda zimna i słotna też nie zachęca do spacerów. Starajmy się jednak, jeśli to możliwe, spędzić z dzieckiem trochę czasu na sankach, łyżwach, ślizgawce czy zabawach w śnieżki i lepienie bałwana – radzi dr Gzik.

Ponieważ niemowlętom i dzieciom do końca 2. roku życia zaleca się ochronę przed promieniami UV, trzeba podawać im przez cały rok witaminę D w odpowiedniej dawce. Starsze dzieci (a także dorośli) powinni przyjmować ją jesienią i zimą, gdy nie dociera do nas odpowiednia ilość promieni UV.

Dieta: urozmaicona, dużo warzyw, owoców, kasz

Witaminy i składniki mineralne, ważne dla układu odpornościowego, najlepiej przyswajają się z naturalnych produktów, a nie z suplementów diety, dlatego podstawą zdrowia jest właściwy sposób odżywiania. – Polecam warzywa i owoce z naszej strefy klimatycznej. Jesienią i zimą radzę podawać dzieciom zwłaszcza gotowane warzywa, ciepłe zupy, kasze, które dostarczają wartości odżywczych, ale też rozgrzewają organizm. Znakomita jest zwłaszcza kasza jaglana, która odśluzowuje organizm, co jest niezwykle ważne zwłaszcza przy przeciągającym się katarze czy kaszlu – mówi dr Gzik.

Warto zadbać, by w diecie dziecka znalazły się również kiszonki: zakwas z buraków, kapusta kiszona, ogórki, czasem naturalny jogurt lub kefir. Zawierają one naturalne bakterie probiotyczne wspierające odporność. Te dobre bakterie probiotyczne chronią organizm przed patogenami. – W jelicie znajdują się grudki chłonne produkujące immunoglobuliny. To ważna część układu odpornościowego. Dlatego często słyszymy, że „90 proc. odporności pochodzi z brzucha”. To prawda, ale żeby tak było, jelito musi być w dobrej formie (prawidłowa flora bakteryjna, brak pasożytów, grzybów). Dlatego tak ważna jest dieta i bakterie probiotyczne – opowiada dr Gzik.

Unikaj podawania dziecku cukru, słodyczy, a zwłaszcza słodkich napojów, po których apetyt dziecka na słodkie tylko rośnie. Cukier sprzyja kolonizacji jelit przez chorobotwórcze mikroorganizmy – bakterie i grzyby, a nierzadko też pasożyty. – Warto również pamiętać, że cukier, nadmierna ilość produktów mlecznych i bananów powodują zaśluzowanie organizmu, co może być przyczyną przedłużających się katarów i kaszlu u dziecka – dodaje dr Gzik. Jeśli jednak dziecko nie chce jeść przygotowanego posiłku, nie zamieniaj go na słodki deser czy inną słodką przekąskę. Nie zastępuj też posiłku słodkim sokiem.

Unikanie stresu i długi sen

Już noworodek odczuwa stres, jeśli mama jest zdenerwowana (np. nieudanym karmieniem piersią), w rodzinie są sytuacje trudne, nieporozumienia, a rodzice się kłócą. Dzieci już najmłodsze znakomicie czują emocje rodziców – zarówno te wypowiedziane głośno, jak i te przemilczane, kiedy rodzice nie rozmawiają ze sobą. Zwłaszcza stan psychiczny mamy ma duży wpływ na dziecko, gdyż jest ono z nią mocno związane emocjonalnie. Dla starszego dziecka źródłem stresu może być powrót mamy do pracy i pozostawanie z opiekunką, pójście do żłobka, przedszkola, szkoły. Warto powoli dziecko z taką sytuacją oswajać i wspomagać, zwłaszcza w pierwszych tygodniach takiej zmiany, rozmawiać z wychowawcami. Stres, zwłaszcza przewlekły, ma negatywny wpływ na układ odpornościowy dziecka. Szczęśliwe, radosne dziecko to zdrowe dziecko.

Dla dobrej odporności ważny jest też dobry sen. Gdy dziecko śpi, jego układ odpornościowy pracuje. Potwierdzili to naukowcy z Uniwersytetu Stanforda: gdy organizm jest wypoczęty, łatwiej daje sobie radę z wirusami. Nieprzespanie nawet jednej nocy powoduje znaczne osłabienie odporności, gdyż nawet jedna nieprzestana noc powoduje, że liczba komórek NK, czyli natural killers, spada o połowę. Dziecko o odpowiedniej porze powinno wieczorem iść spać, żeby wyspać się przed pójściem do żłobka, przedszkola czy szkoły. Młodszemu dziecku warto zapewnić warunki do poobiedniej drzemki.

Ruch, zwłaszcza na dworze

Małe dziecko ma naturalną potrzebę ruchu – warto jej nie hamować i zapewnić dziecku warunki do aktywności fizycznej, zwłaszcza na świeżym powietrzu: jazdy na rowerze, hulajnodze, rolkach, zimą na sankach, nartach, łyżwach. Warto też z dzieckiem chodzić na basen. Korzystne są też codzienne spacery, nawet w niepogodę: układ odpornościowy dziecka „ćwiczy się” wtedy w trudniejszych warunkach zmian temperatur.

Nie przegrzewaj dziecka, ubiór dostosuj do pogody, zwróć uwagę, by nie było spocone. W domu wietrz pomieszczenia, dbaj, by temperatura nie była za wysoka (optymalna to 20-21 stopni C). W sezonie grzewczym dbaj o właściwą wilgotność powietrza w domu (centralne ogrzewanie i klimatyzacja wysuszają śluzówki w gardle i nosie, dlatego proponuj dziecku często picie). Warto zamontować nawilżacz, rozwiesić na kaloryferach mokre ręczniki.

Leki naturalne, ziołowe – TAK; antybiotyki: tylko w razie konieczności

Dla wzmocnienia odporności ważny jest też sposób leczenia infekcji. – Warto sięgnąć po naturalne metody leczenia, takie jak sok z czarnego bzu, herbatka z malin, napar z lipy, syrop z cebuli, czosnek. To sposoby leczenia znane nam z naszych domów rodzinnych, pomocne i sprawdzające się w leczeniu przeziębień. Większość infekcji bowiem to infekcje wirusowe, z którymi organizm musi poradzić sobie sam, a my mu w tym tylko pomagamy. W leczeniu wielu infekcji bardzo pomocne są leki homeopatyczne (pochodzenia naturalnego), które wspomagają proces leczenia przez stymulację układu immunologicznego do walki z patogenem. Są nietoksyczne, dlatego mogą być stosowane nawet w leczeniu maluszków i kobiet w ciąży – mówi dr Gzik. Przypomina, że przeziębienia u dzieci służą także nabywaniu odporności przez układ immunologiczny, który jest niedojrzały, a zwalczając wirusy, uczy się lepiej reagować na kolejne.

Antybiotyk trzeba zastosować, gdy infekcja ma podłoże bakteryjne, lekarz np. stwierdził anginę, szkarlatynę lub inną ciężką infekcję. – Jeśli zbyt często stosujemy takie leczenie, to dziecko ma „wyjałowiony” przewód pokarmowy. Gdy potem wraca do żłobka czy przedszkola, szybko rozwija nową infekcję.  Jeśli znów dostaje  antybiotyk, po kilku dniach od wyleczenia i powrotu do przedszkola znowu może zachorować. Tak tworzy się błędne koło, które trzeba przerwać – podkreśla dr Joanna Gzik. Stosujmy więc antybiotyki rozważnie, kiedy są niezbędne, nie zaś „na zapas”. A po antybiotykoterapii nie zapominajmy o probiotykach.

Warto też dać dziecku czas na tzw. okres rekonwalescencji, czyli nabieranie sił po chorobie. Jeśli to możliwe, gdy maluszek wyzdrowieje, nie wysyłajmy go od razu do przedszkola czy szkoły. Lepiej, gdy jeszcze przez kilka dni zostanie w domu (wskazane są stopniowo wydłużane, spacery, suplementacja witamin, probiotyków). Dopiero gdy się wzmocni, niech wróci do przedszkola (szkoły).

Materiał powstał z udziałem Polskiego Towarzystwa Homeopatii Klinicznej
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy