Zaczarowane podróże króliczka Jacopa
fot. Adobe Stock

Bajka laureatki konkursu Mamy piszą: "Zaczarowane podróże króliczka Jacopa"

Przeczytaj opowiadanie naszej czytelniczki, która wzięła udział w konkursie „Mamy piszą” i wygrała publikację w Mamotoja.pl
Zaczarowane podróże króliczka Jacopa
fot. Adobe Stock

Przeczytaj opowiadanie Joanny Harmatys, która wysłała nam opowiadanie w majowej edycji konkursu "Mamy piszą" i została 1 z 3 osób wyróżnionych, do której trafi także zestaw kosmetyków L'biotica.
- W oczekiwaniu na Julię -

Króliczek Jacop mieszka w malutkim miasteczku Minilandi. Miasteczko jest tak małe że niestety nie można go znaleźć na żadnej mapie ale kto wie może komuś uda się wreszcie je odnaleźć. W Minilandi wszystko jest mini. Mini piekarenka pana Bułeczki który co rano wypieka pyszne chrupiące bułeczki i chleb dla całego miasteczka. Znany jest ze swojej sekretnej receptury na szczęśliwe bułeczki po których mieszkańcy miasteczka uśmiechają się i są radośni przez cały dzień. Jedyne w swoim rodzaju są też makarony pana Bułeczki prawie tak długie jak ulice w Minilandi. Jest i malutki sklepik pana Krówki w którym co dzień można kupić świeże mleko, śmietankę i pyszne serki. W mini kwiaciarni pani Róży są najpiękniejsze kwiaty a ich zapach ściąga do Minilandi przybyszów z misteczek obok. Wszystkie domy w miasteczku są białe ale każdy dach jest innego koloru dlatego patrząc z daleka miasteczko wygląda jak tęcza. Króliczek Jacop mieszka w białym domku z niebieskim dachem tuz koło piekarenki pana Bułeczki. Mieszka z Mamą Radostką, Tatą Kłopotkiem i siostrą Śmieszynką. Marzeniem króliczka jest zwiedzić świat ale niestety jest bardzo nieśmiały i brak mu odwagi. Przeczytał już wszystkie książki o podróżach z mini księgarni pana Globusika i smuci się że nie ma odwagi by się wybrać w miejsca o których czytał.  Księgarnia pana Globusika znajduje się po drugiej stronie Minilandii i ma dach koloru żółtego. Pan Globusik tłumaczy króliczkowi że musi zdobyć się na odwagę i wyruszyć w świat ponieważ nie ma takiej książki która zastąpi podróż. Ale króliczek Jacop jest bardzo bojazliwy i nie ma odwagi.
I tak sobie biegło spokojnie życie w Minilandi wśród pysznych bułeczek, magicznych zapachów i uśmiechniętych mieszkańców. Aż pewnego dnia w zawsze słonecznej Minilandi nagle zerwała się potężna wichura, słońce zasnuły czarne chmury z których lunał deszcz. Wiatr i deszcz szalały w miasteczku 3 dni i 3 noce bez przerwy. Kiedy mieszkańcy Minilandi wyszli z domów czwartego dnia byli załamani. Wszystkie domki zepsute, kolorowe dachy zniszczone, zapasy mąki na pieczywo i makarony pana Bułeczki zalane, wszystkie kwiaty pani Róży połamane, sklep pana Krówki z mlekiem i serkami całkowicie zniszczony a zapasy mleka rozlane na ulicy. Nikt nie wiedział co robić, nie było już mąki z której można by robić chleb, nie było mleka na serki i śmietanki, nie było kwiatów do ozdobienia miasteczka, nie było nic. Burmistrz Minilandi pan Berełko wydał komunikat że jeśli nie znajdzie się jakiś śmiałek który wyruszy w podróż i przywiezie z różnych zakątków świata najlepsze produkty na zapasy dla Minilandii to Minilandia przestanie istnieć. Wszyscy mieszkańcy posmutnieli  i nikt nie wiedział co robić. Aż tu nagle do burmistrza Berełko zgłosił się na ochotnika nasz króliczek Jacop! Postanowił że przezwycięży swój strach, ruszy w podróż i przywiezie najlepsze produkty z całego świata na zapasy dla Minilandi. Minilandziki wiwatowały i klaskały, radości nie było końca. Postanowiono że z ostatnich resztek zapasów mieszkańcy przygotują wyprawkę dla króliczka i wtedy ruszy w podróż.
Pan Bułeczka  zapakował dla Jacopa 3 ostatnie, ocalałe szczęśliwe bułeczki wywołujące uśmiech i radość, pan Krówka dodał 2 ostatnie serki, tak pyszne że kto ich skosztuje od razu staje się dobry i miły. Pani Róża zaś podarowała króliczkowi magicznego fiołka który jako jedyny przetrwał wichurę. Kto powącha tego fiołka zaraz zapomina o kłótniach i sporach i pomaga innym.
Króliczek podziękował wszystkim Minilandzikom, pomachał na pożegnanie i przezwyciężając swój strach ruszył w podróż by uratować Minilandie.
 

I podróż.

Po mąkę i makarony do słonecznej Italii
Po 2 dniach i 2 nocach długiej podóży króliczek Jacop dotarł do Italii. Nie wiedział w którym dokładnie miasteczku się znalazł zatem postanowił zapytać ale jak tu zapytać nie znając języka którym mówi się we Włoszech czyli języka włoskiego? Hmm…zafrasował się nasz króliczek. Ale już po chwili przypomniał sobie że mądry Pan Globusik z księgarni w Minilandii zdążył  włożyć mu do wyprawki słowniczek z różnymi językami świata. Hurra! Jest też język włoski – ucieszył się Jacop. „Buongiorno, dove sono arrivato”? „Dzień dobry, w jakim mieście się znajduję? – zapytał po włosku króliczek napotkanego, eleganckiego Pana w wytwornym kapeluszu i koszulce w biało czerwone paski. „Buongiorno” – odpowiedział nieznajomy. Vedi il mare, il sole e le gondole? Czy widzę morze, słońce i gondole zastanowił się Jacop. Widzę! Odpowiedział rezolutnie. Allora sei nella citta’ piu’ bella d’Italia – w Wenecji najpiękniejszym włoskim mieście odrzekł gondoliere i wrócił do swoich obowiązków podśpiewując pod wąsem: „O sole mio, cchiu bello, oi ne, o sole mio, sta’nfronte a te. O sole, o sole mio, sta’n fronte a te, sta’ nfornte a te”…
I tak króliczek udał się przepięknymi, wąziutkimi uliczkami Wenecji w poszukiwaniu piekarni by zdobyć najlepszą mąkę do wypieków w Minilandii.
Po godzinnej wędrówce labiryntem uliczek króliczek zorientował się że się zgubił. Zaczęło się ściemniać i Jacop zaczął się bać że już nigdy nie odnajdzie drogi do domu. Nie dość tego nagle z ciemnego zaułka wyskoczył podejrzany osobnik i chciał ukraść króliczkowi całą jego wyprawkę bez której dalsza podróż byłaby niemożliwa. Nasz króliczek trzęsąc się ze strachu jak osika już miał się poddać i rozpłakać aż tu nagle przypomniał sobie o szczęśliwych bułeczkach które dostał od piekarza Bułeczki. Nie bacząc na strach i trzęsące się łapki, sięgnął po nie do swojego tobołka. Sam zapach bułeczek obezwładnił złodzieja który nie wiedząc co się dzieje i dlaczego odeszła go cała złość zabrał nogi za pas i uciekł. Wtem króliczek usłyszał znajomy głos poznanego wcześniej gondoliere: Ciao, che fai qui? – zapytał podpływając na swojej gondoli do skulonego jeszcze ze strachu Jacopa. „Zgubiłem się” – odparł drżącym głosem króliczek i opowiedział gondoliere po co przybył do Włoch. Gondoliere Antonio postanowił pomóc króliczkowi. Na swojej ślicznej, drewnianej gondoli zabrał go do swojej cioci Carmeli która jak się okazało prowadziła najlepszą piekarnię w Wenecji. Uradowany króliczek na następny dzień po tradycyjnym włoskim śniadaniu na które ciocia Carmela podała pyszne, włoskie rogaliki oraz kawę Cappuccino wyruszył w dalszą podróż. Carmela i Antonio zapakowali króliczkowi zapas najlepszej mąki oraz przepis na włoskie rogaliki Croissanty. Jacop krzyknął na pożegnanie: „Grazie, Arrivederci” i znikł w wąskich uliczkach Wenecji kierując się do następnego celu jego podróży.
 
Redakcja poleca: Bezpieczna samochodowa podróż z maluchem [LIVECZAT Z EKSPERTAMI]
Jakie są zasady przewożenia dzieci samochodem? Co robić, aby rodzinne podróże były bezpieczne i wygodne? I wreszcie – jak wybrać najlepszy fotelik? Na te i inne pytania młodych rodziców odpowiadali podczas liveczatu na profilu fb „Mamo To Ja” eksperci: Kamil Kasiak, ratownik medyczny oraz Tomasz Świergolik, przedstawiciel firmy Marko, doradca w zakresie fotelików samochodowych. Obejrzyjcie nasz film!

II podróż

Po mleko i sery do zielonej Szwajcarii
Nasz dzielny króliczek przeprawił się przez górzyste  Alpy i po 3 dniach podróży dotarł do Szwajcarii. Ale nie na tym koniec podróży gdyż Jakop musiał dotrzeć do miasteczka Gruyeres na północy kraju gdzie u podnóża pięknego zamku produkuje się najpyszniejszy szwajcarski ser o aromacie waniliowym. Aby dotrzeć na miejsce nasz króliczek postanowił wsiąść do czekoladowego pociągu, jednej z najsłodszych atrakcji Szwajcarii. Pociąg wyrusza z miasteczka Montreux po czym przemierzając przepiękne okolice dociera  nieopodal miasteczka Gruyere. Po drodze pociąg zatrzymuje się w miejscowości Broc gdzie znajduje się znana szwajcarska fabryka czekolady. Jacop kupil bilet na czekoladowy pociąg i po krótkim czasie siedział już w wygodnym przedziale zajadając się rogalikiem i delektując się pyszną kawą oferowanymi ku uciesze króliczka przez szwajcarską kolei w cenie biletu J
Pierwszy przystanek Broc – fabryka czekolady. Tutaj nasz króliczek, nie tracąc czasu zrobił zapas przepysznej, szwajcarskiej czekolady która choć nie była na liście rzeczy potrzebnych dla miasteczka Minilandii postanowił przywieźć jako nowy produkt i słodki prezent dla pogrążonych w smutku mieszkańców. Jacop zakupił zatem 5 opakowań czekolady gorzkiej, 5 opakowań czekolady mlecznej oraz po jednym opakowaniu z każdego z cudownych smaków jakie produkuje fabryka czekolady: miętowy, waniliowy, truskawkowy, bananowy, wiśniowy oraz karmelowy. Na pożegnanie otrzymał jeszcze od właściciela fabryki pana Choco magiczne czekoladowe draże z których po wsadzeniu do ziemi wyrastają krzewy kakaowca by Jacop po powrocie do Minilandii mógł założyć własną fabrykę czekolady.
Następnym przystankiem było już miasteczko Gruyere. Otoczone zielonymi łąkami na których pasą się biało czarne krowy dające mleko na sery. Niestety tutaj nie było już tak miło jak w fabryce czekolady i nasz króliczek musiał zmierzyć się z groźnym właścicielem fabryki sera Gruyere. Od mieszkańców dowiedział się że  pan Serowczyk to typ zgryźliwego i krzykliwego samotnika który pilnie strzeże receptury na swój ser i nie chce się z nikim dzielić. Z tego powodu coraz mniej ludzi odwiedzało fabrykę pana  Serowczyka mimo że miał najpyszniejszy ser a jego fabryka powoli zaczęła popadać w ruinę. Istniało ryzyko że najlepszy ser na świecie przestanie istnieć.
Rezolutny króliczek przypomniał sobie że pan Krówka dał mu dwa ostatnie, magiczne serki z Minilandii, tak smakowite że powodują uśmiech i zadowolenie na twarzy nawet największego złośnika. Jacop postanowił spróbować przekonać pana Serowczyka by się zmienił. Jak postanowił tak zrobił. Wdział swój najlepszy surducik, piękną jedwabną apaszkę, zapakował dwa serki z Minilandii i zastukał do drzwi fabryki pana Serwoczyka.
Puk puk – cisza.
Jeszcze raz, tym razem mocniej: puk puk, stuk stuk – i ….znów cisza.
Hmm zafrasował się króliczek, co tu teraz zrobić? Pomyślał chwilkę i przyszło mu na myśl że może pan Serowczyk tak naprawdę nie jest złym człowiekiem tylko jest bardzo nieśmiały i dlatego nie ma odwagi do innych ludzi. A zatem króliczek zastukał jeszcze raz w drzwi, tym razem bardzo delikatnie: stuku puku i bez czekania na odpowiedz zostawił pod drzwiami pakuneczek z serkami z Minilandii. On zaś sam schował się za drzewem i czekał co się stanie. Nie minęło 5 minut a drzwi fabryki otworzyły się powolutku i wyglądnął z nich pan Serowczyk który tak jak podejrzewał Jacop wyglądał na bardziej przestraszonego i nieśmiałego niż na złego i groźnego. Nasz sprytny króliczek wykorzystał moment, wyszedł z ukrycia, poprawił surdut i jak najpiękniej umiał przedstawił się uśmiechając się szeroko do pana Serowczyka. Tego właściciel się nie spodziewał gdyż był przyzwyczajony że ludzie nie uśmiechali się do niego i omijali go z daleka ponieważ się go bali.
Dzień dobry – odpowiedział nieśmiało pan Serowczyk. Co Cię tu sprowadza?
Przyniosłem Panu prezent – odrzekł Jacop.
Prezent, dla mnie? – zapytał z niedowierzaniem pan Serowczyk. Nie uważasz jak wszyscy że jestem zły?
Ależ skąd, pan jest tylko nieśmiały i wystraszony i dlatego zamyka się Pan w samotności. Trzeba tylko uważnie się przyjrzeć a prawda wychodzi na jaw.
Och, jaki Ty jesteś mądry i miły króliczku, wreszcie ktoś poznał moją prawdziwą naturę. Dziękuję Ci! – wykrzyknął uradowany.
W podziękowaniu pan Serowczyk zaprosił Jacopa na zwiedzanie jego fabryki sera, zaprosił go na pyszną kolację a na drugi dzień żegnając króliczka podarował mu najlepsze sery ze swojej fabryki by trafiły na stoły mieszkańców Minilandii. Dzięki króliczkowi pan Serowczyk odzyskał wiarę w siebie, zaczął uśmiechać się do ludzi którzy odwzajemniali jego uśmiechy, przestali się go bać a fabryka serów pana Serowczyka znów zaczęła tętnić życiem J
Tymczasem zbliżała się ostatnia podróż Jacopa.
 

III podróż

Po kwiaty do Holandii.
Ostatnim produktem jakiego brakowało naszemu króliczkowi by mógł wrócić do Minilandii były kwiaty dla pani Róży. Jak wiadomo najpiękniejsze kwiaty można znaleźć w Holandii. Jeden z najstarszych i najpiękniejszych ogrodów Holandii znajduje się w Keukenhof. Rosną tam wielobarwne tulipany, żonkile, hiacynty, lilie, krokusy i narcyzy. Na terenie tego wspaniałego ogrodu znajduje się też zamek oraz stary wiatrak, z tarasu którego rozciąga się piękny widok na pola tulipanów.
Króliczek Jacop dotarł do Keukenhof tym razem bez większych problemów. Uradowany spokojną podróżą postanowił od razu udać się do właściciela hodowli  tulipanów by prosić go o cebulki tych najpiękniejszych. Ale okazało się że zadanie nie będzie jednak należało do najłatwiejszych. Ponieważ ogród Keukenhof to jeden z najstarszych i najznakomitszych na świecie nie każdy może zdobyć kwiaty z tego ogrodu. Są one zarezerwowane tylko dla wybranych, najwytrwalszych i najmądrzejszych poszukiwaczy. Aby zdobyć sadzonki kwiatów z ogrodu Keukenhof należało rozwikłać kilka zagadek. Oto na jakie pytania musiał odpowiedzieć Jacop:
1.Jak ten kwiatek się nazywa co słowo „Pan” w nazwie ukrywa
2.Jest taki wiosenny kwiat co ma nazwę jak cukierek, przez pomyłkę byś go zjadł? Nie! Nie mieści się w papierek
3.Bywa pąsowa, biała, różowa a mówią o niej kwiatów królowa
4.W liściach płatki się ukryły, fioletowe i wesołe, to ten najmilszy z miłych, kwiatek……
Nasz mądry króliczek bez problemu odgadł trzy pierwsze kwiatki a był to: tuliPan, Irys oraz róża ale nie mógł poradzić sobie z odpowiedzią na czwarte, najtrudniejsze pytanie. Myślał i głowił się i coraz bardziej smucił że nie uda mu się odpowiedzieć na to pytanie. Jednak nie chciał się poddać. Wyciągnął z plecaczka kwiatek który dała mu na szczęście pani Róża i jeszcze raz zaczął się zastanawiać: W liściach płatki się ukryły, fioletowe i wesołe, to ten najmilszy z miłych, kwiatek…..Zaraz, zaraz…przecież pani Róża przed podróżą powiedziała że daje mu ten kwiatek gdyż jest on magiczny i sprawia że ludzie przestają się kłócić i są mili. Tak, tak, już wiem wykrzyknął uradowany króliczek ten najmilszy kwiatek z miłych to Fiołek!!! J
I tak Jacop odpowiedział na wszystkie kwiatowe zagadki i w nagrodę otrzymał najpiękniejsze kwiaty z ogrodu Keukenhof by móc je zawieźć do Minilandii.
W ten oto sposób po trzech długich podróżach i licznych przygodach Jacop zgromadził wszystkie potrzebne składniki potrzebne mieszkańcom Minilandii i wyruszył w powrotną drogę do domu.
Po powrocie do Minilandii radości i wiwatów na cześć króliczka nie było końca. Wspaniała mąka przywieziona z Włoch trafiła do magazynów pana Bułeczki który znów mógł wypiekać chleby i bułeczki dla mieszkańców.
Pan Krówka dzięki zapasom serów przywiezionych przez Jacopa mógł na nowo otworzyć swój sklep i z radością częstować smakołykami Minilandzików.
A pani Róża kwiatami przywiezionymi z Holandii ozdobiła na nowo całe miasteczko.
Spokój i harmonia na nowo zawitały do Minilandii J
Odwaga i pomaganie innym zawsze popłaca. Dzięki temu że króliczek pokonał swój strach poznał świat, spotkał ciekawych ludzi i nauczył się nowych rzeczy. Swoimi czynami uratował Minilandię i nauczył nas że swoje słabości można i warto pokonywać. W nagrodę powstała o nim ta piękna i mądra książeczka
 
Oceń artykuł

Ocena 6 na 2 głosy

Zobacz także

Popularne tematy