Gdy dziecko się denerwuje, zwłaszcza w miejscu publicznym, łatwo pomyśleć, że robi to na złość. Specjaliści od rozwoju dzieci uspokajają jednak, że u kilkulatka wybuch emocji to najczęściej normalny etap dojrzewania, a nie przejaw złej woli. Zrozumienie kilku prostych mechanizmów pomaga przewidzieć napad, a czasem zupełnie go uniknąć.
WIDEO…
Dlaczego kilkulatek wybucha złością?
Dla małego dziecka napad złości to sposób na wyrażenie frustracji lub gniewu, a nie zaplanowane działanie wymierzone w rodzica. Maluchy nie przygotowują wybuchów po to, żeby kogoś zdenerwować czy zawstydzić, tylko dlatego, że inaczej nie potrafią jeszcze poradzić sobie z napięciem. Specjaliści przypominają, że to zwykle normalny element rozwoju, a nie oznaka złego charakteru, bo dziecko ma ograniczoną zdolność nazywania emocji i hamowania impulsów.
Według speców z Mayo Clinic napady pojawiają się przede wszystkim jako reakcja na frustrację, złość, ograniczone możliwości mówienia i rosnącą potrzebę samodzielności. Warto więc, zamiast pytania „jak ukarać dziecko?”, zadać sobie inne: czego zabrakło tuż przed wybuchem?
Trzy rzeczy, które warto zrozumieć, by unikać napadów złości u dzieci
Eksperci zwracają uwagę, że zmęczone, głodne lub chore dziecko ma niższą granicę tolerancji na frustrację, dlatego w takich sytuacjach napady zdarzają się częściej. Dwie z tych przyczyn są czysto fizyczne, trzecia dotyczy emocji. Rozpoznanie ich daje rodzicowi realny punkt zaczepienia.
Głód obniża próg wytrzymałości dziecka
Spadek energii po kilku godzinach bez jedzenia czy picia obniża tolerancję na odmowę i trudności, a wtedy nawet drobiazg potrafi uruchomić wybuch. Dlatego warto pilnować regularnych posiłków i przekąsek, a w dłuższej wyprawie mieć pod ręką coś do zjedzenia i wodę. Fachowcy radzą, by nie przesuwać posiłków na czas załatwiania spraw poza domem, bo głodny maluch szybciej traci kontrolę.
Zmęczenie i niewyspanie skracają cierpliwość malucha
Druga fizyczna przyczyna to zmęczenie. Niewyspane dziecko bywa marudne, nadpobudliwe albo bardzo szybko traci panowanie nad sobą. Tu pomaga przewidywalny rytm dnia: stałe pory snu, drzemek i chwil wyciszenia. Warto też nie planować wymagających wyjść czy długich zakupów na godziny, w których maluch zwykle jest już zmęczony.
Frustracja, gdy dziecko nie radzi sobie i brak mu słów
Trzecia przyczyna nie jest fizyczna. To frustracja, która pojawia się, kiedy coś nie wychodzi albo dziecko nie potrafi słowami wyrazić swojej potrzeby. Kilkulatek chce być samodzielny, ale nie zawsze ma umiejętności potrzebne do wykonania zadania, co kończy się wybuchem. Pomaga wtedy dzielenie trudnych czynności na małe kroki, dyskretne proponowanie pomocy oraz uczenie prostych zwrotów, na przykład „pomóż mi”. Przydaje się też ograniczony wybór, ot choćby pytanie, czy dziecko założy czerwone, czy niebieskie buty, bo daje poczucie sprawczości bez przeciążania umysłu dziecka.
Jak reagować, gdy złość już wybuchnie?
Kiedy do napadu już dojdzie, specjaliści radzą przede wszystkim zachować spokój, bo krzyk, groźby czy kłótnia zwykle tylko podsycają emocje i uczą dziecko takich samych reakcji. W szczycie złości maluch nie korzysta z długich tłumaczeń, dlatego lepiej mówić krótko i nazwać uczucie, na przykład: „Widzę, że bardzo się złościsz”. Trzeba też zadbać o bezpieczeństwo, odsuwając niebezpieczne przedmioty i spokojnie powstrzymując bicie czy kopanie.
Jednocześnie warto trzymać ustaloną granicę i nie ustępować pod presją, bo zamiana „nie” na „tak” pokazuje dziecku, że napad działa. Rozmowa i nauka innych sposobów reagowania są skuteczniejsze dopiero wtedy, gdy emocje opadną. Po wszystkim można krótko wrócić do sytuacji, nazwać uczucie i pochwalić dziecko za wyciszenie.
Kiedy napady złości warto skonsultować ze specjalistą?
Większość wybuchów mija z wiekiem, ale są sytuacje, w których warto porozmawiać z pediatrą lub psychologiem dziecięcym. Dotyczy to napadów bardzo częstych, długich, wyraźnie nasilających się po czwartym roku życia, utrudniających funkcjonowanie w domu lub przedszkolu, a także tych, którym towarzyszy regularne bicie, gryzienie, niszczenie przedmiotów czy ranienie siebie lub innych.
Amerykańska Akademia Psychiatrii Dzieci i Młodzieży wskazuje, że do oceny powinny skłonić między innymi napady trwające dłużej niż około 25 minut lub powtarzające się zagrożenia bezpieczeństwa.
Zobacz też: To jedno zdanie powtarzam jak mantrę, gdy dziecko się złości. Tak unikam porażki